sobota, 17 stycznia 2015

Tusz do rzęs Benefit They're Real

Dziś o moim ulubionym tuszu do rzęs marki Benefit They're Real! Przyzwyczaiłam się do tego kosmetyku i jest niezły, ale ma też swoje wady. Jednak na chwilę obecną nie mam za bardzo czasu na eksperymenty i poszukiwania innego tuszu. Zalet jest więcej niż wad. Sztuka polega na tym, aby bardzo starannie malować nim rzęsy.
Obietnice producenta:
Supertrwała maskara wydłużająca, podkręcająca i pogrubiająca rzęsy!
Wyjątkowa silikonowa szczoteczka, będąca połączeniem standardowej szczotki z krótkimi i długimi igiełkami, dokładnie pokrywa tuszem wszystkie rzęsy, wydłuża je i podkreśla. Zaokrąglona końcówka świetnie maluje nawet najkrótsze rzęsy, podnosi je od nasady aż po końce.
Skład:
Water (Aqua), Paraffin, Polybutene, Styrene/Acrylates Ammonium Methacrylate Copolymer, Beeswax (Cera Alba), Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2, C18-36 Acid Triglyceride, Palmitic Acid Stearic Acid, Triethanolamine, VP/Eicosene Copolymer, Acacia Senegal Gum, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Tetra- Sodium Edta, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Sodium Laureth- 12 Sulfate, Glycerin, Potassium Sorbate, Sericin, Calcium Chloride, Sodium, Hyaluronate, Tilia Tomentosa Bud Extract, Citric Acid, BHT, Sorbic Acid. [+/- : Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Ultramarines (CI 77007), Chromum Oxide Greens (CI 77288), Chromium Hydroxide Green (CI 77289), Titanium Dioxide (77891)]
Na początku byłam zachwycona tym tuszem, jak zresztą wszystkimi kosmetykami marki Benefit, której jestem wielką fanką. Z czasem jednak na ideale zaczęły pojawiać się pewne rysy o których muszę Was poinformować. Podobnie jak w przypadku Collistara używanie tej mascary stało się dla mnie kwestią przyzwyczajenia. Poza tym szkoda mi wyrzucać kosmetyk za 125 zł:)
Opakowanie jest bardzo ładne - kolory zgrane, miły dla oka drobiazg. Jest solidnie wykonany, to nie jest jakieś plastikowe badziewie, które może miejscami popękać.
Sama szczoteczka jest zaokrąglona, "igiełki" (nie wiem jak to inaczej nazwać) równomiernie rozmieszczone.
Kolor to głęboka, wyrazista czerń, lekko lśniąca. Doskonale sprawdzi się w przypadku makijażu wieczorowego.
Na początku wykonywanie makijażu oka tym tuszem było dla mnie czystą przyjemnością ponieważ rzęsy były perfekcyjnie pomalowane. Od początku mascara odbijała się na górnej powiece, ale z natury mam dość długie rzęsy i tak jest w przypadku każdego tuszu. Rzęsy są wydłużone i pogrubione, ale nie ma efektu podkręcenia - akurat dla mnie to nie jest wada.
Tuszu jest zbyt dużo na szczoteczce, rzęsy są pozlepiane, tworzy się efekt "pajęczych nóżek".
Benefit bardzo trudno zmyć, jest to zarazem zaleta, bo rzęsom nim pokrytym nie straszne żadne deszcze czy śnieg, ale przy demakijażu jest trudno.
Kosztuje 125 zł/8,5 g w Sephorze.
Benefit to moja ulubiona marka kosmetyczna, ale akurat na They're Real się zawiodłam. Za tę cenę mam prawo oczekiwać lepszych efektów. Mam jedno opakowanie plus jeszcze jedno nie tknięte. Jakoś pomęczę się z tymi tuszami, ale będę szukać czegoś lepszego.
Wobec powyższych stwierdzeń może budzić zdziwienie fakt, że właśnie ten tusz uznałam za jedno ze swoich największych odkryć minionego roku. Mimo wad bardzo lubię go używać i wykonywanie nim makijażu jest dla mnie przyjemnością.
Poniżej efekty.
Przed:
Po:

10 komentarzy:

  1. Też mi ten tusz nie leżał, ale o co chodziło - nie pamiętam.

    Ekhm, powiem, że na tym zdjęciu to mogłabyś mieć rzęsy pomalowane dowolną maskarą albo i nie pomalowane - żadnej różnicy by się nie dostrzegło :P
    Zbliżenie na oko prosimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja wina. Już wcześniej zrobiłam ten wpis u później miałam dodać zdjęcia oka w zbliżeniu przed i po. Dodam już po weekendzie, bo nie wzięłam ze sobą laptopa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do marki Benefit się zraziłam po tym, jak ich róż mnie podrażnił.
    Z droższych tuszy moim ulubieńcem jest Chanel Inimitable Intense.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róże z Benefitu są według mnie rewelacyjne, szkoda, że u Ciebie się nie sprawdziły.
      Miałam kiedyś ten tusz Chanel i był bardzo dobry. Jak skończy mi się Benefit to planuję wypróbować któryś z Heleny Rubinstein.

      Usuń
  4. aktualnie wykańczam mini tusz Estee Lauder Sumptous a w zanadrzu mam Ace of Face Eyerule no 1. Z obydwu jestem zadowolona, chociaż po tym pierwszym pod wieczór lekko pieką mnie oczy. A tusz Benefit miałam kupić ale uważam, że jest dość drogi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sumptuous jest moim ulubieńcem od lat, aktualnie testuję Clinique High Impact i też jestem z niego zadowolona! Miałam wielką ochotę na Benefit, ale Kochana! Jak on skleja rzęsy! Jestem w szoku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety:( Na początku stosowania był świetny, ale po ponad dwóch miesiącach stosowania tak wygląda na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń