czwartek, 24 kwietnia 2014

Balsamy do ust Figs&Rouge - dwa rewelacyjne i jeden słabszy

Dziś chciałam Wam przedstawić moje ulubione balsamy do ust brytyjskiej i ekologicznej firmy Figs&Rouge. Są w 100% naturalne i mają ekologiczne certyfikaty. Nie zawierają substancji ropopochodnych.
Na kosmetyki tej marki wpadłam zupełnie przypadkiem. Aby mieć darmową wysyłką wrzuciłam "do koszyka" jeden balsam, fenomenalny, czyli Wild Cherry o niesamowitym aromacie wiśniowo - pomarańczowym. Na szczęście natrafiłam na jeszcze lepszy balsam tej firmy, czyli Lemon Berry. Lepszy, bo nieco barwi usta na nieco ciemniejszy odcień.
Lemon Berry Figs&Rouge
Skład:
Ricinus Communis Oil, Hydrogenated Castor Oil, Copernicia Cerifera Wax, CI45380, CI15850, Limonene, Geraniol, Linalool, Citronellol, Eugenol, Citral, Coumarin.

To zdecydowanie mój ulubiony balsam. Gdybym miała wybrać tylko jeden jedyny kosmetyk do ust to mój wybór padłby na Lemon Berry. Przede wszystkim ma piękny zapach, jak nazwa mówi cytrynowo - jagodowy, ale bardzo subtelny. Piękne metalowe pudełeczko dla wszystkich, którzy lubią ślicznie opakowane kosmetyki. Najlepsze jest działanie: nawilża, wygładza usta, nadaje mu im lekko wiśniową barwę, niezwykle naturalną. Jest trwały i megawydajny. Swojego balsamu używam już od pół roku codziennie po kilka razy i jeszcze wystarczy na około miesiąca. Kosztuje 29,90 zł/17 ml, ale przy takiej, ponad półrocznej, wydajności to nie jest cena wygórowana. Balsam ostatnio zaczęłam nakładać na usta małym pędzelkiem i taka aplikacja jest dużo lepsza niż palcem.
Coco Rose Figs&Rouge
Skład:
Ricinus Communis Oil, Hydrogenated Castor Oil, Copernicia Cerifera Wax, Parfum, Pelargonium Graveolens Oil, Mica, CI 77891, CI 15850, CI 77492, Benzyl Alcohol, Citronellol, Geraniol, Linalool, Citral, Limonene.
 
Tubka kleju - takie było moje pierwsze skojarzenie:) Kosmetyk nie jest tak dobry jak dwa pozostałe. Zawiódł mnie niesłychanie. Przede wszystkim tym, że nie nawilża, a raczej wysusza usta, i jeszcze ten nieszczęsny kolor jasnego różu z drobinkami. Lubię kiedy moje usta po zastosowaniu balsamu mają ten sam kolor bądź nieco ciemniejszy, a nie jaśniejszy. Tego za wiele i nawet śliczne opakowanie tego nie jest w stanie zrekompensować. Cena to 29,90 za 12,5 ml. O wydajności nie mogę nic napisać, bo użyłam go zaledwie kilka razy i nie wiem nawet czy "zmęczę" to co zostało.
Cherry Blossom Figs&Rouge

Skład:
Ricinus Communis Oil, Hydrogenated Castor Oil, Copernicia Cerifera Wax, Parfum, CI 45380, CI 15850, Benzyl Alcohol, Limonene.

 
Pamiętacie o konkursie? Właśnie ten balsam jest do wygrania:) Byle czego bym Wam nie wcisnęła, a ten kosmetyk jest wyjątkowo dobry. Kojarzy mi się pod wieloma względami z wiśniami - zapach, kolor, barwa jaką nadaje ustom. Poza tym jest bardzo smaczny (niechcący sporo go zjadam) i przypomina konsystencją kisiel. Przeurocze, śliczne opakowanie, przypominające, jak poprzednio opisywany, tubkę kleju. Niestety nie jest aż tak wydajny jak Lemon Berry, bo wystarcza przy kilkukrotnym, codziennym stosowaniu na około 3 miesięcy. I to, że cały czas tubka robi się coraz cieńsza też nie jest dobre, bo kosmetyk powinien być w metalowym pudełeczku. Cena to 29,90 zł za 12,5 ml.
Link do konkursu:
A Wy miałyście do czynienia z kosmetykami do ust tej firmy? Mam tylko nadzieję, że nie trafiłyście na tragiczny balsam tej marki, czyli Peppermint&Tea Tree - ochyda.

8 komentarzy:

  1. Ja nie mialam.Pewnie wyprobuje ale najpierw musze skonczyc maselko karite z Mydlarni u Franciszka

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuszą mnie od pewnego czasu, ale jeszcze nie miałam. Ciągle mam coś tam innego... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad zakupem... i nie wiem, który wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam żadnego balsamu tej firmy.Zajrzałam na ich profil na FB i cały asortyment wygląda niezwykle smakowicie.

    OdpowiedzUsuń
  5. przepiękne opakowania mają...;)
    pozdrawiam woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze do czynienia, ale opakowania cudne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i się przestraszyłam. :( W jednym z Glossyboxów otrzymałam balsam Coco Rose i nadal czeka na pierwsze użycie. :) Może jednak u mnie lepiej się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń