niedziela, 15 stycznia 2017

Wyniki konkursu i nowe rozdanie w którym można wygrać bon Sephora o wartości 100 zł

Nadeszła pora, aby ogłosić wyniki konkursu w którym do wygrania był bon na zakupy w Sephorze o wartości 100 zł. Wygrała:
Żaneta Serocka.
Gratuluję i proszę o kontakt: martaa.borzecka@gmail.com

Oczywiście jak zwyczaj każe ogłaszam nowy konkurs w którym również można wygrać jeden bon na zakupy w Sephorze o wartości 100 zł. 

Aby wziąć udział w rozdaniu należy:
1. Wyrazić chęć udziału w konkursie w komentarzu pod tym wpisem.
2. Zostać obserwatorem publicznym mojego bloga.

A także do wyboru:
1. Dodać kilka komentarzy pod dowolnie wybranymi postami.
2. Jeśli posiadacie blog to dodajcie Kosmetycznie i modnie do blogrollu.
3. Obserwować mnie na Instagramie:
https://www.instagram.com/borzeckamarta/
Wyniki ogłoszę 15 lutego 2017 roku.

Powodzenia:)

piątek, 6 stycznia 2017

Rok 2016 w statystykach, czyli najpopularniejsze wpisy minionego roku


Na początku Nowego Roku lubię przeglądać blogowe statystyki. Jak co roku przygotowałam dla Was zestawienie najpopularniejszych wpisów minionych 12 miesięcy. To, że niektóre z postów były wyświetlane tak często nawet dla mnie jest sporym zaskoczeniem. Jednak dzięki temu wiem jakiego rodzaju treści najbardziej lubicie na Kosmetycznie i modnie - obiecuję wyciągnąć z tego wnioski:)

1. Podkłąd Estee Lauder Double Wear Stay-in-place Makeup SPF 10 odcień 2C3 Fresco - miejsce pierwsze nie jest dla mnie zaskoczeniem. Double Wear Estee Lauder należy w końcu do najpopularniejszych i najlepszych podkładów na rynku. Sama stosuję ten kosmetyk już od ponad dekady i uważam, że nie ma sobie równych. Opisywany przeze mnie odcień Fresco jest dość jasny, idealnie nadaje się do stosowania w miesiącach poza latem, bo wtedy sięgam po inny, nieco ciemniejszy odcień.
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html

2. #Tag - moja makijażowa historia - do udzielenia odpowiedzi na 30 pytań zachęciła mnie Gosia, znana w blogosferze jako Esy, floresy, fantasmagorie. Ten wpis sprawił mi dużo frajdy i statystyki mówią wyraźnie, że i Wam bardzo przypadł do gustu:

3. Listopad na zdjęciach - to miesiąc bury i ponury więc nic dziwnego, że więcej osób siedzi w domu i buszuje po blogach i trafili nawet na mój:) Dużo się w listopadzie u mnie działo, miałam sporo pracy nawet 11 listopada, ale wspominam to miło:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/11/listopad-na-zdjeciach.html

4. Wrzesień na zdjęciach - wtedy rozpoczęłam nową pracę w Sejmie jako dziennikarka. Do dziś nie zapomnę jak byłam przerażona tym miejscem i śmiertelnie bałam się, że sobie nie poradzę. Jednak tak źle z czasem nie było. We wrześniu na szczęście była jeszcze ładna i słoneczna pogoda, a ja w wolnych chwilach zbierałam orzechy:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/10/wrzesien-na-zdjeciach.html

5. Konkursy w których do wygrania były bony na zakupy Sephora o wartości 100 zł każdy - te rozdania znacząco wpłynęły na popularność mojego bloga. Z tego co obliczyłam to ponad 20 z Was je wygrało. Oczywiście pamiętacie, że jest nowe, kolejne rozdanie:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/12/wyniki-konkursu-w-ktorym-byy-do.html

6. Grudzień na zdjęciach - Budapeszt, Sejm i Święta - końcówka roku zdecydowanie była bardzo ciekawa. Byłam w Budapeszcie, który w swojej świątecznej odsłonie urzekł mnie po raz kolejny. Było trochę zawirowań w pracy przez to co działo się w Sejmie. Ale poza tym czas świąteczny był spokojny i rodzinny.
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2017/01/grudzien-na-zdjeciach-budapeszt-sejm-i.html


7. Październik na zdjęciach - wiele osób nie lubi tego miesiąca, a ja bardzo lubię:) Niestety w minionym roku przez nieustające deszcze nawet ja miałam dosyć października. Ale byłam na Węgrzech i co prawda z daleka, ale widziałam Viktora Orbana:)
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/11/pazdziernik-na-zdjeciach.html

8. Krem nawilżająco-energizujący Origins GinZing - ten krem to jedno z moich największych odkryć minionego roku. Jest bardzo lekki, szybko się wchłania i ma wspaniały, cytrusowy zapach. Zerknijcie zresztą na recenzję:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/09/krem-nawilzajaco-energizujacy-origins.html


9. Jak minął mi maj? - to jeden z najpiękniejszych miesięcy. Wtedy jest u mnie w sadzie najładniej na świecie, co zresztą potwierdzą zdjęcia z tego wpisu:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/06/jak-mina-mi-maj.html

10. Odcienie niebieskiego - stylizacji, jak i pozostałych wpisów, nie było zbyt wiele na blogu, ale ta utrzymana w niebieskiej tonacji wyjątkowo przypadła Wam do gustu
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/09/odcienie-niebieskiego.html

A jakie wpisy Wam podobały się najbardziej? Jakich treści powinno być więcej na moim blogu? Będę wdzięczna za sugestie:)

Miłego weekendu:)

środa, 4 stycznia 2017

LUSH Aqua Marina - pasta do mycia twarzy

Jednym z moich noworocznych postanowień jest częstsze dodawania wpisów na bloga. W ciągu minionego roku, na skutek wielu zajęć, niestety, Kosmetycznie i modnie, bardzo zaniedbałam. Postaram się, aby w tym roku nowe posty były co 3 - 4 dni, częściej na pewno nie dam rady.
Dziś miałam Wam pokazać nowości kosmetyczne z ostatniego półrocza, ale jest ich sporo i nie udało mi się tego jeszcze ogarnąć. Dlatego dziś recenzja słynnego i zachwalanego czyścika do twarzy LUSH Aqua Marina. Zapraszam do przeczytania recenzji:)

Opis producenta (skopiowany z wizaz.pl, oczywiście z pominięciem paru błędów - wydał mi się najciekawszy):
Aqua Marina wygląda jak gigantyczne sushi faszerowane łososiowym musem. To łagodny, uspokajający, ale efektywny oczyszczacz, którego używanie sprawia przyjemność. Zawiera aloes, który uspokaja podrażnioną skórę, zwłaszcza po narażeniu jej na warunki atmosferyczne (słońce, wiatr), orzeźwiające i pełne minerałów algi, szczyptę soli tonizującej oraz glinkę kaolinową, która głęboko oczyszcza. Natychmiastowy efekt: gładsza, bardziej miękka i jędrna skóra. Długotrwały efekt. Aqua Marina pomoże oczyścić skórę z toksyn i chronić ją od trudów codziennego życia.
Dla wszystkich typów skóry.

Skład
Glycerine, Calamine Powder, Kaolin, Irish Moss Gel (Chondrus crispus), Fair Trade Organic Aloe Vera Gel (Aloe barbadensis), Fine Sea Salt, Nori Seaweed (Algae), Sweet Wild Orange Oil (Citrus sinensis), Patchouli Oil (Pogostemon cablin), Carrageenan Extract (Chondrus crispus), Lilial, Hexyl Cinnamal, Perfume.

Pasta myjąca do twarzy Aqua Marina jest zamknięta w standardowym opakowaniu dla kosmetyków marki LUSH - czarny plastik o pojemności, w tym przypadku, 100 ml. Na opakowaniu znajdziemy takie informacje jak skład, sposób użycia, krótki opis i data ważności (uwaga! Termin ważności tego kosmetyku jest krótki i może się okazać, że macie na zużycie jedynie miesiąc. Dlatego zawsze uważnie patrzcie na datę ważności. W przypadku Aqua Marina powinna ona wynosić co najmniej 5 - 6 tygodni od dnia pierwszego zastosowania). Mała ciekawostka - na opakowaniach są także nalepki z podobiznami pracowników firmy, którzy zrobili dla nas dany kosmetyk. Mój czyścik wykonał Toni, którego urzekającą twarz możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu.

Spróbuję opisać wygląd LUSH Aqua Marina, ale najlepiej to po prostu zobaczyć. Kiedy kupowałam ten kosmetyk wiedziałam o nim tylko tyle, że jest bardzo dobry i wiele dziewczyn go poleca. Kiedy otworzyłam pudełeczko przeżyłam szok! Ten kosmetyk rzeczywiście wyglądem przypomina gigantyczne sushi faszerowane łososiowym musem, Albo jakiś pasztet z dodatkiem zieleniny czy kozi ser ze szpinakiem - o skojarzenia nietrudno:)

Pasta Aqua Marina ma gęstą, zbitą konsystencję. Początkowo obawiałam się tego, czy uda mi się nałożyć kosmetyk, ale na szczęście okazało się to nie być aż tak skomplikowane:)

Mój sposób użycia polega na oderwaniu kawałka pasty, namoczeniu dłoni i nałożeniu na wcześniej zwilżoną twarz. Chwilę trwa aplikacja kosmetyku, po czym zostawiam go na kilka minut i dopiero później zmywam. Po zmyciu jest nieco sprzątania, bo zazwyczaj w umywalce zostają zielone resztki, których zaraz staram się pozbyć.

Zapach może się wydawać dziwny. Niektórzy, nie wiedzieć czemu - chyba przez to, że sugerują się algami, czują zapach ryb, ale według mnie jest to proszek do prania z wodą. Przyznaję, że na początku trudno mi było się przyzwyczaić do tej woni, a nawet myślałam, że może mój LUSH jest przeterminowany, ale jak trochę poszukałam, to okazało się, że ten typ tak ma.

I na koniec najważniejsza część recenzji, czyli ocena działania. Uważam, że pasta myjąca LUSH Aqua Marina jest świetnym kosmetykiem. Po zastosowaniu moja skóra jest wyraźnie gładka, czysta, odżywiona, ma wyrównany koloryt, jest rozjaśniona i bardzo dokładnie oczyszczona. Po użyciu nie ma mowy o uczuciu ściągnięcia, jak to nieraz bywa w przypadku tego typu kosmetyków, czy o jakimkolwiek dyskomforcie. Cera wygląda rewelacyjnie i z pewnością wrócę do tego kosmetyku.

Poniżej zdjęcie na którym widać ile kosmetyków zużywałam na jedno mycie - jest trochę za dużo, może być nawet o połowę mniej, ale data ważności mnie "poganiała" i sobie nie żałowałam. Aqua Marina stosowałam dwa razy dziennie - rano i wieczorem.

Prezentowany kosmetyk kupiłam w Budapeszcie i 100 ml kosztował 2.550 forintów, czyli ok. 36 zł. Jest to dobra cena biorąc pod uwagę wspaniałe efekty.
Tak Aqua Marina wygląda z bliska.

Tak kosmetyk wygląda na twarzy.

A Wy miałyście do czynienia z kosmetykami LUSH? Zgadzacie się ze mną, że skoro na Węgrzech jest 10 milionów mieszkańców, to tym bardziej firma powinna wejść na polski rynek, który jest przecież 4 razy większy?

Miłego wieczoru:)

niedziela, 1 stycznia 2017

Grudzień na zdjęciach - Budapeszt, Sejm i Święta

Wczoraj skończył się nie tylko grudzień, ale i 2016 rok - powyższe zdjęcie to oczywiście sylwestrowy wieczór. Jednak skupię się tylko na minionym miesiącu w którym dużo się działo.

Na początku grudnia wybrałam się do Budapesztu, który okazał się być magiczny w grudniowej, świątecznej odsłonie. Powyżej mój ulubiony budynek w stolicy Węgier, czyli parlament. Nagrałam nawet krótki filmik, który możecie sobie obejrzeć - trwa niespełna 10 minut (tak w ogóle to założyłam kanał na Youtubie):
https://www.youtube.com/watch?v=MLp-vNveE5A

Ale zanim znalazłam się w Budapeszcie, to była podróż przez zaśnieżoną Słowację.

Jarmark świąteczny w Budapeszcie:) Szkoda, że nie ma takich w Warszawie, bo przyciągnąłby sporo turystów.

Tak, to ja:)

Choinka przed parlamentem.

Na Placu Bohaterów. Tu kolejny filmik: https://www.youtube.com/watch?v=KsTNmZ0qatI&t=2s

Na jarmarku świątecznym, czy też raczej adwentowym. Byłoby to ładne zdjęcie gdyby nie to, że wyglądam jakbym była bez ręki:)

Niestety nie widziałam Viktora Orbana, choć wyglądałam na niego z utęsknieniem.

Mój ulubiony most w Budapeszcie, czyli Most Elżbiety.

Ale Most Wolności też jest niczego sobie.

Wreszcie kupiłam sobie coś z LUSHa. Mój wybór padł na czyścik (genialny!) Aqua Marina i peeling do ust Bubble Gum, którego jeszcze nie użyłam.

Pamiątki z Budapesztu blogerki kosmetycznej:)

Jaki ten gmach madziarskiego parlamentu jest cudny...

No i to węgierskie jedzenie.

Najlepszy gulasz na świecie:)


Gerbery jakoś ostatnio rzadko widuję w kwiaciarniach, a te tak mi się spodobały, że musiałam je kupić.

"Biały Miś"

Bury Miś, czyli Kotunio.

Choinki w Senacie i w Sejmie.

Największą zagadką jest dla mnie to, że jednocześnie z posiedzeniami Sejmu odbywają się prace różnych komisji, posiedzenia rządu, itp. Skutki tego widać na powyższym zdjęciu - pustki, a posłów spędza się dopiero na głosowania.

Moja praca:))) Swoją drogą to się porobiło na Wiejskiej. Ale obiecałam sobie, że na blogu nie będę poruszać kwestii politycznych.

Klif to zdecydowanie mój nr 1 jeśli chodzi o centra handlowe w stolicy. Nawet przed Świętami było tam spokojnie i nie przewalały się dzikie tłumy.

Muszę zrobić wpis o nowościach kosmetycznych z ostatniego półrocza. Tylko jak?:(

Te kosmetyki towarzyszyły mi najczęściej w grudniu.

Miniatury.

Kotunio był bardzo dzielny na swoim dorocznym "przeglądzie technicznym">

Świąteczny nastrój.

Kotunio.

Grudniowe zakupy, W końcu nie wysłałam żadnej kartki świątecznej - aż mi głupio, bo sama ich trochę dostaję, ale tak jakoś wychodzi...

Wigilia - to wtedy jest ubierana u mnie choinka.

Nawet milszy wyraz twarzy przybrałam na Święta.

Prezenty. W Klifie tak ładnie pakowali.

Z Kotuniem:)

Jako Alexis:)

Przeciętny stół polskiej rodziny.

Kazali mi to założyć na głowę.


Z ciocią i z Gosią.

"To właśnie miłość" to jeden z moich ulubionych świątecznych filmów.

Kotunio jest mega fotogeniczny.

Sylwester w domu.

I taką piękną sałatkę zrobiłam. Całkiem sama:)

A poniżej kilka zdjęć z wczorajszego wieczoru.
W Nowym 2017 Roku życzę Wam samych radosnych chwil, spełnienia marzeń i wszelkiej pomyślności. Buziaki:)