poniedziałek, 5 maja 2014

Tangle Teezer Salon Elite - ocena hitu blogerek

Już chyba na każdym blogu, oprócz mojego, była recenzja szczotki do włosów brytyjskiej firmy Tangle Teezer, która to robi prawdziwą furorę. Dziś (wreszcie:)) po dwóch miesiącach użytkowania oceniam swoją niebiesko - różową szczotkę model Salon Elite. Spróbuję odpowiedzieć też na pytanie dlaczego akurat ten produkt cieszy się tak niebywałą popularnością i czy jest ona zasłużona.
Co i rusz trafiałam na różnych blogach na wpisy wychwalające pod niebiosa szczotki Tangle Teezer. Opinie na wizażu - KWC również były w przytłaczającej większości bardzo pozytywne. A ponieważ moje włosy są coraz dłuższe i zależy mi na tym, aby też były gęste zakupiłam TT głównie ze względu na obietnice producenta, że nie wyszarpuje włosów i zostaje ich bardzo niewiele na szczotce. Wybrałam model Salon Elite, który kupiłam w sklepie internetowym www.estyl.pl za 34 zł plus koszty wysyłki. Najbardziej spodobała mi się niebiesko - różowa wersja kolorystyczna.
Szczotka Tangle Teezer jest bardzo fajnie wyglądającym kosmetycznym gadżetem. Mimo iż jest plastikowa nie dostrzegam w niej nic tandetnego. Jest wyjątkowo odporna, nie ma żadnych, nawet najmniejszych zarysowań. Niebiesko - różowe połączenie kolorów jest według mnie urocze i łatwo dzięki temu szczotkę znaleźć:) Na początku trudno było mi ją trzymać w dłoni, bo wcześniej zawsze używałam tych z rączką. Na szczęście kształt TT świetnie dopasowuje się do dłoni i po krótkim czasie jej użytkowanie było wyjątkowo wygodne. Ergonomiczny kształt szczotki doskonale przystosowuje się do kształtu głowy. I co ważne drobne igiełki pozwalają na wykonanie masażu skóry głowy. Podczas używania Tangle Teezer wydaje charakterystyczne chrzęszczenie.

Tak gęsto usiane ząbki od samego początku nie wzbudzały mojego zaufania. Po myciu włosów zostawało ich na szczotce sporo, a nie mają tendencji do plątania się więc stwierdziłam, że wrócę do mojego starego i wypróbowanego grzebieniami z szeroko rozstawionymi ząbkami. Dałam szanse szczotce na sucho. Włosów zostawało całkiem sporo, a co gorsze, wiem dziwnie to zabrzmi, miałam wrażenie, że włosy po jej zastosowaniu są ulizane, a po paru zastosowaniach wręcz się przetłuszczają. Bardzo mnie to zdziwiło, bo włosy myję codziennie i nie są nigdy tłuste. Podejrzewam, że substancje znajdujące się przy cebulkach szczotka przenosi na ich całą długość. Zresztą może to nie przetłuszczenie, a tak zachwalane przez inne blogerki nabłyszczenie. W każdym razie znów pudło. Ale jednak szczotka zostanie u mnie, bo ostatecznie znalazłam dla niej zadanie, które spełnia bardzo dobrze. Otóż służy mi do nakładania na całą długość włosów różnego rodzaju odżywek i masek. Dzięki TT te kosmetyki docierają wszędzie. Zmyć je ze szczotki jest bardzo łatwo - ciepła woda, plus ewentualnie jeszcze z mydłem.
Miał być hit i legenda, a wyszło tak sobie. Może jeszcze kupię inny produkt Tangle Teezer, ale ten nie jest rak rewelacyjny jak się wszędzie o tym pisze i mówi. Myślę, że w przyszłości zostanie szczotką dla Kotunia, bo ją uwielbia i zaraz mruczy ze szczęścia jak go nią czeszę:) (przypominam, że jest łatwa w umyciu, a Kotunio jest wzorem czystości).
Polecam moją nieocenioną i mało znaną szczotkę jonizującą Braun - jest naprawdę świetna i godna uwagi. Pisałam już o niej:

11 komentarzy:

  1. dobrze, ze jej nie zakupilam. Raz sie nia czesalam i nie juz wtedy uwazalam ze nie jest raczej warta swoich pieniedzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie ta szczotka jest świetna-w 100% spełnia swoje zadanie. Mam włosy bardzo długie i puszące i podoba mi się efekt lekkiego przylizania moich włosów. Tak przy okazji mam tą samą wersję kolorystyczną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem w 100% zadowolona z TT. Włosy rozczesuję gdy są już podsuszone. Jednak do wieczornego masażu głowy używam szczotki z naturalnym włosem z dzika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ta szczotkę i nie zamienię jej na żadna inna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem tego szału na tę szczotkę, nawet jak miałam włosy do pasa to nie uważałam, żeby zwykłe szczotki jakoś wybitnie mi je szarpały. Nigdy nie miałam większych problemów z rozczesywaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. A jednak nie każdemu służy, też ją mam i mam mieszanie uczucia... Mój kot też ją lubi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam ją. przy wiecznie naelektryzowanych włosach jak moje to naprawdę cudeńko (chociaż oczywiście bez odpowiedniej pielęgnacji sama nie odwali całej roboty)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciągle się na nią natykam ;) chyba czas spróbować;)
    pozdrawiam serdecznie :)
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja ja uwielbiam! Mam ja juz chyba ze 2 lata i swietnie mi sluzy. Nie wyobrazam sobie bez niej mojego czesania ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kotunio się na pewno ucieszy :)
    ja tam ją lubię. raz kupiłam i służy lata.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mam tej szczotki i jakoś wcale nie korci mnie by ją kupić ;p

    OdpowiedzUsuń