niedziela, 17 września 2017

Lipiec i sierpień na zdjęciach

Poza kilkunastoma dniami lata za bardzo nie było w tym roku. Lipiec okazał się być lipcopadem i dopiero sierpień przyniósł trochę tak miłych mi upałów. Niemniej jednak w taki szary dzień jak dziś warto wspomnieć minione lato, które jak zwykle odeszło zbyt szybko.

Kotunio - czy lato, czy zima, to on zawsze stale odpoczywa:)

Warszawa zablokowana przez Donalda Trumpa.

Republikanie na przemówieniu republikańskiego prezydenta:)

Przemówienie było porywające. Warto było tam być.

Polsko-amerykański piknik wojskowy pod Stadionem Narodowym.

Rasistowskie zdjęcie.

Mnóstwo ludzi było.

Świeże warzywa - niestety nie moje, ale pozyskane w ramach wymiany za owoce.


W leszczynowym sadzie - Czerwona jest piękna😍

Marta w pracy.

 Międzynarodowy Dzień Szminki - trzy moje ulubione - Chanel, MAC i Dior.

Lipiec upłynął mi pod znakiem dżemów.

Lipcopad:(

Piękny zachód słońca.

Nie ma niedzieli bez pomidorowej.

Kicz na niedzielę. Ale raz na jakiś czas chyba nie zaszkodzi.

Nie przypuszczałam, że lipiec skończy się afrykańskimi upałami.

Ralph Ralph Lauren to perfumy, których używałam jeszcze w liceum i które idealnie się sprawdzają w upały.

Jedyny taki dzień w roku - 1 sierpnia Warszawa.

Kotunio kiepsko znosił upały.

Żniwa:)

Leszczynowy sad.

Czujny Kotunio:)

Estee Lauder Sensuous to jeden z moich ukochanych zapachów.

Książka o moim ulubionym świętym - św. Maksymilianie.

Odpust w Czerwińsku:)

Pod listkami miłorzębu.

A jak Wasze wakacje?






niedziela, 10 września 2017

Do wygrania 2 bony Sephora o wartości 100 zł każdy

Czas na nowy konkurs ze starymi nagrodami - dwa bony na zakupy w Sephorze, każdy o wartości 100 zł.

Warunki udziału w rozdaniu:
1. Obserwować publicznie bloga Kosmetycznie i modnie 
2. Polubić fanpage na Facebooku - wreszcie założyłam😉
https://m.facebook.com/profile.php?id=123325091737798
3. Dodać co najmniej 3 komentarze pod dowolnie wybranymi postami.
4. Jeśli ktoś ma konto na Instagramie to zacząć mnie obserwować:
https://www.instagram.com/borzeckamarta/?hl=pl

Wyniki ogłoszę 10 października.

Miłej niedzieli:)

czwartek, 31 sierpnia 2017

Wyniki konkursu w którym do wygrania były trzy bony Sephora o wartości 100 zł każdy

To, że zrobiłam sobie wakacyjną przerwę w prowadzeniu bloga, nie oznacza, że zapomniałam o wynikach konkursu w którym do wygrania były trzy bony na zakupy w Sephorze - każdy o wartości 100 zł.

A oto zwyciężczynie:
 - Magdalena B
 - Delishe
 - Karolina Jastrząb.
Gratuluję i proszę o kontakt: martaa.borzecka@gmail.com

A już wkrótce nowy konkurs:) Może macie jakiś pomysł na nieco inne nagrody? Jestem ciekawa Waszych sugestii.

Miłego weekendu:)

sobota, 29 lipca 2017

Żelowa maseczka z ogórkiem Peter Thomas Roth

Skoro mamy pełnię sezonu ogórkowego, to pomyślałam, że wreszcie napiszę o żelowej mazeczce Peter Thomas Roth.
To kosmetyk, który kompletnie mnie rozczarował i pomimo swojej wysokiej regularnej ceny - 199 zł nie spełnił żadnej z obietnic producenta. Co prawda prezentowana maseczkę udało mi się kupić za 1/4 ceny, to i tak są to pieniądze wyrzucone w błoto.
Jeśli po takim wstępie chcecie przeczytać coś jeszcze, to zapraszam.
Opis producenta:
Ekstremalnie nawilża i oczyszcza. Odświeżający, pobudzający, nawilżający i łagodzący żel koi suchą i podrażnioną skórę dzięki ekstraktom z ogórka, papai, rumianku, ananasa, cukru klonowego, trzciny cukrowej, pomarańczy, cytryny, jagody i aloesu.
Dla każdego typu skóry.
Sposób użycia:
Aby uzyskać bardzo orzeźwiający efekt, schłodzić produkt. Dla intensywnej kuracji: aplikuj cienką warstwę na zakończenie rytuału pielęgnacyjnego, aby działała na skórę przez całą noc.
Stosować dwa lub trzy razy w tygodniu lub codziennie dla intensywnego nawilżenia.
Skład:
Water/Aqua/Eau, Butylene Glycol, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Magnifera Indica (Mango) Fruit Extract, Sodium PCA, Allantoin, Glycerin, Propylene Glycol, Disodium Edta, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Carbomer, Triethanolamine, Polysorbate 20, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Yellow 5 (Ci 19140), Blue 1 (Ci 42090).
Maseczka żelowa Peter Thomas Roth jest zamknięta w plastikowym, przezroczystym słoiczku. Jest solidny i nawet mimo upadku na podłogę nic mu nie będzie.

Żel jest zieloną galaretką - mnie przypomina agrestową - choć jest, rzecz jasna, nieco bardziej plastyczny od galaretki jeśli chodzi o konsystencję. I niczym galaretka może się nam łatwo "wymknąć".

Prezentowany kosmetyk ma ledwo wyczuwalny zapach świeżego ogórka.
O ile design opakowania jak i sama forma galaretki są nawet fajne i miłe dla oka, to niestety czar pryska jak kosmetyk nakładamy na twarz. Maseczka Peter Thomas Roth nie robi kompletnie nic. Nic. Kiedy już zmyjemy ją po tych 10 minutach, to nie ma żadnego efektu nawilżenia, świeżości czy oczyszczenia. Mało tego - uważam, że moja skóra była po zastosowaniu ściągnięta i wysuszona. A piszę o kosmetyku, który normalnie kosztuje 200 zł za 150 ml.

Na szczęście swój słoiczek kupiłam w Sephorze za 1/4 ceny, co i tak uważam za skandalicznie wysoką cenę. W perfumeriach już też chyba się zorientowali co to za bubel, bo Peter Thomas Roth jest ostatnio sprzedawany za połowę ceny, a widzę, że i tak nie ma kto tego kupić.

A może Wy macie lepsze doświadczenia z maseczkami tej amerykańskiej marki?