sobota, 31 stycznia 2015

Kosmetyczni ulubieńcy stycznia

Styczeń ma się już ku końcowi więc pora na pokazanie Wam kosmetyków, które z przyjemnością stosowałam w mijającym miesiącu. Niestety to miesiąc, którego nie lubię najbardziej ze wszystkich z kilku powodów:
1. Po magicznym, zabieganym i pracowitym grudniu styczeń jest nijaki, nudny i ciągnie się w nieskończoność.
2. Zima, śnieg i mróz - akurat większa część miesiąca była łagodna, ale taka pogoda jaką mamy teraz jest dla mnie nie do zniesienia.
3. Dni są co prawda coraz dłuższe, ale nadal za krótkie. Brak słońca trzeci miesiąc z rzędu nie sprzyja dobremu samopoczuciu.
4. W styczniu mam urodziny. Niestety tak nieubłaganie zbliżam się do trzydziestki, że chce mi się płakać z desperacji. Nie ogarniam tego kiedy i jak te lata minęły. Przecież jeszcze tak niedawno byłam w gimnazjum, liceum...
Jednak w tym przygnębiającym miesiącu znalazło się trochę rzeczy, które umiliły mi środek zimy:)
Makijaż
Ostatnio szczególnie upodobałam sobie kosmetyki o których na jakiś czas zapomniałam, ale powróciły do łask po tym jak przekopałam się do dna szuflady:)
Nie wiem jak mogłam przestać używać dwóch świetnych róży do policzków marki Benefit. Są dużo bardziej subtelne od różu Chanel, którego używam niemal na okrągło. Szczególnie Dandelion jest bardzo delikatny i rozświetla twarz - według mnie jest właśnie bardziej kosmetykiem rozświetlającym niż różem. Ma odcień bladego różu, który idealnie sprawdza się w zimie kiedy moja cera jest niemal biała. Kiedy jednak mam chęć na trochę mocniejszy akcent stawiam na Thrrrob - nadal subtelnie, ale to zdecydowanie wyrazisty róż do policzków, ale nie można przesadzić z jego ilością.
Poświęciłam już kiedyś wpis dotyczący moim różom:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/06/moje-ulubione-roze-do-policzkow-benefit.html
Z używanych najchętniej w tym miesiącu kosmetyków do ust opisywałam Wam dokładnie dwa, czyli:
 - Ultra Plush Lip Gloss Benefit odcień Kiss You:
 http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/byszczyk-do-ust-benefit-ultra-plush-lip.html
 - silnie nawilżający balsam do ust Carmex nadający ustom różowy odcień:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/ultranawilzajacy-balsam-do-ust-carmex.html
Ale jeszcze dwa kosmetyki często towarzyszyły mi w styczniu. Jeden to błyszczyk powiększający usta Lip Fusion kolor Sweet oraz magiczna kredka Benefit Cupid's Bow, która optycznie powiększa usta - cały trick polega na rozświetleniu łuku Kupidyna jaśniejszą stroną kredki, a ciemniejszą wyjście poza kontury dolnej wargi. O tym kosmetyku będę Wam pisała, bo jest bardzo ciekawy, ale chyba jeszcze mało znany.
Pielęgnacja twarzy
Już kolejny miesiąc moja cera jest nawilżona i jej stan znacznie się poprawił dzięki stosowaniu kremu na dzień Sampar Essentials So Much To Dew:
 http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/krem-na-dzien-sampar-essentials-so-much.html
Krem na noc Natura Siberica Odżyienie i regeneracja to bardzo dobry kosmetyk, ale doszłam do wniosku, że nie będę już stosowała żadnych kosmetyków na noc, jak dobre by nie były ponieważ chcę, aby cera chociaż podczas snu "odpoczywała":
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/02/natura-siberica-krem-do-twarzy-na-noc.html
Woda różana Dabur towarzyszy mi od ponad roku i jest prawdziwym ukojeniem dla mojej cery:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/02/woda-rozana-dabur-zamiast-toniku.html
Pielęgnacja ciała
Jak już wielokrotnie pisałam moim ulubionym kosmetykiem do ciała są peelingi. W styczniu używałam (czy też raczej nadużywałam:)) peelingu do ciała Organic Shop Malina:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html
Jednym z moich noworocznych postanowień jest codzienne używanie balsamu do ciała. Stosowałam wytypowane już jako hit 2014 roku mleczko nawilżające La Petit Marseillais oraz masło do ciała Sephora Piwonia - zapachy obu kosmetyków są przecudne:)
Dłonie i paznokcie
Dłonie to wizytówka kobiety - banał, ale jaki prawdziwy. Aby ten banał stał się faktem potrzebuję dwóch kosmetyków.
Trafiłam już jakiś czas temu na idealny krem do rąk Planeta Organica Cedr Syberyjski - wchłania się natychmiast, co w przypadku tego rodzaju kosmetyku jest dla mnie priorytetem, a dłonie po jego zastosowaniu są aksamitne i wygładzone:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html
Odżywka przyspieszająca wzrost paznokci Sally Hansen Maximum Growth - paznokcie po zastosowaniu tego kosmetyku rosną jak szalone. Są też bardzo twarde, a płytka paznokcia jest idealnie gładka.
Zapachy
W styczniu używałam Flowerbomb Viktor&Rolf - to zapach, który od lat zalicza się do grona moich ulubieńców. Zimą jego słodki, pudrowy zapach potrafi bardzo poprawić nastrój:) Pink Bouquet EDT Moschino - miły i kwiatowy, choć trwałość mnie nie zadowala - po paru godzinach nie ma po nim śladu.
Nie jestem fanką świec zapachowych, pewnie dlatego, że ich nie kupowałam ani nie miałam z nimi do czynienia. Ale tak się złożyło, że na jednym z blogów wygrałam przecudnie pachnącą świeczkę Bath&Body Works Strawberry Picnic, która umiliła mi styczniowe wieczory. Wygrałam ją na świetnym blogu:

I to byłoby na tyle moich styczniowych ulubieńców:) Przy okazji - dziś blog obchodzi swoje pierwsze urodziny:)

niedziela, 25 stycznia 2015

Zawartość kopertówki, czyli trudna sztuka minimalizmu

Trwa karnawał, czyli czas różnego rodzaju imprez i spotkań towarzyskich gdzie obowiązuje zazwyczaj strój odpowiedni na wieczór. Nie wypada ze sobą na takie okazje targać wielkiej torby czy nawet zwykłej codziennej torebki tylko coś mniejszego. Wybór pada zwykle na kopertówkę czy inną małą torebkę. Zresztą jest przydatna nie tylko wtedy kiedy idziemy na imprezę, ale także podczas spotkań rodzinnych czy do kościoła. Okazji jest wiele, a problem zawsze ten sam - jak do tak małej torebki zabrać jak najwięcej rzeczy, które, jak sądzimy, mogą nam się okazać niezbędne. W któreś Święta Bożego Narodzenia zdałam sobie sprawę, że biorąc do torebki takiej jak na powyższym zdjęciu całą kosmetyczkę i aparat fotograficzny nie tylko wyglądam głupio z tak wypchanym dodatkiem, ale też narażam kopertówkę na szybki koniec żywota. Dlatego wybieram rzeczy absolutnie niezbędne, które zazwyczaj mi się przydają.
Telefon komórkowy, chusteczki higieniczne i gumy do żucia zawsze mogą się przydać i zawsze dla nich znajdzie się miejsce.
Jeśli chodzi o kosmetyki to nie widzę sensu zabierać ze sobą choćby tuszu do rzęs, bo używam wodoodpornego marki Benefit, któremu nic nie jest straszne. Podkład czy perfumy również zostają w domu - tych kosmetyków używam również trwałych.
Zabieram za to ze sobą:
 - róż do policzków - po powitaniach ze wszystkimi członkami rodziny w święta czy podczas uroczytości rodzinnej może go nie zostać na twarzy zbyt wiele, a nic tak nie dodaje świeżości twarzy jak właśnie ten kosmetyk. Mam kilka róży, ale ze sobą zabieram ten, który ma lusterko. Jest to Chanel Joues Contraste Pink Explosion 64 o którym już pisałam:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/roz-do-policzkow-chanel-joues-contraste.html
 - błyszczyk do ust w neutralnym kolorze, czyli według mnie idealny Benefit Ultra Plush Kiss You:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/byszczyk-do-ust-benefit-ultra-plush-lip.html
Oczywiście jeśli akurat mam na ustach szminkę to zabieram ze sobą właśnie ją.
 - grzebień.
Prezentowana kopertówka ma dwie boczne kieszenie wewnątrz do których wkładam pieniądze. Portfela ze sobą nie noszę, dowodu osobistego również nie - niestety już przestano pytać mnie w sklepach czy na pewno mam skończone 18 lat:(
Ta piękna kopertówka jest włoskiej marki Francesco Biasia.


piątek, 23 stycznia 2015

Benefit POREfessional - baza pod makijaż zmniejszająca widoczność porów

Dziś chcę Wam przedstawić kolejny kosmetyk mojej ulubionej marki, czyli Benefitu. Tym razem zrecenzuję skuteczność bazy pod makijaż POREfessional, którą stosowałam jako podkład. Właśnie parę dni temu zużyłam posiadaną tubkę.

Skład:
Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Croospolymer, Isononyl Isononanoate, Silica, Dimethicone Crosspolymer, Isododecane, Phenoxyethanol, Polymethyl Methacrylate, Titanium Dioxide (CI 77891), Cyclohexasiloxane, Tocopheryl Acetate, Fragrance (Parfum), Mica, Iron Oxides (CI 77492), Limonene, Iron Oxides (CI 77491), Iron Oxides (CI 77499), Triethoxycaprylylsilane, BHT.
Obietnice producenta:
Balsam zmniejszający widoczność porów. Ten bezbarwny, nietłusty balsam zmniejsza widoczność porów i pierwszych zmarszczek. Skóra staje się gładsza i delikatniejsza. Ten sprytny kosmetyk, stosowany rano jako baza, a w ciągu dnia do ekspresowej poprawy makijażu, nadaje się świetnie do każdego typu karnacji. Można go stosować zarówno pod, jak i na makijaż.
Nie używam baz pod makijaż i w ogóle jestem zwolenniczką nakładania jak najmniejszej ilości kosmetyków na twarz. Dlatego nie używam baz pod podkład, cieni do powiek, kredek do oczu, korektorów, itp. Jedyną bazą jaką do tej pory stosowałam był bohater dzisiejszego wpisu, czyli Benefit POREfessional, który skusił mnie tym, że jest produktem mojej ulubionej marki i obietnicą zmniejszenia widoczności porów - w swoim czasie to był mój problem. Jednak nie traktowałam tego kosmetyku jako bazy, ale jako podkład. Z powierzonego zadania wywiązał się znakomicie. Niestety kosmetyk ten właśnie zakończył swój żywot i znalazł się w styczniowym denku. To najlepszy moment, aby go opisać ponieważ raczej już do niego nie wrócę - jest to dobry kosmetyk, ale zostanę przy Double Wear Estee Lauder, któremu jestem wierna od niemal dekady.

Opakowanie ładne, tubka bardzo poręczna, nie ma problemów z wydobyciem kosmetyku nawet jeśli zostało go już niewiele.

Zapach bazy Benefit jest bardzo przyjemny i delikatny.

Kosmetyk ma aksamitną, lekką konsystencję (mnie nieco przypomina silikonową piankę) i z lekkością rozprowadza się na twarzy. Kolor jest neutralny i dopasowuje się do kolorytu cery. Używałam go zarówno zimą kiedy moja skóra jest niemal biała jak i latem kiedy jest opalona, a cały czas stapiał się z kolorem szyi, nie było widać żadnej różnicy.

POREfessional jest niezwykle trwały i co ważne strefa T po jego zastosowaniu w ogóle się nie świeci. Zresztą przed zakupem (a raczej prezentem na zamówienie:)) czytałam takie opinie i to one mnie również skusiły.

Najważniejsza obietnica producenta, czyli zmniejszenie widoczności porów również jest spełniona - cera jest nieskazitelnie gładka, a koloryt wyrównany, żadne "niespodzianki" nie są widoczne.
Jedyną wadą jaką zauważyłam jest to, że kosmetyk ten podkreśla suche skórki. Miałam takie w okolicach nosa i bardzo rzucały się w oczy jak miałam na twarzy POREfessional.

Jest bardzo wydajny. Mam go dwa lata, a używałam go często.

Kosmetyk dostałam w prezencie dwa lata temu. Ma 22 ml i z tego co sprawdzałam kosztuje w Sephorze 149 zł więc jest niestety drogi.

POREfessional to porządny kosmetyk, ale jego cena jest zbyt wysoka. Mnie wystarczy sam podkład.
Poniżej efekty na mojej twarzy:)

czwartek, 22 stycznia 2015

Olej rycynowy Botanique i jego dobroczynne właściwości - brwi

Z pewnością słyszałyście o tym, że olej rycynowy to świetny, naturalny kosmetyk. Miałam okazję się o tym przekonać na własnej skórze i o tym będzie dzisiejszy wpis. Olej rycynowy, który mi towarzyszy od niemal roku (ta sama buteleczka!) jest firmy Botanique.
Skład INCI:
Ricinus Communis
Opis i obietnice producenta:
Olej rycynowy to olej otrzymywany z dojrzałych nasion rącznika pospolitego - Ricinus communis.
Głównym składnikiem jest gliceryd kwasu rycynolowego (80%), zawiera również glicerydy kwasów olejowych, linolowego, stearynowego i palmitynowego. Posiada właściwości nawilżające, wzmacnia włosy i nadaje im elastyczność, odnawia zniszczoną osłonkę włosów i nadaje im połysk.
Olej rycynowy stosuję już od niemal roku jedynie do brwi. Na powyższym zdjęciu jest mały pędzelek, którym nabieram olej z buteleczki i nakładam na brwi. Nieco wcześniej miałam je zbyt wyskubane i stwierdziłam, że chciałabym, aby wróciły do poprzedniego stanu, czyli były gęste, mocne i przede wszystkim, aby szybciej odrosły te, które zostały zupełnie niepotrzebnie wyskubane. W czasie intensywnej kuracji olej stosowałam codziennie wieczorem, po zmyciu makijażu, wchłaniał się całą noc i był zmywany rano przy myciu twarzy wodą różaną. Po miesiącu brwi odrosły i stały się dokładnie takie jakie sobie wymarzyłam. Olej nadal stosuję raz na jakiś czas, aby brwi nadal były jak najmocniejsze. Jeśli któraś z Was ma podobny problem do mojego to ten olej jest świetnym i tanim rozwiązaniem. Poza tym słyszałam, że rewelacyjnie wpływa również na wzrost włosów, jest dobry na paznokcie i ciało co również chcę w niedalekiej przyszłości sprawdzić:)
Zużycie w ciągu niemal roku to jedna czwarta buteleczki więc wydajność jest niesamowita.
Kosztuje 8 zł/60 ml na allegro.

wtorek, 20 stycznia 2015

Styczniowe denko

Styczniowe denko trochę wcześniej niż zwykle. Akurat skończyło mi się sporo kosmetyków, a reszta czeka na otwarcie więc i tak pewnie mi nic nie ubędzie do końca tego miesiąca.
Mleczko nawilżające La Petit Marseilliais to jeden z moich hitów roku 2014. Moim kosmetycznym postanowieniem na Nowy Rok jest codzienne balsamowanie ciała, bo przyznaję, tę czynność wykonywałam niesystematycznie, a często od przypadku do przypadku. Od przeszło miesiąca codziennie balsamuję ciało, a dzięki temu francuskiemu kosmetykowi to czysta przyjemność. Pięknie pachnie, szybko się wchłania, a skóra natychmiast po jego nałożeniu jest aksamitna w dotyku.
Żel pod prysznic Original Source Dragon Fruit&Capsicum to kolejny tej firmy, którego używałam. Nie jest to zbyt udany produkt - zbyt intensywnie pachnie, zapach mi się nie podoba. Jednak dobrze się pieni i jest wydajny - choć to akurat wada ze względu na to, że tak długo musiałam się męczyć z tym zapachem.
Mydło różane Barwa to moje ulubione mydło. Nie wysusza skóry i przepięknie pachnie - zapach róż czuć w całej łazience. Używam go za każdym razem jak myję dłonie.
Mleczko do demakijażu Mixa Optymalna Tolerancja to jak już wiecie mój ulubieniec jeśli chodzi o skuteczny i przyjemny demakijaż.
Szampon przeciw wypadaniu włosów Receptury Agafii właśnie mi się skończył i wczoraj poświęciłam mu oddzielny wpis. Spisał się świetnie o czym możecie poczytać więcej:

Balsam do ust Tisane jest świetnym kosmetykiem na zimę. Chroni wargi przed mrozem i wiatrem, a przy tym dobrze je nawilża i pielęgnuje.
Krem - fluid Eisenberg - jak skończy się mój krem Sampar to muszę się szarpnąć na pełnowymiarową wersję:)
Podkład Estee Lauder Double Wear jest moim ulubieńcem od niemal dekady. Na liście moich zakupów jest odcień, którego już kiedyś miałam przyjemność używać, czyli Fresco. Na razie korzystam z próbek.
Słabizną okazał się krem BB Ziaja. Raz użyłam i wyrzuciłam - nic nie kryje i powoduje efekt maski na twarzy.
Benefit Porefessional - baza pod makijaż zmniejsząca widoczność porów - to kolejny świetny kosmetyk mojej ulubionej marki. Rzeczywiście widoczność porów jest po jego zastosowaniu zredukowana do minimum. Napisałam o tym kosmetyku post, który wkrótce pojawi się na blogu.
Błyszczyk do ust Estee Lauder Color Gloss Garnet Desire Shimmer 15, czyli śliczny, błyszczący kosmetyk do ust o ciekawym kolorze. Pisałam o nim więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/06/byszczyk-do-ust-estee-lauder-color.html
Skończył mi się zapach do którego mam szczególny sentyment, mimo iż znam dużo ładniejsze kompozycje. CK One to były moje pierwsze, prawdziwe perfumy. Dostałam je w drugiej klasie gimnazjum pod choinkę. To jest oczywiście kolejna buteleczka.


Miałyście do czynienia z którymś z tych kosmetyków?

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Receptury Agafii - Szampon przeciw wypadaniu włosów

Jednym z moich najważniejszych noworocznych postanowień jest to dotyczące włosów. Chcę, aby były jak najbardziej gęste, jak najszybciej urosły i aby były piękne. Bardzo pomocny w realizacji tych celów okazuje się rosyjski szampon ekologiczny Receptury Agafii - Szampon przeciw wypadaniu włosów.
Skład:
Aqua with infusions of: Arctium Lappa Root, enrichted by extracts: Cortex Quercus, Plantago Major, Salvia Officinalis, Hummulus Lupulus, Pulmonaria Officinalis, Urtica Dioica, Althaea Officinalis Magnesium Laureth Sulfate, Cocamide DA, Cocamidopropyl Beatine,Cocoglucoside, Guar Gum; Extracts: Saponaria Officinalis, Glycyrrhiza Glabra, Amaranthus Caudatus, Gypsophila Paniculata; Sodium Chloride, Oils: Crataegus Monogina, Coriandrum Sativum; Tocopherol, Ascorbid Acid, Panthenol, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Parfum, Polgala Vulgaris, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol.
Obietnice producenta:
Wyciąg z łopianu wchodzący w skład szamponu, odżywia skórę głowy i wzmacnia cebulki włosowe. Specjalnie dobrane ekstrakty ziół regulują produkcję enzymów i zapobiegają wypadaniu włosów. Naturalne saponiny (składnik mydlący) z pięciu roślin (lukrecja uralska, amarant, gipsówka syberyjska, biała i czerwona mydlnica) miękko oczyszczają włosy i skórę głowy. Produkt nie zawiera: SLS, parabenów, silikonów, PEG, składników pochodzących z przerobu ropy naftowej. Do wszystkich rodzajów włosów.
Składniki aktywne:
- olej z łopianu większego – (Arctium Lappa roqt Extract) - przeciwdziała wypadaniu włosów, łupieżowi, ma działanie antyseptyczne, oczyszczające, sebostatyczne, kojące. Działa tonizująco na skórę głowy,
- kora dębu (Cortex Quercus Extract) - zawiera głównie garbniki, barwniki flawonowe, pektyny, śluz, związki żywicowe oraz inne substancje. Najszersze zastosowanie kora dębu ma jako środek kąpielowy i kosmetyczny. Stosuje się w postaci kąpieli lub okładów przy oparzeniach, odmrożeniach, stanach zapalnych skóry oraz jako środek ściągający i gojący. Mycie głowy naparem z kory dębu wzmacnia je, przyciemnia oraz likwiduje stany zapalne,
- babka zwyczajna (Plantago Major Leaf Extract) - wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodząco i ochronnie wpływa na błony śluzowe oraz skórę,
- szałwia (Salvia Officinalis Extract) - działanie oczyszczające, przeciwzapalne w przypadku cery trądzikowej, ściągające przy rozszerzonych porach oraz odkażające w przypadku trudno gojących się ran,
- smółka z szyszek chmielowych (Humulus Lupulus (Hops) Cone Tar) - zapobiega wypadaniu włosów, stymuluje ich wzrost, opóźnia siwienie, działa przeciwłupieżowo, ogranicza świąd skóry głowy i przetłuszczenie włosów,
- miodunka plamista (Pulmonaria Officinalis) - wzmacnia cebulki włosowe,
- pokrzywa (Urtica Dioica Leaf Extract) - wzmacnia włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu, zapobiega łupieżowi,
- prawoślaz (Althaea Officinalis Root Extract) - bogaty w substancje o charakterze nawilżającym działa osłaniająco, zmiękczająco i pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie,
- mydlnica lekarska (Saponaria Officinalis Root Extract) - zawiera naturalne saponiny, środki pieniące, które miękko i delikatnie oczyszczają skórę i włosy. Ma działanie kojące i przeciwzapalne.
- lukrecja gładka (Glycyrrhiza Glabra Root Extract) - delikatny środek pieniący, oczyszczający skórę,
- szarłat zwisły (Amaranthus Caudatus Seed Extract) - stosowany do włosów i skóry owłosionej (wypadanie włosów, rozdwajanie włosów, łamliwość, brak połysku, wypryski na skórze głowy), wzmacnia cebulki włosowe,
- gipsówka błyszcząca (Gypsophila Paniculata Extract) - tonizuje i odżywia włosy,
- olej z głogu jednoszyjkowego (Crataegus Monogyna Oil) - stosowany głównie w preparatach do pielęgnacji włosów (przy suchych, kruchych, łamliwych, a także tłustych włosach, ze skłonnością do łupieżu),
- olej z kolendry (Coriandrum Sativum Oil) - stosowany przy łojotoku i wypadaniu.
Opakowanie szamponu jest ładne, poręczne, nie ma problemów z dozowaniem nawet jeśli kosmetyku zostało niewiele na dnie.
Zapach jest bardzo miły, ziołowy, delikatny.
Konsystencja szamponu jest dość gęsta, koloru zielonego. Produkt pieni się przeciętnie.
Włosy po nim się nie plączą i łatwo się rozczesują.
Używam tego szamponu od listopada i towarzyszył mi niemal dwa miesiące przy codziennym myciu włosów. Zatem wydajność jest niezła.
Przede wszystkim szampon ujął mnie brakiem SLS w składzie, a za to mnóstwem naturalnych ekstraktów. Można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że ten szampon ma skład doskonały.
Moje włosy nie wypadają nadmiernie, wszystko jest w granicach normy, ale stwierdziłam, że podejmę walkę o każdy włos. W tej walce oprócz opisywanego szamponu Receptury Agafii towarzyszy mi także kuracja przeciw wypadaniu włosów Inneov Densilogy. Efekty są takie, że włosów wypada naprawdę niewiele. Oceniając tak "na oko" zostaje ich dwa razy więcej. Przy czesaniu zostaje ich na grzebieniu nie więcej niż 5; nie znajduje ich też na ubraniu czy na pościeli. Niemniej jednak jest to pewnie głównie zasługa Densilogy, a szampon jedynie wzmacnia to działanie.
W rezultacie po użyciu opisywanego szamponu włosy stają się miękkie, wygładzone, błyszczące i zdrowe.
Cena to 16 zł za 350 ml na www.triny.pl


sobota, 17 stycznia 2015

Tusz do rzęs Benefit They're Real

Dziś o moim ulubionym tuszu do rzęs marki Benefit They're Real! Przyzwyczaiłam się do tego kosmetyku i jest niezły, ale ma też swoje wady. Jednak na chwilę obecną nie mam za bardzo czasu na eksperymenty i poszukiwania innego tuszu. Zalet jest więcej niż wad. Sztuka polega na tym, aby bardzo starannie malować nim rzęsy.
Obietnice producenta:
Supertrwała maskara wydłużająca, podkręcająca i pogrubiająca rzęsy!
Wyjątkowa silikonowa szczoteczka, będąca połączeniem standardowej szczotki z krótkimi i długimi igiełkami, dokładnie pokrywa tuszem wszystkie rzęsy, wydłuża je i podkreśla. Zaokrąglona końcówka świetnie maluje nawet najkrótsze rzęsy, podnosi je od nasady aż po końce.
Skład:
Water (Aqua), Paraffin, Polybutene, Styrene/Acrylates Ammonium Methacrylate Copolymer, Beeswax (Cera Alba), Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2, C18-36 Acid Triglyceride, Palmitic Acid Stearic Acid, Triethanolamine, VP/Eicosene Copolymer, Acacia Senegal Gum, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Tetra- Sodium Edta, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Sodium Laureth- 12 Sulfate, Glycerin, Potassium Sorbate, Sericin, Calcium Chloride, Sodium, Hyaluronate, Tilia Tomentosa Bud Extract, Citric Acid, BHT, Sorbic Acid. [+/- : Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Ultramarines (CI 77007), Chromum Oxide Greens (CI 77288), Chromium Hydroxide Green (CI 77289), Titanium Dioxide (77891)]
Na początku byłam zachwycona tym tuszem, jak zresztą wszystkimi kosmetykami marki Benefit, której jestem wielką fanką. Z czasem jednak na ideale zaczęły pojawiać się pewne rysy o których muszę Was poinformować. Podobnie jak w przypadku Collistara używanie tej mascary stało się dla mnie kwestią przyzwyczajenia. Poza tym szkoda mi wyrzucać kosmetyk za 125 zł:)
Opakowanie jest bardzo ładne - kolory zgrane, miły dla oka drobiazg. Jest solidnie wykonany, to nie jest jakieś plastikowe badziewie, które może miejscami popękać.
Sama szczoteczka jest zaokrąglona, "igiełki" (nie wiem jak to inaczej nazwać) równomiernie rozmieszczone.
Kolor to głęboka, wyrazista czerń, lekko lśniąca. Doskonale sprawdzi się w przypadku makijażu wieczorowego.
Na początku wykonywanie makijażu oka tym tuszem było dla mnie czystą przyjemnością ponieważ rzęsy były perfekcyjnie pomalowane. Od początku mascara odbijała się na górnej powiece, ale z natury mam dość długie rzęsy i tak jest w przypadku każdego tuszu. Rzęsy są wydłużone i pogrubione, ale nie ma efektu podkręcenia - akurat dla mnie to nie jest wada.
Tuszu jest zbyt dużo na szczoteczce, rzęsy są pozlepiane, tworzy się efekt "pajęczych nóżek".
Benefit bardzo trudno zmyć, jest to zarazem zaleta, bo rzęsom nim pokrytym nie straszne żadne deszcze czy śnieg, ale przy demakijażu jest trudno.
Kosztuje 125 zł/8,5 g w Sephorze.
Benefit to moja ulubiona marka kosmetyczna, ale akurat na They're Real się zawiodłam. Za tę cenę mam prawo oczekiwać lepszych efektów. Mam jedno opakowanie plus jeszcze jedno nie tknięte. Jakoś pomęczę się z tymi tuszami, ale będę szukać czegoś lepszego.
Wobec powyższych stwierdzeń może budzić zdziwienie fakt, że właśnie ten tusz uznałam za jedno ze swoich największych odkryć minionego roku. Mimo wad bardzo lubię go używać i wykonywanie nim makijażu jest dla mnie przyjemnością.
Poniżej efekty.
Przed:
Po:

czwartek, 15 stycznia 2015

Kosmetyczne hity i kity 2014

Obiecuję, że to już ostatni post dotyczący minionego roku 2014. Chciałam Wam pokazać moje największe kosmetyczne odkrycia i porażki tego roku.
HITY
Są to kosmetyki, których użyłam po raz pierwszy w ubiegłym roku, a które na pewno zostaną ze mną na dłużej. O dziwo z tych z górnej półki są tylko trzy produkty i to dwa tej samej firmy, czyli amerykańskiego Benefitu. Reszta to kosmetyki, których cena, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich doskonałą jakość, jest bardzo korzystna. Bez wątpienia ten rok jeśli chodzi o moje kosmetyczne zakupy należał do kosmetyków rosyjskich:)
Matowa szminka Golden Rose 11 to bez wątpienia moje największe ubiegłoroczne odkrycie. Szminka kosztująca około 10 złotych okazała się być nie gorsza od tych Chanel czy Estee Lauder. Również wiele z Was było nią zainteresowanych i z tego co pisałyście w komentarzach również się na nią skusiłyście. Odcień 11 idealnie pasuje do mojej karnacji, co widać na poniższych zdjęciach.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/07/matowa-szminka-golden-rose-velvet-matte.html
Lakier optycznie wybielający paznokcie Inglot Whitener 04 znowu produkt polskiej firmy, który uwiódł mnie bez reszty. Dzięki temu kosmetykowi moje paznokcie i dłonie wyglądają na tak piękne jak nigdy dotąd.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/lakier-optycznie-wybielajacy-paznokcie.html
Ultranawilżający balsam do ust Carmex Moisture Plus odcień subtelnego różu - pierwsza pomadka tej firmy jaką miałam została zrecenzowana bardzo źle. Byłam uprzedzona do tej marki, ale ten balsam zmienił wszystko, a przede wszystkim moje usta, które są nawilżone, gładkie i pięknie wyglądają. Już nie wyobrażam sobie bez niego życia.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/ultranawilzajacy-balsam-do-ust-carmex.html
Błyszczyk do ust Benefit Ultra Plush Lip Gloss Kiss You to świetny kosmetyk do ust o chłodnej, nieco fioletowej barwie. Pięknie pachnie, nawilża usta i trzyma się długo.
Więcej:
Tusz do rzęs They're Real! Benefit kolor Black Intense to moje odkrycie jeśli chodzi o makijaż oczu do którego używam tylko tuszu i jest to zarazem mój najważniejszy kosmetyk do makijażu więc cieszę się, że udało mi się znaleźć tak idealny produkt.
Jeszcze nie poświęciłam mu oddzielnego wpisu, ale mam już przygotowany i w najbliższych dniach go opublikuję.
Krem na dzień Sampar Essentials So Much To Dew - kilka lat szukałam idealnego kremu aż wreszcie go znalazłam. Kosmetyk błyskawicznie się wchłania i niemal natychmiast czuć jak skóra jest nawilżona.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/krem-na-dzien-sampar-essentials-so-much.html
Malinowy peeling i scrub mango do ciała Organic Shop - peelingi to mój ulubiony kosmetyk do ciała. Te są tak pięknie pachnące i wyglądające, że chce się je zjeść. Porządnie, ale delikatnie zdzierają naskórek.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html
Mleczko nawilżające do ciała Le Petit Marseillais - balsamów do ciała mam wiele i już dawno od czasów malinowego balsamu AA żaden nie zachwycił mnie tak bardzo jak ten.
Szampon przeciwko wypadaniu włosów Receptury Agafii używam od dwóch miesięcy i trudno mi ocenić czy wypada mi po nim mniej włosów, ale na pewno jest niebywale przyjemny w użyciu, a włosy po nim wyglądają na bardzo zdrowe i zadbane.
Odżywka do włosów ciemnych John Frieda dla ciemnych włosów jest wymarzona. Oddaje głębię koloru i nawilża włosy.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/john-frieda-brilliant-brunette-multi.html
Krem do rąk Cedr Syberyjski Planeta Organica - do tej pory rzadko stosowałam kremy od rąk, bo po zastosowaniu były lepkie, ale ten kosmetyk wchłania się błyskawicznie, pięknie pachnie i nawilża skórę.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/06/krem-do-rak-planeta-organica-cedr.html
Gumki do włosów Invisibobble - na początku byłam do nich nastawiona sceptycznie, ale teraz innych już nawet nie używam.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/gumka-do-wosow-invisibobble-wyniki.html
KITY
Kitów na szczęście jest nieco mniej, ale zdarzyło mi się kilka pomyłek kosmetycznych, których wolałabym nie poznać bliżej. Na zdjęciu widnieją tylko 4 ponieważ resztę opakowań już wyrzuciłam.
Szczotka do włosów Tangle Teezer Salon Elite - to bohaterka wpisów na wielu blogach. Dla mnie to porażka. Wystarczy kilka pociągnięć, a moje włosy są przetłuszczone. Na dodatek 40 złotych to cena mocno przesadzona jak na kawałek plastiku, który nie spełnia obietnic. Przereklamowana.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/05/tangle-teezer-salon-elite-ocena-hitu.html
Olejek do ciała Bielenda 3 w 1 Brzoskwinia - nie może się wchłonąć, lepi się i ma syntetyczny zapach. Okropny.
Tusz do rzęs Lovely Pump Up - bez wątpienia jeden z najbardziej przereklamowanych tuszy do rzęs. Po kosmetyku kosztującym 8,99 złotych nie powinnam była spodziewać się zbyt wiele, ale przecież miał tak dobre recenzje. W moim przypadku okazało się, że szczypią mnie oczy po jego nałożeniu, zaraz się rozmazuje i kruszy. Tragedia.
Balsam do ust Carmex - cóż, na samo wspomnienie tego kosmetyku mam niesmak w ustach i nieprzyjemne uczucie szczypania na ustach. To najwstrętniejszy specyfik do ust jaki miałam nieprzyjemność stosować. To zapewne zasługa mentolu.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/05/ocena-dwoch-hitow-do-pielegnacji-ust.html
L'Oreal Casting Sunkiss 01 to właśnie tym kosmetykiem rozjaśniłam sobie włosy, a przy okazji stały się one suche i sianowate. Ale cóż, za głupotę się płaci. Teraz muszę czekać aż moje włosy znów staną się ciemne i długie.
Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/05/ocena-dwoch-hitow-do-pielegnacji-ust.html
Kremy do rąk Tołpa - każdy jest tragedią, wchłaniają się bardzo wolno, o ile w ogóle.
Lakier hybrydowy - raz spróbowałam i moje paznokcie długo wracały do zdrowia po zastosowaniu tego badziewia.
Odżywka Eveline 8 w 1, czyli ogień na paznokciach. Myślałam po pierwszym nałożeniu, że coś zżera mi paznokcie i nie wytrzymam z bólu.

A jakie są Wasze hity i kity 2014 roku? Znacie te o których napisałam?