wtorek, 20 stycznia 2015

Styczniowe denko

Styczniowe denko trochę wcześniej niż zwykle. Akurat skończyło mi się sporo kosmetyków, a reszta czeka na otwarcie więc i tak pewnie mi nic nie ubędzie do końca tego miesiąca.
Mleczko nawilżające La Petit Marseilliais to jeden z moich hitów roku 2014. Moim kosmetycznym postanowieniem na Nowy Rok jest codzienne balsamowanie ciała, bo przyznaję, tę czynność wykonywałam niesystematycznie, a często od przypadku do przypadku. Od przeszło miesiąca codziennie balsamuję ciało, a dzięki temu francuskiemu kosmetykowi to czysta przyjemność. Pięknie pachnie, szybko się wchłania, a skóra natychmiast po jego nałożeniu jest aksamitna w dotyku.
Żel pod prysznic Original Source Dragon Fruit&Capsicum to kolejny tej firmy, którego używałam. Nie jest to zbyt udany produkt - zbyt intensywnie pachnie, zapach mi się nie podoba. Jednak dobrze się pieni i jest wydajny - choć to akurat wada ze względu na to, że tak długo musiałam się męczyć z tym zapachem.
Mydło różane Barwa to moje ulubione mydło. Nie wysusza skóry i przepięknie pachnie - zapach róż czuć w całej łazience. Używam go za każdym razem jak myję dłonie.
Mleczko do demakijażu Mixa Optymalna Tolerancja to jak już wiecie mój ulubieniec jeśli chodzi o skuteczny i przyjemny demakijaż.
Szampon przeciw wypadaniu włosów Receptury Agafii właśnie mi się skończył i wczoraj poświęciłam mu oddzielny wpis. Spisał się świetnie o czym możecie poczytać więcej:

Balsam do ust Tisane jest świetnym kosmetykiem na zimę. Chroni wargi przed mrozem i wiatrem, a przy tym dobrze je nawilża i pielęgnuje.
Krem - fluid Eisenberg - jak skończy się mój krem Sampar to muszę się szarpnąć na pełnowymiarową wersję:)
Podkład Estee Lauder Double Wear jest moim ulubieńcem od niemal dekady. Na liście moich zakupów jest odcień, którego już kiedyś miałam przyjemność używać, czyli Fresco. Na razie korzystam z próbek.
Słabizną okazał się krem BB Ziaja. Raz użyłam i wyrzuciłam - nic nie kryje i powoduje efekt maski na twarzy.
Benefit Porefessional - baza pod makijaż zmniejsząca widoczność porów - to kolejny świetny kosmetyk mojej ulubionej marki. Rzeczywiście widoczność porów jest po jego zastosowaniu zredukowana do minimum. Napisałam o tym kosmetyku post, który wkrótce pojawi się na blogu.
Błyszczyk do ust Estee Lauder Color Gloss Garnet Desire Shimmer 15, czyli śliczny, błyszczący kosmetyk do ust o ciekawym kolorze. Pisałam o nim więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/06/byszczyk-do-ust-estee-lauder-color.html
Skończył mi się zapach do którego mam szczególny sentyment, mimo iż znam dużo ładniejsze kompozycje. CK One to były moje pierwsze, prawdziwe perfumy. Dostałam je w drugiej klasie gimnazjum pod choinkę. To jest oczywiście kolejna buteleczka.


Miałyście do czynienia z którymś z tych kosmetyków?

19 komentarzy:

  1. Mleczko Le Petit Marseillais, mydło różane i szampon zapisuję na liście zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są świetne i na pewno nie pożałujesz ich zakupu:)

      Usuń
  2. Mydło różane znam i bardzo lubię, zapach jest fantastyczny.
    A podkład EL mam w planach, dziś jest -20% na stronie internetowej Sephory, ale nie ma mojego odcienia ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale jeszcze się wstrzymam z zakupem, bo te próbki wystarczą mi na jakieś dwa miesiące:)

      Usuń
    2. Dzięki M. zajrzałam do Sephora i kliknęłam, bo akurat mój odcień był dostępny! <3 Dziękuję Dobra Duszyczko :-)

      Usuń
    3. Magda ma również fajnego bloga:
      http://magdanawakacjach.blogspot.com/

      Usuń
  3. O matko...Ty tak dużo denkujesz!Tak się zastanawiam co ja wykończyłam w tym miesiącu i wyszłam przy Tobie blado ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przez to, że staram się bardziej regularnie dbać o siebie więc i kosmetyków zużywam więcej:)

      Usuń
    2. Jednym słowem - ostro wzięłaś się za swoje postanowienia ;-)

      Usuń
  4. Z La Petit Marseilliais dobrych wspomnień nie mam, po prostu nie przypasowała mi żadna z ich nut zapachowych. Kiedyś lubiłam te żele Original Source, ale strasznie wysuszały moją skórę, a i zapachy, mimo, że niektóre naprawdę bardzo fajne, to niestety równie bardzo ulotne. Reszty nie miałam przyjemności testować, no może poza Double Wear, który jest moim ulubieńcem od lat i nie wyobrażam już sobie funkcjonowania bez niego :-) Chciałam wypróbować micel z Mixa, ale udało mi się wreszcie dorwać w Super Pharm Biodermę Sensibio 500 ml z pompką, której tak dłuuugo szukałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A według mnie właśnie "Marsylijczycy" bardzo ładnie pachną. Również chciałabym wreszcie wypróbować jakiś micel z Biodermy.
      Bez Double Wear ubyłoby mi jakieś 50% urody:)

      Usuń
    2. HaHa! Ty jesteś niemożliwa! Ale niestety trochę prawdy jest w tym, że DW dodaje Nam urody! Jest nieoceniony! Ale niech to pozostanie słodką tajemnicą ;-) Biodermę Sensibio uwielbiam! Zdradziłam ją z micelem z Garniera 3w1, ale jak zobaczyłam to ogromne opakowanie z pompką - musiałam je mieć! Tym bardziej, że było w promocji i zapłaciłam za 500 ml tylko 55 zł

      Usuń
    3. Double Wear to efekt Photoshopa w realu - jest doskonały:)
      Micel za 50 zł, nawet za taką pojemność to jednak nie dla mnie:)

      Usuń
  5. Hej Piękna :* Znamy się z wizażu, to ja założycielka ustowego wątku :D Fajowy blog, oczywiście obserwuję :D Super zużycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i witam nową czytelniczkę:)

      Usuń
    2. Dziś przypadkiem natknęłam się na Ciebie na wizażu, co prawda niewiele się tam udzielam, ale jednak! Jaki ten świat mały ;-)

      Usuń
    3. Zdarza mi się tam udzielać:) Zgadza się, że świat jest bardzo mały:)

      Usuń