czwartek, 6 lutego 2014

Demakijaż i wieczorna pielęgnacja

Dziś chciałam Wam pokazać kosmetyki jakich używam do demakijażu i do pielęgnacji twarzy stosowane przeze mnie wieczorem. Wszak nie ma nic gorszego niż niestaranny demakijaż lub, o zgrozo, jego brak. Używam w tym celu produktów z apteki i naturalnych.

Właśnie te kosmetyki towarzyszą mi każdego wieczoru:) Moja skóra jest sucha, nie sprawia oprócz tego właściwie żadnych problemów w postaci wyprysków czy zaskórników.
 

W kolejności stosowania:
 
1. Mleczko do demakijażu Mixa przeciw przesuszaniu do skóry suchej.
Jest to kosmetyk, który mogę polecić wszystkim z całą odpowiedzialnością. Ta francuska firma tworzy kosmetyki do skóry wrażliwej, które można znaleźć w aptekach (choć są z tego co wiem również ogólnodostępne w drogeriach). Ten produkt usuwa mój makijaż. Aby go skutecznie zmyć potrzebuję około 8 płatków kosmetycznych i 4 - 5 dozowań (mleczko ma pompkę) tego kosmetyku. Czuję natychmiastowe nawilżenie i komfort. Mleczko ma piękny, subtelny zapach. Jedno opakowanie wystarcza mi na około 3 tygodnie. Cena w aptece to około 15 zł za 200 ml. Jutro bardziej szczegółowo opiszę ten kosmetyk.
 
2. Płyn micelarny Vichy 3 w 1.
Kolejny kosmetyk apteczny, która ma za zadanie oczyścić moją skórę. Co prawda produkt Mixy jest świetny, ale wolę mieć 100% pewności, że moja skóra jest absolutnie czysta. Wcześniej płynu micelarnego używałam jako jedynego kosmetyku do demakijażu i sprawdzał się w tej roli doskonale, choć nie przynosił mojej skórze takiego komfortu jak Mixa. W związku z tym, że zużycie było duże, po odkryciu produktu z punktu 1, właściwie tylko przemywam Vichy twarz. Cena w aptece to 35 zł za 200 ml. W sobotnim poście poświęcę więcej miejsca temu produktowi.
 
3. Woda różana Dabur
Jest to woda ze świeżych płatków róż, a przynajmniej tak zapewnia producent. Może być wykorzystywana jako składnik i dodatek do ciast, deserów, sałatek, itp., ale dla mnie jest świetnym kosmetykiem. Woda Dabur to prawdziwie luksusowy produkt - zapach róż jest bardzo wyrazisty, a działa fenomenalnie - tonizuje, odświeża i nawilża moją cerę. Stosuję dwa waciki na twarz i dwa na powieki. Kupiłam tę wodę na allegro - 8 zł/250 ml. Szerzej napiszę o tym kosmetyku w niedzielę.
 
 
4. Pervoe Reshenie, Organic Therapy Złoty Peeling Scrub do twarzy
Świetny rosyjski peeling za rozsądną cenę. Peeling, zarówno do ciała, jak i do twarzy to jeden z moich ulubionych kosmetyków więc przetestowałam ich całkiem sporo. Ten jest lepszy od wysokopółkowych, aptecznych, bardzo popularnych - od wszystkich. Doskonale złuszcza cerę i to pewnie dzięki niemu nie mam nigdy żadnych "niespodzianek" na twarzy:) Poza tym to produkt ekologiczny i  naturalny, a to dla mnie ostatnimi czasy must have pielęgnacji. Tego kosmetyku używam dwa razy w tygodniu, używam od dwóch miesięcy i końca nie widać. Kosztował na allegro 17 zł za 150 ml. Więcej o tym peelingu napiszę w poniedziałek.
 
5. Natura Siberica krem do twarzy na noc "Odżywienie i regeneracja"
                          
To nie jest kosmetyk tylko cud. Poświęcę mu jeszcze odzielny pełen pochwał i zachwytów post, bo zasługuje na poświęcenie mu większej uwagi i rozreklamowanie. Nigdy nie stosowałam kremów do twarzy na noc, bo kojarzyło mi się to z dyskomfortem, pościelą i włosami w kremie i z samymi kłopotami. Sceptycznie podeszłam do tego produktu. W końcu go zastosowałam. I nic. Pomyślałam, że go nie użyłam więc zaaplikowałam go swojej skórze raz jeszcze i oniemiałam. Wchłonął się niemal natychmiast! Skóra po nim jest rozświetlona, nawilżona, rozluźniona. To zdecydowanie najlepszy krem jaki miałam w życiu - bo idealnego kremu na dzień wciąż szukam i zaczynam już popadać w desperację, że nie znajdę produktu tak doskonałego jak mój krem na noc. Co ważne to produkt ekologiczny, ładnie pachnący syberyjskimi ziołami i wydajny. Pojemność 50 ml to 35 zł plus koszty wysyłki. Wystarcza na co najmniej 3 miesiące codziennego stosowania. Bardzo, ale to bardzo polecam ten krem, bo jest mało znany, a dla dziewczyn, które mają suchą skórę i chcą natychmiastowego wchłonięcia jest idealny. Zresztą w ogóle bardzo polecam produkty rosyjskie, szczególnie te firmy Natura Siberica. Jeszcze nie raz o nich napiszę na tym blogu.
 
Póki co lecę zastosować wszystkie kosmetyki, które Wam opisałam:) W kolejnych dniach jeszcze bardziej szczegółowo je Wam przedstawię.

 

 
 
 

3 komentarze:

  1. Mixa jest też w Rossmannie, prawdopodobnie w dość podobnej cenie do tej, którą podałaś. Pewnie kosztuje 13-14 zł (kojarzy mi się 12,99).
    Do Vichy się zraziłam po tym, jak na 5 różnych kremów tej firmy żaden mi nie podpasował, z peelingu myjącego też nie byłam zadowolona. Jedynie do żelu do mycia buzi Normaderm mam sentyment, używałam go przez kilka lat i bardzo mi służył.
    Jeżeli chodzi o płyny micelarne, to testowałam Avene, Biodermę, Ziaję, jakąś jeszcze firmę, której nie pamiętam i biedronkowy płyn BeBeauty za 4 zł. I za bardzo nie widziałam różnicy w działaniu, jedynie płyn Avene był nieco bardziej wydajny. Jeżeli miałabym jakiś micel regularnie kupować, to postawiłabym na biedronkowy, produkuje go Tołpa. Ale nie używam płynu micelarnego regularnie, mam tłustą skórę i myję buzię żelem, cały makijaż wtedy ładnie się zmywa. Jak mam bardziej odporny na zmywanie tusz, to wolę użyć dwufazy, niż płynu micelarnego.
    Miałam kiedyś też tę wodę różaną, muszę ją jeszcze kupić jak mi się skończy tonik.

    OdpowiedzUsuń
  2. W LO używałam kosmetyków Vichy Normaderm i były świetne, ale teraz jakość produktów tej firmy spadła na łeb i jadą na opinii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używałam żelu Normaderm jeszcze 2-3 lata temu.
    Przez co najmniej 6-7 lat mi towarzyszył, bardzo go lubiłam. 1,5 roku temu dostałam jakiejś strasznej alergii na buzi (dosłownie przez 2 tygodnie miałam zmasakrowaną twarz, moja skóra alergicznie reagowała na WSZYSTKO, nawet na łagodne apteczne kremy) i musiałam odstawić wszystkie kosmetyki i od tamtej pory używam delikatniejszego żelu do skóry wrażliwej albo mydła marsylskiego.
    Ostatnio też niektóre kosmetyki, których używałam wcześniej zaczęły mnie podrażniać/uczulać (np. cienie Bourjois), a kremy przeciwzmarszczkowe 25+, których używam od roku i zużyłam już 3 słoiczki nagle przestały mi wystarczać pod względem nawilżenia, więc znowu zmiany w kosmetyczce się szykują. Największym problemem jest to, że mam raczej tłustą skórę i bardzo podatną na zapychanie. Muszę znaleźć jakieś fajne lekkie smarowidło na dzień, bo na noc mam jeszcze ledwo napoczętą przeciwzmarszczkową emulsję z kwasami, która jest tłusta i przez to tak cholernie wydajna, że starczy co najmniej do kolejnej zimy.

    OdpowiedzUsuń