sobota, 12 grudnia 2015

"Elementarz stylu" Katarzyna Tusk - pięknie wydany banał

Na początku ubiegłego tygodnia otrzymałam egzemplarz recenzencki poradnika Katarzyny Tusk zatytułowany "Elementarz stylu". Po przeczytaniu mogę Wam odpowiedzieć na pytanie czy jest to książka rzeczywiście tak rewelacyjna jak sądzi o niej ogół - ja widzę niemal same entuzjastyczne opinie.

Opis wydawcy:
Czy elegancja i styl są dla każdego? Autorka najpopularniejszego w Polsce bloga o modzie i stylu życia przekonuje, że wystarczy jedynie przestrzegać kilku uniwersalnych zasad. 
Katarzyna Tusk w swoim "Elementarzu stylu" łamie stereotypy na temat mody oraz zdradza metody na to, aby zawsze wyglądać z klasą. W książce znalazło się wiele ciekawych obserwacji oraz praktycznych uwag, wynikających z doświadczeń autorki.
Sam "Elementarz stylu" również przyciąga uwagę piękną oprawą oraz wyjątkowymi fotografiami i ilustracjami.
"Elementarz stylu" spełni oczekiwania każdej kobiety, która pragnie wyróżniać się eleganckim wyglądem nie inwestując przy tym wielkich pieniędzy i mnóstwa czasu.

Spis treści:
Część pierwsza: Dlaczego nie mam się w co ubrać
Rozdział pierwszy: Moja szafa pęka w szwach
Rozdział drugi: Dlaczego nic do siebie nie pasuje, czyli tworzenie bazy
Rozdział czwarty: Potęga szczegółu
Rozdział piąty: Nie eksperymentuj, chyba, że masz mnóstwo czasu

Część druga: Co, gdzie, kiedy
Rozdział szósty: U cioci na imieninach
Rozdział siódmy: Weekend za miastem
Rozdział ósmy: Wieczorową porą
Rozdział dziewiąty: Trochę bardziej oficjalnie
Rozdział dziesiąty: Wielkie wyjście

Część trzecia: Cztery miasta, cztery style
Rozdział jedenasty: Mediolan - moje małe dolce vita
Rozdział dwunasty: Nowy Jork - eklektyzm wielkiego miasta
Rozdział trzynasty: Paryż - szyk i nonszalancja
Rozdział czternasty: Londyn - czyli co pożyczyć od dżentelmena

Część czwarta: Oszukałam cię. Ubrania nie decydują o stylu
Rozdział piętnasty: Codzienna elegancja
Rozdział szesnasty: Nie wystarczy być modną, trzeba się jeszcze umieć zachować
Rozdział siedemnasty: Kompleksy nie mogą być wymówką
Rozdział osiemnasty: Zapomnij o ciuchach. Żyj


Od razu się przyznam: mimo politycznych sympatii (w przypadku nazwiska Tusk raczej antypatii) odwiedzam blog Kasi właściwie od samego początku i uważam, że jest najbardziej normalny i praktyczny ze wszystkich topowych. Jessica Mercedes czy Maffashion nie są dla mnie żadnymi modowymi wyroczniami i na ich strony wchodziłam może kilka razy w życiu. Ich stroje zazwyczaj są tak sztuczne i nie pasujące do mojego stylu życia, że szkoda mi na nie czasu. Natomiast Kasia potrafi pokazać zwykłe stroje dla zwykłych dziewczyn, choć szczególnie ostatnimi czasy ceny i ilość pokazywanych tam kreacji nie są z pewnością przeznaczone dla zwykłej polskiej dziewczyny, ale raczej dla takiej, która naprawdę nieźle zarabia bądź ma zamożnych rodziców. Tak, wiem, że dużo zarabia na blogu i większość rzeczy pewnie dostaje, ale uważam, że nie jest to blog dostosowany do polskich realiów.


Tym co od razu zwraca szczególną uwagę jest to, że "Elementarz stylu" jest przepięknie wydany - solidna twarda materiałowa okładka, piękny, lśniący papier, czerwona wstążka jako zakładka i największy plus tej pozycji - rewelacyjne zdjęcia z których większość nie była publikowana na blogu. Od strony graficznej to choćby ktoś się mocno starał to nie ma się do czego przyczepić. To jedna z najpiękniej wydanych książek z jaką miałam do czynienia.

Dalej jest niestety tylko gorzej. Kompletnie nie rozumiem jak to możliwe, że tyle dziewczyn zachwyca się tym poradnikiem. Jest to książka sprawnie i ciekawie napisana, ale założę się, że większość dziewczyn mających co najmniej dwadzieścia parę lat i przynajmniej choć trochę dbających o swój wygląd potrafiłoby coś takiego napisać na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Są tu "oczywiste oczywistości" w stylu: mała czarna jest ponadczasowa, lepiej kupić jedną porządną rzecz niż kilka kiepskiej jakości z sieciówek, bez beżowego trencza nigdy nie będziesz stylowa, bądź garść porad jak przerobić się na mieszkankę Paryża lub Włoszkę. Gdybym miała zrecenzować "Elementarz stylu" jednym słowem to byłoby: zachowawczość. Ale być może dla kogoś kto dopiero zaczyna kroczyć ku lepszemu stylowi ten poradnik może okazać się wybawieniem. Jest tu dużo bardzo konkretnych przykładów jak się ubrać i sytuacji z życia wziętych. Ale dla mnie jako dla kobiety dobiegającej trzydziestki nie ma w treści "Elementarza" nic czego bym już nie wiedziała.
Reasumując: ta pięknie wydana książka jest świetna dla dziewczyn przed dwudziestką i nieco po. Starsze dziewczyny i/lub te, które znają się na modzie mogą się wręcz poczuć urażone jeśli dostaną prezent z takimi poradami jakie są w niej zawarte. To nie jest ciekawy poradnik dla mnie biorąc pod uwagę fakt, że mama uczyła mnie czytać na "Twoim stylu", a rodzice od najmłodszych lat mówili mi co jest gustowne, a co nie. Zresztą to właśnie mama bądź tata powinni uczyć córki jak się ubierać stosownie do sytuacji, w czym wygląda się dobrze i że warto ubierać się nieco inaczej niż wszyscy, a nie wyglądać jak kolejny klon w nieśmiertelnym zestawie: beżowy trencz, bluzka w paski, spodnie rurki i baletki. Szczególnie mój tata nie może zrozumieć jak to możliwe, że w sklepach jest tyle ubrań, a większość dziewczyn wygląda niemal tak samo:)

Swoją drogą to w ogóle nie polecam na prezent czy to pod choinkę czy z innej okazji dawać poradników, bo sama kiedyś dostałam od koleżanki na urodziny poradnik pt. "Jak chodzić na wysokich obcasach" pełen tak infantylnych rad, że uznałam, że ona ma mnie za idiotkę, choć wiem, że nie taka była jej intencja. Jeśli któraś z Was czytała ten poradnik to na pewno wie o co mi chodzi:)

Tusk vs Glogaza
Nie sposób nie porównać dwóch najpopularniejszych ostatnimi czasy książek o modzie w Polsce, czyli "Elementarz stylu" Tusk i "Slow fashion. Modowa rewolucja" Glogazy (moja recenzja tego drugiego poradnika:http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/09/slow-fashion-modowa-rewolucja-joanna.html)
Obie pozycje mają punkty wspólne jak choćby spostrzeżenia, że sieciówkowe zakupy są nieopłacalne, że lepiej jest mieć mniej rzeczy, a lepszych gatunkowo i jak zabrać się za porządne porządki w szafie. Jednak co do samej treści Glogaza bije Tusk na głowę. Autorka "Slow fashion" stawia przede wszystkim na te rzeczy w których my czujemy się świetnie, które do nas najlepiej pasują bez oglądania się na to, że wszyscy mają beżowe trencze (wiem, uczepiłam się tej części garderoby:)). Ale najlepszą poradą Joanny jest ta dotycząca tego, iż powinnyśmy szukać własnego stylu. Tego u Tusk nie ma - porady są raczej nastawione na to, aby podobać się innym i mieć takie zestawy ubrań jakie nosi niemal każda osoba na ulicy, bezpieczne, ale bez polotu. Nie podoba mi się takie podejście ponieważ nie uważam, aby noszenie beżowego płaszcza czy cielistych butów było takie stylowe. Te elementy garderoby nie podobały mi się nigdy i czegoś takiego sobie bym nie kupiła. Dlatego też nie ma w mojej szafie, za radą Kasi, palety barw, które ona wymienia jako najważniejsze, a dominują wszelkie odcienie niebieskiego - na oko jakieś 70% zawartości.
Jednak jeśli chodzi o szatę graficzną i zdjęcia dużo lepiej wypada Tusk.
Gdyby powstała książka z poradami jak u Glogazy i szatą graficzną Kasi to miałabym do czynienia z ideałem:)

"Notatnik stylu" 
Oprócz egzemplarza książki dostałam również "Notatnik stylu" gdzie można sobie notować różne rzeczy dotyczące modowych obserwacji. Ma na wybranych stronach grafiki lub cytaty z "Elementarza stylu". Bardzo fajny gadżet.
To byłoby na tyle. Dziękuję wydawnictwu MUZA za prezent w postaci "Elementarza stylu" i za dodatkowy "Notatnik stylu". Jednak to, że to dostałam nie obliguje mnie do tego, aby pisać pochwały na temat recenzowanej książki. Piszę bloga wyłącznie hobbystycznie więc tym bardziej muszę pisać rzetelne recenzje. Cóż, mniej więcej 1/4 wszystkich wyświetleń mojego bloga zawdzięczam komentarzom, które umieszczałam na blogu Kasi, ale coś mi się wydaje, że będę już musiała radzić sobie bez nich:)

A Wy czytałyście już "Elementarz stylu"? Jak Wam się podobał? A książkę Joanny Glogazy? Jestem ciekawa jak to jest u Was z czytaniem takich pozycji o modzie?:)

Miłego weekendu:)

41 komentarzy:

  1. Jakiś czas temu z 2-3 razy zdarzyło mi się odwiedzić blog Tuskówny, ale tak naprawdę nie zaglądam regularnie (ani nawet nieregularnie) na żadne blogi modowe (blogów innych wspomnianych przez Ciebie pań nawet nigdy nie widziałam na oczy), właściwie Twój jest jedynym wyjątkiem, bo masz w głowie coś więcej, niż tylko "Zara... H&M... kosmetyki... modne to, modne tamto", piszesz z sensem i cenię Cię za poglądy m.in. polityczne. Blog wspominanej K. Tusk uważam za wizualnie ładny, ale równie zachowawczy i pozbawiony wartości pod względem merytorycznym, jak Ty tę książkę.
    "Elementarz" ma być podobno przeznaczony dla kobiet w wieku 25-35 lat, w moim odczuciu takie kobiety powinny być już od dawna świadome takich podstawowych reguł, jakie zostały zawarte w tej książce. Jasne, zawsze na ulicach będzie pełno dziuń w tandetnych ubrankach, obwieszonych tanimi błyskotkami jak choinki, ale obawiam się, że im nawet i sto Elementarzy stylu by nie pomogło.
    Moim zdaniem potencjalny odbiorca niezbyt trafiony, książka tego typu powinna być skierowana raczej do nastolatek, które powoli wyrastają z zestawów typu "bluza z kapturem + dżinsy + adidasy" i nie do końca wiedzą, czym mogłyby to zastąpić, a nie do dorosłych kobiet. Młodym dziewczętom mogłaby naprawdę się przydać, może wtedy więcej z nich przeistoczyłoby się w skromne, stylowe młode kobiety, a nie w tandetne dziunie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i za to, że zaglądasz na mój blog, choć nie jest to Twoja ulubiona tematyka:) Przyznam się przy okazji, że ostatnio jakoś wolę pisać właśnie o polityce niż o kosmetykach, ale nie mam zamiaru rezygnować z bloga, a przynajmniej na razie, bo długo nad nim pracowałam.
      Co do Tusk - blog jest lepszy od książki, bo czasami jest tam coś różnorodnego, ale są to raczej przebłyski. To świetna inspiracja dla bardzo młodych dziewczyn, które szukają inspiracji w co się ubrać na uczelnię czy do pracy. I to normalne, że mogą pewne rzeczy nie wiedzieć, ale 25 - 35 lat to wiek w którym kobiety są już naprawdę ogarnięte i wiedzą jak się ubrać. Może nie zawsze mają czas i pieniądze, bo nie oszukujmy się, zwłaszcza bez tego drugiego trudno o fajne ciuchy, ale wiedzą.
      No ale sprzedaż książki jest najważniejsza, a nie to, że rady są do bólu banalne:)

      Usuń
    2. Nie lubię blogów modowo-urodowych głównie dlatego, że na wszystkich jest to samo, różne blogerki prezentują te same ubrania, tylko w różnych konfiguracjach i opisują te same kosmetyki. Ty nie wyglądasz jak manekin z ekspozycji Zary i piszesz różnorodnie i bardziej życiowo, dlatego szczerze Cię lubię :)
      Jeżeli będziesz pisać bardziej o polityce, to tym bardziej będę Cię czytać, bo polityka i ekonomia zawsze były w kręgu moich głównych zainteresowań.
      A nawet jeżeli zostaniesz przy tematyce urodowo-modowej, to i tak miło się patrzy na prostotę i elegancję i jeszcze milej się czyta wartościowe posty o kosmetykach, będące upragnioną odmianą od często spotykanych na innych blogach postów typu "15 ujęć moich nowych wzorków na paznokciach".

      Usuń
    3. Na tym blogu, choćby ze względu na nazwę, muszę trzymać się tematyki kosmetycznej i modowej, ale jeśli chcesz czytać to co piszę o polityce (i nie tylko) to zapraszam:
      http://borzeckamarta.salon24.pl/
      https://twitter.com/MartaBorzecka
      http://www.polskaniepodlegla.pl/opinie/item/4652-jak-viktor-orban-zreformowal-wegierskie-media-publiczne-tam-rowniez-lewactwo-wirowalo-bezkarnie - tu jest więcej moich tekstów:)

      Bardzo mi miło czytać Twoje słowa - dziękuję:)

      Usuń
    4. W wolnej chwili sobie poczytam, dziękuję za linki :)

      Usuń
  2. Bardzo chciałam kupić Elementarz stylu. A potem poszłam do księgarni i go przejrzałam. I od razu zrezygnowałam. Masz rację, dużo rzeczy, które każda z nas Wie i sama mogłaby z doświadczenia napisać. Poza tym nie każdy musi mieć taki sam styl, więc porady w stylu, że każda z nas powinna mieć beżowy płaszcz czy małą czarną do mnie nie przemawiają. Po prostu jedni dobrze w tym wyglądają, inni nie, lub po prostu to nie jest ich styl. Książka jest ładnie wydana, podobają mi się zdjęcia, ale dla mnie to za mało. Za to Slow fashion czytałam i jestem jak najbardziej na tak. Wiele przydatnych informacji i porad. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam "Slow fashion" bije "Elementarz" na głowę i nie ma nawet czego porównywać. Tusk to przerost formy nad treścią - piękne zdjęcia, ale zawartość i "mądrości" zawarte w tym poradniku porażają wręcz banalnością.

      Usuń
  3. Hej, dzieki za recenzje. Właśnie ostatnio pisałam, ze chce ja sobie kupic, bo wszędzie te zachwyty nad ksiazka. Hm... Recenzja jest szczera i to sie chwali ! Bloga Kasi odwiedzam bardzomsporadycznie i głownie tylko ze względu na zdjęcia, które sa piekne. Nie ma tam dla mnie inspiracji. Po prostu piękna kobieta ładnie ubrana i piekne klimaty. Lubie po prostu ładne zdjęcia. Teraz sama nie wiem, czy kupować ksiazke, czy ńie... Slow fashion- bardzo mi sie podobała :) mimo braku zdjeć. Treść była po prostu fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nie kupuj, bo szkoda kasy. Glogaza również bardzo przypadła mi do gustu, choć szczerze pisząc to sam jej blog średnio mi się podoba i go nie odwiedzam.
      Swoją drogą skąd wzięło się tyle pozytywnych opinii na temat książki Kasi? Jest to dla mnie wielka zagadka.

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia. Moze sporo osób dostało ksiazke za darmo i dlatego pisze pozytywne recenzje. Sa tez rożna gusta. Jedni lubią inni nie :)

      Usuń
    3. Ale ja właśnie też dostałam tę książkę za darmo, ale to nie jest powód, aby zaraz pisać, że ten poradnik jest taki wspaniały skoro nie jest. Uważam, żeby byłoby to nieuczciwe i nie w porządku wobec Was, moich czytelniczek.

      Usuń
  4. Domyślałam się Twojej opinii, jak tylko dostrzegłam "Elementarz stylu" ;)
    Na blog Kasi wchodzę bardzo rzadko, bo jest dla mnie zwyczajnie nudny i przewidywalny (jak chyba wszystkie blogi tego typu). Bardzo estetyczny, ale niczego się z niego nie dowiem. Niestety nie spotkałam się do tej pory ani z poradnikiem makijażowym ani ubiorowym, który wniósłby coś do mojego życia, bo zwykle są one adresowane do ludzi o praktycznie zerowym poziomie wiedzy. O dziwo na znacznie wyższym poziomie stoją pozycje o modzie męskiej - blogi zresztą też. Niestety szafiarki o jakości ubrań, o właściwych fasonach, o trickach poprawiających proporcje itp. w ogóle nie piszą i bardzo szkoda, bo mamy ulice zalane klonami w ubraniach absolutnie dla nich nieodpowiednich, ale przecież MODNYCH :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jestem aż tak przewidywalna:)
      Nie znam żadnych blogów ani poradników o modzie męskiej, ale faktycznie dobrych poradników dla kobiet jest bardzo mało. Wspomniana przeze mnie książka "Slow fashion" jest dobra, ale nie ma tam też za wiele o fasonach bądź trickach poprawiających sylwetkę. Dlatego niestety najlepiej się uczyć na własnych błędach i obserwacjach.
      Klony psują widok polskich ulic, bo może się wydać, że Polki mają mało finezji, ale to też może brak czasu i pieniędzy.

      Usuń
  5. Na temat ksiazki sie nie wypowiem, bo jak mozesz sie domyslic, mam sredni dostep do polskich ksiazek ;) ale z drugiej strony nawet gdybym miala, to raczej bym sie nie skusila, z tej racji, ze po prostu takie poradniki modowe rzadko maja interesujace dla mnie tresci.

    Co do jej bloga, to kiedys zagladalam do niej... Jednak dosyc szybko zaczal mnie nudzic jej styl pisania, jak i stylizacje (wszystkie na jedno kopyto wedlug mnie :P) A juz w ogole dobily mnie wpisy z serii "jak ubieraja sie Paryzanki? jak ubierac sie z francuskim szykiem" (nie pamietam dokladnie jak brzmial tytul tych wpisow, ale cos w tym stylu ;)) Szczerze, to mam wrazenie, ze niektore osoby, zwlaszcza w Polsce chca koniecznie kopiowac styl innych nacji, czy to Francuzek, czy Wloszek, a Kasia Tusk w tym nasladownictwie wiedzie prym. A prawda jest taka, ze znam duzo i Francuzek i Wloszek i uwazam, ze my Polki, naprawde ubieramy sie (oczywiscie generalizuje) z gustem i nie mamy po co od nich zgapiac stylu ubierania sie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcale nie uważam, ze Polki sie dobrze ubierają. Gdy widzę w Niemczech na maxa wymalowana kobietę z tlenionymi włosami, super mini, krótka kurtka, obcasy na kilkanaście cm to prawie zawsze jest to albo Ruska albo Polka :( wyglada to okropnie.

      Usuń
    2. Dlatego tez napisalam "generalizuje", bo w kazdym narodzie znajda sie wyjatki :) W sposob jaki opisalas, ubiera sie duzo kobiet. W Niemczech nigdy nie mieszkalam na stale, wiec zupelnie nie wiem jak tam ubieraja sie kobiety i czy faktycznie kazda zle ubrana kobieta to Polka/Rosjanka :P Znam duzo Niemek mieszkajacych w Szwajcarii i nie nazwalabym ich narodem ubierajacym sie dobrze rowniez, ale to oczywiscie moja personalna opinia ;)

      Usuń
    3. Zgadza się - u Kasi jest fascynacja wszystkim co jest z wielkiej i wspaniałej zagranicy. A to usilne robienie się na mieszkankę Paryża bądź Nowego Jorku albo cykl jak być Mirandą Kerr.
      Polki ubierają się nieźle, może jakość ubrań pozostawia trochę do życzenia, ale to akurat kwestia niskich zarobków. Gdyby polskie płace jakimś cudem doszlusowały do tych zachodnich to mogę się założyć, że my Polki biłybyśmy na głowę Francuzki czy Włoszki. Ach, ten mój nacjonalizm nawet w modzie musi mieć zastosowanie:)

      Usuń
    4. Ja akurat za tydzień jadę do Niemiec, byłam wielokrotnie w tym kraju i potwierdzam, że ubierają się w większości bez gustu i słabo o siebie dbają, niektóre wręcz wcale. No, ale to moja obserwacja:)

      Usuń
    5. Tak, tak, zgadza sie, Kasia jest fanka wszystkiego co zagraniczne :) Jeszcze co mnie irytowalo, gdy czytalam jej bloga, to to, ze tak naprawde jej "inspiracje", stylizacje byly tak naprawde dosyc oklepane... I po Twojej recenzji, widze, ze rowniez te banaly postanowila przelac na papier ksiazki ;)
      Tez mam takie wrazenie, ze jak na zarobki, ktore sa nizsze w porownaniu do Europy Zachodniej, to Polki ubieraja sie calkiem niezle i (i wiekszosci) sa zadbane :) Uwazam, ze w tej kwestii nacjonalizm jest uzasadniony :)

      Usuń
    6. W Niemczech zarabia sie niezłe i Niemcy nie moga sie skarżyć, ze ich nie stać na to czy na siamto. Nie przykładają do tego po prostu uwagi. Wygląd zewnętrzny jest drugoplanowy. Czasami ręce opadają jak widzę siwe kobiety po cztedzieststce, które nic ze sobą nie robią. Ale co dziwne, takie kobiety sa szczęśliwe. Maja dzieci, dom kochającego męża i lubią taki "chłopski" styl. Co poradzić. W każdym razie nie muszę sie stresować w biurze, ze ktoś mój wygląd bedzie komentował, bo to po prostu wszystkim zwisa :) zauważyłam, ze Niemki nie maja praktycznie kompleksów na punkcie wyglądu. Takie otoczenie dobrze na mnie wpływa, nie muszę sie do nikogo porównywać :)

      Usuń
    7. Z tego co wiem jest dużo rozwodów w Niemczech, nawet z danych to wynika, no, ale co ja tam wiem:)
      Cóż, widziałam trochę Niemek i brak kompleksów w ich przypadku był dla mnie zawsze fenomenem. Poza tym zawsze uważałam, że kobiety dbają o siebie dla samych siebie, dla własnego samopoczucia, a nie tylko dla facetów.
      Chyba musisz być młodziutka, że miałabyś się porównywać z innymi kobietami:)

      Usuń
    8. Nie wiem jak jest z rozwodami, bo nie wgłębiałam się w temat, ale zdecydowanie popieram, że Niemki (a przynajmniej ta część, z którymi miałam styczność) kompletnie o siebie nie dbają i wyglądają zwyczajnie niechlujnie. Nieważne czy grubsza czy szczuplejsza, nie ubliżając im ale w większości to takie babo-chłopy. Ale najwyraźniej dobrze im z tym.

      Usuń
    9. Mnie się wydaje, że u nich wynika to po trochę z faktu, jak mówi przysłowie, że "z pustego i Salomon nie naleje":)

      Usuń
  6. Marta, a skoro ksiazka ci sie nie podobała to moze małe rozdanie :) niech inni tez sobie wyrobią zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już coś innego dla Was wymyśliłam, poza tym nie wypada dać książki, w świetnym stanie, ale jednak już "używanej". W każdym razie jutro nowy kosmetyczny konkurs:)

      Usuń
  7. Z tego co widzę tutaj ta książka jest bardzo popularna, jednak ja jej... nie znam... Aż wstyd się przyznać :P
    Pozdrawiam gorąco! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz znać tej książki, bo jest zwyczajnie słaba, a plusem są tylko świetne zdjęcia.
      Pozdrawiam również:)

      Usuń
  8. Zabawne jest ile ostatnio powstało bardzo podobnych "poradników" modowych, w których wszystko jest na jedno kopyto. Z racji tego, że nie cierpię Panny Tusk nie miałam najmniejszej ochoty nawet przeglądać tej pozycji, jak widać - nie mam czego żałować - zdjęcia to jednak odrobina za mało :-) Szkoda, że idzie się tylko na zysk z popularności a nie na jakość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?:) I co który to większe banały zawiera. Ale kasa się musi zgadzać - to jest przecież najważniejsze.

      Usuń
    2. Oj prawda Martuś! Kasa - wyznacznik naszych podłych czasów. Cóż!

      Usuń
  9. Nie czytałam = nie śledzę blogów modowych zupełnie mnie to nie interesuje szczerze mówiąc - Podzielam Twoje zdanie na temat sztucznych wyroczni, które próbują wmawiać normlanym ludziom co jest modne, nic sobą nie reprezentują.
    Mnożą się te poradniki jak grzyby po deszczu..zastanawia mnie czy i kto to kupuje :)
    Szum na poranik Red Lipstick Monster jak widziałam na zdjęciach śledziły głównie małe dziewczynki i ..zasmuciło mnie to tęgo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie wspieram tych "pisarek" - nie śledzę ich blogów, ani tym bardziej nie kupuję ich dzieł literackich.
      A mnie się wydaje, że wydawnictwa zgłaszają się do blogerek i dają im egzemplarze recenzenckie - tak jak to było w moim przypadku i myślą, że skoro dali książkę za 45 zł to od razu recenzja będzie bardzo entuzjastyczna. Na szczęście w moim przypadku to się im nie udało:)

      Usuń
  10. Nie spodziewałam się wiele po tej pozycji, a blogów modowych nie śledzę.
    W ogóle śmieszy mnie fakt wydawania poradników przez celebrytów i osoby, które są znane z działalności w Internecie. Nagle doznają olśnienia i uważają, że są specjalistami od wszystkiego. Brakuje ich jeszcze tylko w programach publicystycznych, chociaż i tam są czasami zapraszani:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zresztą Kasia ostatnio nawet coś tam zamieściła, chce bronić demokracji przed tym złym i strasznym PiSem, choć w jej przypadku raczej starałabym się, aby ludzie jak najmniej utożsamiali mnie z polityką:) Ale jakoś tacie musi pomóc, bo pewnie już niedługo wyleci ze stołka w Brukseli.

      Usuń
  11. Tytuł idealny.zgadzam się w stu procentach ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tytuł idealny.zgadzam się w stu procentach ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie czytam slow fashion, przerobiłam już jakieś 2/3 i szczerze mówiąc, chyba nie podzielam powszechnych zachwytów nad tą pozycją. Mam podobne odczucia jak Ty wobec elementarza - oczywiste oczywistości, w dodatku powtarzane wkółko tylko innymi słowami... Ale być może po prostu nie jestem odpowiednią osobą do oceny tej książki, bo generalnie nie mam problemów ze swoją szafą. Ktoś młodszy, być może bardziej by ją docenił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mimo tych oczywistości Glogaza jednak zachęca przede wszystkim do poszukiwania własnego stylu i stawiania na jakość ubrań - pewnie większość z nas to wszystko wie, ale po przeczytaniu niektóre mają motywację, abyś coś wreszcie zmienić w kwestii swojego stylu ubierania się. A u Tusk znajdziemy przepis na robienie z siebie poprawnie ubranego klona - taka jest moja opinia.
      Zresztą niedługo napiszę o tym co ja myślę o poszukiwaniach własnego stylu:)

      Usuń