piątek, 17 kwietnia 2015

CK One - androgeniczna prostota

Kontynuuję wpisy dotyczące perfum. Tym razem Calvin Klein One - zapach do którego mam ogromny sentyment. To były moje pierwsze, prawdziwe perfumy:)
Opis producenta:
CK One to zapach uniwersalny, odpowiedni zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Powstał w 1994 roku i od tamtej pory cieszy się wielką popularnością. Przeznaczony głównie dla młodych, aktywnych osób.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, cytryna, mandarynka
nuta serca: jaśmin, konwalia, róża, kosaciec florencki
nuta bazy: cedr, sandałowiec, ambra, mąka tarniowa.

Podejrzewam, że większość z Was jeśli nie wąchała to chociaż słyszała o słynnym zapachu typu uniseks jakim jest Calvin Klein One. Te perfumy to ikona lat 90. oraz przełomu wieków. Mnie od zawsze kojarzyły się z młodymi, aktywnymi ludźmi, czyli dokładnie takimi jakich chciał pozyskać producent zapachu. Dziś moje pierwsze skojarzenie to gender, obojnactwo, bezpłciowość. To co podobało mi się jako nastolatce, która nie czuła się jeszcze kobietą, a nawet dziewczyną dziś kompletnie mi nie odpowiada. CK One to świeżość, zapach mydła i świetna trwałość. A to za mało, abym znowu zaczęła używać tych perfum.
Pamiętacie zapewne, że do opisywanego zapachu dodaję perfumową historię. Tym razem to historia o mnie i o różnych etapach życia podczas których towarzyszył mi CK One. Oto i ona:
Swoje pierwsze prawdziwe perfumy dostałam pod choinkę od rodziców kiedy byłam w drugiej klasie gimnazjum. Miałam krótkie włosy, nosiłam się jak chłopak, nie rozumiałam trochę koleżanek z klasy, które chciały nosić jak najkrótsze spódnice. Ale już wtedy, jak zresztą od najmłodszych lat, interesowałam się tym co jest modne i trendy. Widziałam reklamy CK One w miesięcznikach dla kobiet i stwierdziłam, że pod choinkę chcę zapach, który kojarzy się z ultranowoczesnością, Nowym Jorkiem, "Ally McBeal" i bezpłciowością. Ten zapach na etapie gimnazjum do mnie pasował, ale już pod koniec tego szczebla edukacji przerzuciłam się na dużo bardziej radosny i kobiecy Mexx Woman EDT. Czasy LO to różne inne zapachy, zapomniałam o CK. Powróciłam do nich (i do krótkich włosów) na początku studiów i wtedy też potrafiłam skrupulatnie oszczędzać na dżinsy od Calvina Kleina - spory wydatek jak na studencką kieszeń, ale dwie pary w ciągu roku zawsze udawało mi się kupić. Do zapachu po raz kolejny wróciłam po studiach i znów wtedy kiedy miałam krótkie włosy. Zapach mam do tej pory i używam raczej rzadko, wtedy kiedy nigdzie nie wychodzę oprócz sklepu, a nie chcę zużywać lepszych perfum. Teraz wiem, że czas kiedy używałam CK One łączy jedno: chciałam być niewidzialna, czułam się niepewnie. Z jednej strony czuję sympatię do tego zapachu, ale z drugiej nie jestem w stanie znieść tego mydlanego zapachu. Mam nadzieję, że już nigdy nie będę chciała być niewidzialna i nie kupię CK One.
Kosztuje już 120 zł za 100 ml, a kupić można je niemal wszędzie.




10 komentarzy:

  1. Ale to jest niesamowite,że każdy zapach niesie też pewną naszą historię! Te skojarzenia są bardzo silne i wręcz przenoszą nas w przeszłość.Ciekawe Marto jaki jest nasz zapach przyszłości... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:) Za wieloma perfumami stoi jakaś historia i etap życia. A co do przyszłości to mam nadzieję, że nie będzie taka nijaka i bezpłciowa jak CK One:)

      Usuń
  2. Wiesz, jesli chodzi akurat o The One, to nie przepadam za nimi, chyba glownie dlatego ze nie lubie zazwyczaj zapachow typu unisex. Ale wiekszosc zapachow CK bardzo lubie, moim ulubiencem jest Euphoria :) Pierwszy flakon dostalam od mojego taty w liceum i wlasnie podobnie jak Ty z The One, mam sentyment do nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie za Euphorią nie przepadam i w ogóle za większością zapachów Calvin Klein. Lepiej wychodzi mu projektowanie ubrań i tylko na tym powinien się skupić. Sentyment do zapachu - czyli jakieś chwile i etapy życia stają nam przed oczyma:)

      Usuń
  3. Uwielbiam ten zapach! CK one SHOCK też są boskie <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Klasyka znana chyba każdemu. Akurat tę wersję wolę na mężczyznach, ale letnie limitki lubię też i na sobie czuć.
    Wspomnianą w komentarzu wyżej Euphorię też bardzo lubię, ale chyba jeszcze bardziej lubię Truth, mam do nich sentyment, bo używałam ich w liceum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się powtórzę jak w komentarzu wyżej - Calvin Klein powinien się skupiać na ubraniach, bo te wychodzą mu świetne, a nie zapachach, które według mnie, w większości są niezbyt udane.

      Usuń
  5. Uwielbiam ten zapach, mój ulubiony i córki też ;)

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam zapach od Calvina, ale ten przebija wszystkie :)

    http://cocktaildressnews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń