sobota, 26 kwietnia 2014

10 najlepszych kosmetyków w moim życiu

Dziś nie planowałam nowego wpisu, ale ponieważ się rozpadało i nie zrobię, tak jak planowałam prac w ogrodzie, więc dziś temat, który miał być później. To lista 10 kosmetyków bez których nie wyobrażam sobie życia. Jednego z nich używam już ponad 8 lat.
1. Podkład Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place - to właśnie kosmetyk, którego używam już od 8 lat. Trochę eksperymentowałam z jednym, również dobrym podkładem Clinique, jednak Estee Lauder zawsze był, jest i chyba będzie moim numerem 1. Nie wiem ile zużyłam buteleczek, ale było ich całkiem sporo, a i odcienie ulegały zmianom. Teraz znów muszę poszukać nowego koloru, bo jeden za jasny, bo na zimę, a drugi na lato i jest nieco za ciemny. Efektem stosowania Double Wear jest Photoshop na twarzy:) Jak zaczęłam kupować ten kosmetyk to kosztował on około 124 zł, potem kosztował 134 zł, a obecnie cena wynosi 175 zł więc na przestrzeni tych 8 lat wzrosła o 50 zł. Mowa oczywiście o Sephorze, bo tam zawsze kupuje produkty Lauder. Jeszcze nie pisałam notki wyłącznie na temat tego podkładu, ale z pewnością takowa w najbliższym czasie się pojawi.
2. Deborah Bioetyc Corpo Nuovo Push Up pianka uderzeniowa ujędrniająca biust, czyli najbardziej niesamowity i najlepszy kosmetyk do biustu jaki istnieje. Używam od 3 lat. Wiele osób mówi, że mam ładne oczy, ale równie ładny mam biust, a jak wiadomo rzadko się zdarza, aby jakaś kobieta była w 100% zadowolona z tej części ciała. Ja jestem bardzo zadowolona dzięki Deborah, czyli trzaskającej piance w sprayu. Efekt to jędrny, napięty i minimalnie powiększony biust. Nie wyobrażam sobie bez niej życia, niestety jednak mam coraz większe problemy ze zdobyciem tego kosmetyku. Co prawda mam już dobrego następcę, ale Deborah już chyba nigdy nic nie dorówna. Pisałam już o tej piance obszernie:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/03/deborah-bioetyc-corpo-nuovo-pianka.html
3. Narciso Rodriguez For Her EDT. Moje ukochane perfumy. To nimi będę pachnieć w dniu ślubu:) To najpiękniejszy zapach z jakim miałam do czynienia. Używam do już od 7 - 8 lat, niedługo po tym jak pojawił się w Polsce. Trudno jest pisać o perfumach, nie znam się za bardzo na nutach zapachowych, ale z całą pewnością mogę polecić wszystkim kobietom, które lubią perfumy z pazurem, wyraziste, mocne, trwałe, z ogonem. Nie jest to zapach dobry do pracy gdzie obowiązuje dress code, bardziej na wieczór, imprezę. W tym miejscu muszę napisać, że ten piękny i wyrafinowany zapach bardzo, niezwykle, niesamowicie podoba się mężczyznom. Z Rodriguezem można zdobywać męskie serca i cały świat. O tych i innych ulubionych perfumach pisałam w tym poście:

4. Figs&Rouge Lemon Berry balsam do ust - nawilża, wygładza, delikatnie barwi usta na wiśniowo. Mój ukochany kosmetyk do pielęgnacji ust, który towarzyszy mi każdego dnia. Odkryłam go na jesieni i już z pewnością zostanie ze mną na dłużej. Mogę sobie darować wszystkie inne nowości i hity w postaci choćby słynnego Carmexu, który zakupiłam niedawno i jestem nim bardzo zawiedziona. Lemon Berry poza tym urzeka również pięknym zapachem i metalowym pudełeczkiem w stylu retro. Pisałam o tym balsamie niedawno:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/balsamy-do-ust-figs-dwa-rewelacyjne-i.html
5. Chanel Joues Contraste 64 Pink Explosion róż do policzków. Jeśli zdarzyło Wam się kiedyś w Warszawie bądź na Mazowszu zobaczyć drobną ciemnowłosą dziewczynę z nazbyt mocno pomalowanymi na różowo policzkami to mogłam być ja:) Ten róż towarzyszy mi już od półtora roku i nadal mam to samo opakowanie, któremu nie widać końca. Piękne typowo chanelowskie puzderko, a w środku wściekły róż, który na policzkach jest nieco bardziej stonowany. Reprezentuję typ urody Pani Zima - jasna cera, która łatwo się opala, niebieskie oczy i ciemne włosy. Pink Explosion to kolor różu stworzony dla mnie. Wiem, że przesadzam z ilością różu, ale tak lubię i jest to poniekąd mój znak rozpoznawczy. W najbliższym czasie planuje serię wpisów o ulubionych różach do policzków, bo mam ich w sumie 4 i chciałam je wszystkie Wam pokazać.
6. Guerlain Rouge G Greta 22 szminka do ust. Jak pisałam jestem Panią Zimą więc taki wyrazisty róż, właściwie fuksja, to coś dla mnie. Szminka jest w prześlicznym, biżuteryjnym opakowaniu, ma lusterko, które jest bardzo pomocne. Kupiłam ją już 4 lata temu i oprócz jednej szminki Chanel, jest jedyną jakiej używam. Potrzebna jest do niej konturówka, bez niej ani rusz. Usta nią pomalowane wystarczą za cały makijaż. Zresztą post o niej jest jednym z najpopularniejszych jak do tej pory i możecie sobie dokładnie obejrzeć zdjęcia jak w niej wyglądam. Znów za mocny kolor? Takie właśnie lubię:)

7. Miraculum La Rose różany peeling cukrowy z płatkami róż. Trudno jest mi pisać o tym genialnym kosmetyku ponieważ został on wycofany z produkcji kilka miesięcy temu. Na szczęście znam sporo dobrych peelingów, ale ten bił wszystkie na głowę. Ten cudowny, różany zapach, porządne "zdzieranie" i warstewka nawilżającego olejku jeszcze długo będą mi się śniły po nocach. Wielka, wielka szkoda, ale na szczęście mam kilka na zapas. Więcej o peelingach:

8. Krem do rąk Organic Cedar. Pewnie nie uwierzycie, ale właściwie w swoim życiu nie używałam kremów do rąk. Nic mnie tak nie denerwuje w kosmetykach jak powolne wchłanianie dlatego zamiast kremu do rąk używałam raczej balsamów do ciała. Ten, kupiony niedawno i przypadkiem krem jest inny. Przede wszystkim potwierdza to, że rosyjskie kosmetyki ekologiczne nie mają sobie równych. Kosztował niewiele, bo około 20 zł, jest wydajny, pięknie, ziołowo pachnie i uwaga - wchłania się natychnmiast. Już innego kremu do rąk nie chcę. W najbliższym czasie notatka o pielęgnacji moich dłoni.
9. Lakier do paznokci OPI The Thrill of Brazil NL A16. Lakiery tej amerykańskiej marki są powszechnie uważane za rewelacyjne i mam ich kilka, ale tak naprawdę liczy się tylko ten jeden w odcieniu idealnej czerwieni. Poznałam go 5 lat temu i jestem mu wierna. Nie znudził mi się wcale, a nawet z czasem coraz bardziej doceniam jego szlachetność, trwałość i elegancję. Najczęściej właśnie on gości na moich paznokciach. Oddzielny wpis:

10. Benefit Cupid's Bow Set, czyli magiczny zestaw do powiększania ust. Od jakiejś dekady marzę o ustach jak u Angeliny Jolie, a że nie uznaję żadnych operacji więc specyfików do powiększania ust szukam w drogeriach. Miałam mnóstwo szczypiących, kolagenowych, itp. błyszczyków aż natknęłam się na zestaw z Benefitu, jednej z moich ulubionych marek kosmetycznych zresztą. Wiem, że pewnie uważacie skuteczne powiększanie ust kosmetykami za ściemę, ale przeczytajcie. Jaśniejszą stroną kredki malujemy tzw. "łuk Kupidyna". Dolną ciemniejszą. Rozcieramy i mamy optycznie powiększone usta. Proste. Oczywiście tak rewelacyjnemu kosmetykowi należy się oddzielny wpis, który będzie w maju.
Niestety nadal nie mam ulubionego kremu na dzień do twarzy czy tuszu do rzęs. Cały czas eksperymentuję. Może mi coś polecicie? Macie któryś kosmetyk z mojej Top Ten?


13 komentarzy:

  1. Peeling Miraculum posiadam,używam i wielbię.Moja dojrzała już skóra jest po nim tak gładka jak 20 lat temu.Zapach obłędny.Mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie,po zużyciu będę szukała następcy (być może będzie to chwalony przez Ciebie Lumene) lecz już wiem że nie będzie to łatwe zadanie.Co do kremów to idealnego dla mojej bardzo wrażliwej skóry szukałam dobre kilka lat.Dzięki Angel której bloga odwiedzam znalazłam mój ideał.A kto jest producentem?Miraculum:-)Lecz żeby nie było za różowo to okazuje się że akurat ta seria jest wycofywana ze sprzedaży.I tak się ostatnio zastanawiałam dlaczego kosmetyki o genialnym (!) składzie nagle znikają ze sklepów?Zupełnie tego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, iż ponoć kondycja firmy Miraculum jest nie najlepsza, ale trudno, żeby było inaczej skoro ze swojego portfolio pozbywają się swoich najlepszych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi DW niestety nie pasował do końca, a reszty kosmetyków akurat nie znam ale moze spróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam wiekszosci z tych kosmetykow niestety :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojej listy u mnie także na pierwszym miejscu jest podklad EL.Kocham go! Na lato jednak lubie leciutkiego Clinique E.Better.Kolejnym ulubionym produktem sa tez lakiery Opi.Tej czerwieni nie mam ale posiadam 6 innych odcieni:)Najbardziej intryguje mnie ta woda Narcisco....chyba ja kupie jak skoncza sie moje Alieny Thierrego Muglera.To tez charakterystyczny zapach a takie wlasnie lubie najbardziej.Pianke do biustu kupie po porodzie bo pewnie sie przyda;)
    Co do kremow-to ja uzywam olejkow-na noc rozany (kocham) a na dzien pod makijaz odrobinke olejku jojoba.Z tuszami mam chyba podobny problem jak Ty.Obecnie mam Diorshow...ale szalu nie ma choc kupilam jeszcze drugi-niebieski na lato i ten kolor jest boski! Co roku latem moj makijaz ogranicza sie do tegoz tuszu , lekkiego pidkladu i rozu lub bronzera.
    POZDRAWIAM:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podkład Estee Lauder Double jest także moim ulubionym, przetestowałam już wiele, z różnych półek cenowych, ale ten to NR1 ! Zaciekawiłaś mnie tym zestawem do powiększania ust ja i pianką do biustu, obym tylko gdzieś ją znalazła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ze znalezieniem pianki Deborah może być problem, sama jej szukam bezskutecznie:(

      Usuń
  7. Ciekawy zestaw, choć sama bym tym kosmetyków nie wybrała. Może poza peelingiem:)
    http://zycienienabogato.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie czekam na recenzje double wear bo sama przez pewien czas zastanawiałam się nad jego kupnem

    OdpowiedzUsuń
  9. Zainspirowałam się Twoją ulubioną 10, do tej pory nie miałam przyjemności używać żadnego z tych kosmetyków. Co do pianki do biustu, kiedyś kosmetyki Deborah były dostępne w drogeriach Hebe, ale jakiś czas temu zniknęły i nie zdążyłam ich wypróbować. Szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam wszystko z dodatkiem róż, więc ten peeling cukrowy z płatkami róż mnie strasznie kusi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestes pewna, ze zapach NR jest dostepny w Polsce juz od tak dawna? Ja go poznalam w 2011 roku (wtedy byl nowoscia w Holandii) i pamietam, ze chcialam porownac ceny w zlotowkach i w euro, ale wtedy tego zapachu nie znalazlam w Douglasie ani Sephorze.

    Ciekawe kosmetyki. Lubie lakiery OPI, wspomniane perfumy rowniez. O podkladzie Double Wear czytam same pozytywne recenzje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, na pewno był wcześniej niż 2011 rok. Ale w Polsce był dostępny tylko w kilku Sephorach, w samej Warszawie chyba tylko w jednej. Dopiero później zapach miał lepszą dystrybucję.

      Usuń