czwartek, 1 października 2015

Powidła śliwkowe bez grama cukru i żadnych innych dodatków

Jak pewnie zauważyłyście na moim blogu czasami pojawiają się tematy, które nie są związane ani z modą, ani z kosmetykami. Dziś właśnie jeden z takich wpisów i zarazem pierwszy przepis na tym blogu. Ponieważ w tym roku po raz pierwszy w życiu wzięłam się za przetwory (latem były to truskawki i wiśnie) to chciałam Wam pokazać jak robię powidła śliwkowe. Oczywiście z najlepszej odmiany jaka istnieje, czyli z Węgierki Zwykłej.
Powidła śliwkowe z Węgierek Zwykłych
Oczywiście najpierw myjemy owoce, wyrywamy ogonki i pozbywamy się pestek.
Nie dodaję wody, cukru, ani żadnych żelujących substancji. Wystarczą tylko owoce, garnek i łyżka do mieszania.
Do garnka o pojemności 6,3 litra o grubym dnie zmieściło się około 3 kg śliwek, które tworzyły wręcz piramidę, ale po drylowaniu zrobiło się ich mniej. Z takiej ilości wychodzi ok. 4 słoiczków o pojemności 0,3 litra, czyli ok. 1/3 wagi startowej.
Śliwki gotujemy na wolnym ogniu pod pokrywką około godziny. Ważne jest, aby były przykryte cały ten czas.
Po godzinie śliwki wyglądają tak jak na poniższym zdjęciu:
Dajemy im chwilę odpocząć i zaczynamy pierwszą sesję smażenia na wolnym ogniu, bez przykrycia i bardzo często je mieszając - co 5 - 10 minut. Czas takiego przygotowywania to ok. 2,5 - 3 godziny więc trzeba się uzbroić w cierpliwość. Ja w tym czasie leżę z książką bądź gazetą na kanapie w kuchni:)
Uwaga! Każda z trzech sesji dłuższego smażenia może odbywać się w ciągu trzech kolejnych dni, dwóch albo w ciągu jednego dnia, jeśli zaczniemy wczesnym porankiem i mamy cały dzień tylko na robienie powideł (zakładam, że to ostatnie rozwiązanie jest dość mało prawdopodobne:))
Po takiej sesji śliwki powinny wyglądać tak jak na poniższym zdjęciu:
Potem jeszcze jedna sesja smażenia trwająca co najmniej 2 godziny. Efekty poniżej:
I ostatnia, trzecia tura, która również powinna potrwać co najmniej dwie godziny. Powidła są gotowe i bardzo gęste jak widać na poniższym zdjęciu:
Nie pozostaje nic innego jak przelanie ich do słoiczków:)
A Wy robicie powidła śliwkowe? Ja przyznam, że tak się w nie "wkręciłam", że co drugi dzień przerabiam skrzynkę śliwek. Już czaję się na sadzonki Węgierki Zwykłej, żeby posadzić ich w sadzie jeszcze kilka. Za parę lat może uruchomię produkcję powideł na szerszą skalę:)

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam powidła śliwkowe:), ale do tej pory samodzielnie ich nie robiłam. Zawsze był to słoiczek otrzymany od kogoś z rodziny bądź po prostu kupiony w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych ze sklepu to według mnie najlepsze powidła śliwkowe ma Łowicz, no, ale teraz to te moje będą najlepsze:)

      Usuń
    2. No to oczywiste:)
      Dzięki za polecenie marki. Do tej pory miałam od nich żurawinę, która wspaniale komponowała się z pieczoną kaczką:)

      Usuń
    3. Oj, kiedy ja jadłam taki rarytas jak pieczona kaczka, już nawet nie pamiętam:)

      Usuń
  2. Mniam, gdybym miała więcej czasu i dostęp do śliwek prosto z sadu (no i miejsce na trzymanie przetworów, a z tym chyba najgorzej), to chętnie bym zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne zajęcie, też mam mało czasu, ale nauczyłam się robić wiele rzeczy naraz, inaczej bym nie zdążyła z niczym:)

      Usuń
  3. Podobno to przynosi pecha robiącemu... ale i tak to napiszę... ooo mniam!
    Uwielbiam powidła śliwkowe, domowej roboty są nieziemskie. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że własnie moje takie będą:)

      Usuń
  4. Powidła śliwkowe są genialne, te własnej roboty przede wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale wygląda, robię dużo przetworów, ale powideł jeszcze nie próbowałam. Zapraszam do mnie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku też robiłam tylko dodałam kakao :) To taka czekośliwka :) Pyszności do naleśników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę spróbować w przyszłym roku. Nie wpadłabym na to, aby dodać jeszcze kakao, ale dziękuję za fajny pomysł:)

      Usuń
  7. Wyglądają smakowicie! Nie ma to jak własne wyroby, przynajmniej wiemy co jem!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliwkowe powidła, dżemy to zdecydowanie jedne z moich ulubionych. W tym roku robiłam z pektyną na szybko, też wyszły pyszne :)

    OdpowiedzUsuń