czwartek, 4 stycznia 2018

Grudzień na zdjęciach

Minął magiczny miesiąc. Czas go podsumować, choć był to dla mnie raczej spokojny miesiąc. Bez przeszkód mogłam sprzątać, kupować prezenty i prawie nic (oprócz przygotowania w pracy spotkania świątecznego dla ponad 50 osób) nie wytrąciło mnie z równowagi.

Z Kotuniem sprawdzaliśmy, czy trzeba dokupić nowe lampki na choinkę. Nie było takiej potrzeby, ale i tak kupiłam. Na zapas:)

5 grudnia, czyli 150. rocznica urodzin największego Polaka. Mogło być bardziej hucznie.

Bardzo spodobała mi się lampa.

Kotunio jak zwykle słodko sobie odpoczywał.

Mój dom nie potrzebował świątecznej iluminacji, bo jak mówi sąsiadka, jest choinką.

Metro w świątecznej odsłonie.

Takie śniadania mogę jeść codziennie.

Żoliborz - najlepsza dzielnica:)

Pan Kotunio u lekarza - udawał spokojnego, ale ja doskonale wiem, ile go to nerwów kosztowało.

Po raz pierwszy od lat wysłałam kartki świąteczne. Moja ciocia zadzwoniła do mnie z zapytaniem co się stało, że wysłałam kartkę:) Jak się okazało myślała, że mam za dużo czasu i pewnie zrezygnowała z któregoś z licznych zajęć:)

Zaraz ubieramy choinkę:)

Trzy powyższe zdjęcia mogą oznaczać tylko jedno - Wigilia.

Kotunio też dostał prezent i dzieliliśmy się z nim opłatkiem. W końcu to pełnoprawny członek rodzinki.

Sałatka jarzynowa, czyli dużo krojenia, a znikła błyskawicznie.

Choinka raz jeszcze.

"To właśnie miłość", czyli kolejny film bez którego nie ma Świąt.

W Święta cały czas ciepło.

Ktoś ładnie przytył:)

Recenzja kosmetycznego bubla - dwa posty wstecz.

A na koniec 9 najpopularniejszych zdjęć z Instagrama - dwa te same:)

Szkoda, że już grudzień się skończył - styczeń to mój znienawidzony miesiąc:(

niedziela, 31 grudnia 2017

Pożegnanie z rokiem 2017

Ostatni dzień roku jest doskonałym momentem na małe podsumowania. I to nie tylko zgodne z tematyką bloga:)

Jeśli chodzi o sam blog, to niestety został mocno zaniedbany. Z tego co sobie przejrzałam, to niemal połowa wszystkich wpisów to były te konkursowe (choć akurat dla Was to chyba nie było takie złe:)), na drugim miejscu uplasowały się posty ze zdjęciami z danego miesiąca, a dopiero na trzecim recenzje kosmetyczne. Nie pojawiła się nawet jedna stylizacja! Chyba nie muszę pisać, że postaram się w Nowym Roku poprawić? Niestety w odchodzącym roku miałam sporo obowiązków więc na hobby, jakim jest blog, zabrakło nie tyle czasu i chęci, ale też i siły.

Bez wątpienia najważniejszą zmianą z perspektywy kosmetycznej było ścięcie włosów w styczniu. Ścięłam je tylko raz i niemal od razu zaczęłam je na nowo zapuszczać. Nie sądzę, żeby to była dobra zmiana, ale teraz już nie ma na co narzekać, zwłaszcza, że rosną szybko. Zmiana fryzury wiązała się z innymi, lepszymi zmianami. Zmieniłam pracę - z dziennikarki sejmowej stałam się rzecznikiem prasowym. Bez polityki nie potrafię żyć i jest dla mnie ważniejsza nawet od kosmetyków i ubrań:) Cieszę się, że tak jak planowałam w wieku 30 lat wkroczyłam, a raczej wróciłam do działalności politycznej - nie lubię się chwalić, ale mam pokaźne CV, jeśli chodzi o bycie działaczką. Zaczęłam w wieku 16 lat. Stwierdziłam, że to dobry moment, aby zająć się życiem publicznym bardziej czynnie i na serio.

Co do pracy dzięki której mogę Wam kupować nagrody również szło mi dobrze, nadspodziewanie dobrze i pojawiły się perspektywy podboju, jeszcze nie świata, ale na pewno części Europy. Z tego jestem dumna najbardziej.

Jeśli chodzi mi o rozwój osobisty, to uczyłam się nadal języków. Oczywiście najtrudniejszy jest ten, którego chcę się uczyć najbardziej, czyli węgierski, ale mam ogromną motywację do nauki:)

Chciałabym, aby Nowy Rok był ciut lepszy od tego, który dziś się kończy. Bardzo liczę na spełnienie mojego jednego bardzo trudnego w osiągnięciu i (nad)ambitnego planu. Będę przeszczęśliwa jeśli mi się powiedzie.

Wam wszystkim życzę szampańskiej zabawy dzisiejszej nocy i samych szczęśliwych chwil oraz spełnienia marzeń w Nowym Roku 2018!


czwartek, 28 grudnia 2017

L'Oreal Hair Touch Up Brown korektor siwych włosów oraz widocznego odrostu

O upływającym szybko czasie przypominają mi nie tylko daty - już za miesiąc będę miała kolejne urodziny, a za kilka dni Nowy Rok 2018 stanie się faktem, ale także, a raczej przede wszystkim, siwe włosy, których w wieku 31 lat mam niepokojąco dużo. Moi rodzice są ode mnie odpowiednio - o 36 i 34 lata starsi - a siwieć zaczęli dopiero niedawno. Moja mama mająca 65 lat ma mniej siwych włosów ode mnie (sic!). Przyznacie, że to jest problem i z pewnością nie wynika z genów. Myślę, że jest to raczej kwestia wielu lat przeżytych w stresie. Zaczęło się jakoś na studiach (od egzaminu z logiki:)), bo już będąc na pierwszym roku zauważyłam pojedyńcze siwe włosy. Z biegiem lat jest ich coraz więcej. Szczególnie dużo mam ich po prawej stronie, dlatego przestałam robić przedziałek na środku, a z lewej strony. Ciemne włosy nie pomagają mi w ukrywaniu siwych.

W każdym razie nie chcę farbować włosów, bo jak już zacznę, to będę musiała do końca życia. Z kolei moda na siwe włosy wydaje się być, wybaczcie, głupia. Trzeba się wspomóc kosmetykami. Od jakiegoś czasu testuję takie, które mają mi pomóc ukryć siwiznę. Dziś przedstawiam Wam jeden z nich - korektor siwych włosów oraz widocznego odrostu L'Oreal Hair Touch Up odcień Brown.

Opis i obietnice producenta:
Hair Touch Up to profesjonalny produkt od L'Oreal Professionnel, który pozwoli w szybki sposób ukryć widoczny odrost między koloryzacjami. Formuła tego produktu zawiera kryjące pigmenty pozwalające na zatuszowanie siwych włosów w 10 sekund nawet bez wizyty u fryzjera. Spray jest łatwy i szybki w obsłudze, a efekt utrzymuje się do pierwszego mycia.

Sposób użycia:
 - przed użyciem mocno wstrząśnij
 - trzymaj produkt pionowo, do góry dozownikiem
 - zaaplikuj na suche włosy z odległości ok. 15 cm
 - pozostaw na około 1 minutę do wyschnięcia
 - układaj włosy jak zazwyczaj.

Skład:
Isobutane, Ethyl Trisiloxane, CI 77491, CI 77492/Iron Oxides, Trimethylsiloxysilicate, Methyl Trimethicone , Triethoxycaprylysilane. C169515/1
Sprawy jest w czarnym, dość gustownym opakowaniu. Na buteleczce w kwadracie jest odcień, jaki ma kosmetyk i rzeczywiście jest wiernie oddany.
Dobrze trzyma się w dłoni.
Nie ma problemu z użyciem - część psikająca wydobywa niewielką ilość kosmetyku nie opsikując wszystkiego dookoła, a tylko niewielką część. Jednak przy aplikacji dobrze jest chronić twarz - zawsze istnieje ryzyko, że część dostanie się na skórę. a Hair Touch Up nie jest zbyt łatwy w zmyciu. Jeśli chociaż mała ilość sprayu znajdzie się na skórze, to trzeba szybko to zmyć.
Przechodząc do efektów, jakie daje ten kosmetyk. Otóż L'Oreal Hair Touch Up nie działa. Po popsikaniu włosów, nawet kilkukrotnym, siwe włosy są tylko nieco mniej widoczne, ale siwizna nadal jest wyraźna. Włosy są jakby pożółkło-siwe, co jest jeszcze gorsze od samej siwizny.
Kolejna porażka to trudność zmycia posklejanych przez opisywany kosmetyk włosów - głowę należy myć dwa razy dłużej, aby nic nie zostało.

Przed

Po

Spray kupiłam w sklepie internetowym Hairstore.pl za 31,46 zł plus przesyłka.

Podsumowując. L'Oreal Hair Touch Up to bardzo kiepski kosmetyk, a obietnice producenta nie zostały spełnione. Dziwi mnie skąd ten produkt ma aż tak wiele pozytywnych recenzji. U mnie kompletnie się nie sprawdził i nie poradził sobie z zamaskowaniem siwych włosów. Odradzam.

A możecie Wy macie skuteczne sposoby na zamaskowanie siwych włosów?

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt!

W ten najbardziej magiczny wieczór w roku chciałam Wam życzyć cudownych, ciepłych, rodzinnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Niech te dni będą dla Was źródłem siły i nadziei na lepszą przyszłość.