czwartek, 5 listopada 2015

Jabłko wieczorową porą, czyli DKNY Be Delicious Night

Dziś zapach do którego mam duży sentyment. DKNY Delicious Night podobnie jak podstawowej wersji zapachu, czyli zielonego jabłuszka Be Delicious używałam na studiach.
Opis producenta:
Zapach pełen energii, pośpiechu. Dla kobiety wyzwolonej, intrygującej. Zakazany owoc jest najsłodszy, najbardziej pociągający, pasjonujący. Zapach chwyta magię nocy, jest niezwykle seksowny, tętniący życiem.
Wzór flakonu nawiązuje do rodziny pysznych jabłek Delicious. Ciemnofioletowa barwa szkła ma za zadanie przywołać noc, zaś gorąca różowa naklejka logo jest jak neon.
Kategoria: 
orientalno - kwiatowa
Nuty zapachowe:
mrożone pomelo, słodka porzeczka, kruszony imbir, fioletowa frezja, orchidea, płatki jaśminu, irys, ekstrakt myrrh, paczula, piżmo.
Flakon to typowe dla tej serii jabłko, którego ciemnofioletowy kolor od razu sugeruje, że nie jest to tak jak inni jego "kuzyni" zapach na dzień, ale na wieczór. Jest wygodne w użyciu, ładnie prezentuje się w łazience bądź na toaletce. No i oczywiście flakon o kształcie jabłka od razu przywołuje skojarzenie z Nowym Jorkiem zwanym przecież Wielkim Jabłkiem.

W tych perfumach wyczuwam przede wszystkim porzeczkę i frezję co daje bardzo nietuzinkowy efekt zmysłowej, energetycznej świeżości. Na początku DKNY Delicious Night są bardzo ciężkie, orientalne i przytłaczające, ale niedługo po tym coraz bardziej wyczuwalne stają się świeże, owocowe i słodkie nuty. To sprawia, że bez wątpienia jest to zapach dla młodych kobiet żyjących na pełnych obrotach w wielkim mieście. Dla mnie te perfumy to kwintesencja energii Nowego Jorku i jego młodszych mieszkanek. Takich, które lubią pachnieć wyraziście, nawet wręcz nieco przytłaczać otoczenie. Delicious Night to wybuchowa mieszanka młodzieńczej energii!

Trwałość jest dobra - zapach utrzymuje się 6 - 7 godzin, potem raczej już zanika.

DKNY Delicious Night kosztuje 265 zł za 100 ml.

Na pewno miałyście do czynienia z którymś z "jabłuszek" Donny Karan. Ja miałam jeszcze wersję pierwotną, czyli Be Delicious i również bardzo mi przypadła do gustu. A Wam?:)


5 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię Red delicious :) Za klasyczną wersją nie przepadam - za lekka jest dla mnie i zbyt owocowa, a tej chyba nie miałam jeszcze okazji testować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej wersji, którą Ty lubisz to akurat ja nie znam, ale ładna jest jeszcze taka złota.

      Usuń
  2. Marta, Twoja recenzja zachęciła mnie do testów. To musi być piękny zapach:).
    Znam zielone jabłko, które mi się nie spodobało, natomiast czerwone poznam jutro, bo niedawno przyszła mi dość duża paczuszka próbek:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zielone jabłko było mi bliskie na studiach - nienarzucający się dla otoczenia zapach idealny na dzień. A wieczorem wersja której poświęciłam ten wpis. DKNY to jak widać moje studenckie perfumy:)
    Wypróbuj koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam okazji jeszcze testować ;)

    OdpowiedzUsuń