poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wiosna w pełni:)

Mam nadzieję, że weekend był dla Was udany:) Ja w sobotę wybrałam się do Łazienek Królewskich na popołudniowy spacer, który zaowocował zdjęciami mojego stroju. Przyznam się, że buty na wysokim obcasie założyłam jedynie na potrzeby zdjęć, a podczas spaceru towarzyszyły mi balerinki. 
Dzisiejszy wpis to pierwsza i ostatnia okazja, żeby zobaczyć mnie w czymś różowym. Nie lubię różowym ubrań, ale ta bluzka w kolorze pudrowego różu jest wyjątkiem i mam do niej sentyment:)

Bluzka - Mohito 
Spódnica - szkolny mundurek http://www.zmartwychwstanki.edu.pl/
Kardigan - Patrizia Pepe
Buty - Patrizia Pepe
Kopertówka - Francesco Biasia
Torba szara (zdjęcie nr 4 i 5) - Francesco Biasia
Okulary - Ray Ban
Zegarek - TAG Heuer
Oczywiście zdjęcie z Marszałkiem musi być:)

czwartek, 23 kwietnia 2015

Kwietniowe nowości

Wpis z kwietniowymi nowościami miał się pojawić jutro, ale stwierdziłam, że w piątkowy wieczór kiedy zaczyna się weekend pewnie macie ciekawsze zajęcia niż siedzenie przed komputerem dlatego post jest już dziś:) Oprócz kosmetyków są też ubrania.
Na temat balsamu do ciała Vaseline Intensive Care słyszałam już tyle dobrego, że jak byłam w Rossmannie to postanowiłam kupić jeden z nich. Wersja żółta urzekła mnie swoim pięknym, nieco egzotycznym i świeżym zapachem. Cena to 14,49 zł za 400 ml.
Również w Rossmannie skusiłam się na szampon o którym wcześniej  nigdy nie słyszałam. I to kolejny kosmetyk, który uwiódł mnie swoim zapachem oraz obietnicą wygładzonych włosów. To Organix Brazilian Keratin Smooth Ever Straight. Jest dość drogi więc mam nadzieję, że okaże się wart swojej ceny - 34,99 zł za 385 ml.
Wczoraj w denku pokazywałam Wam odżywkę do paznokci Sally Hansen, którą pożegnałam. Ale wszystko zostaje w rodzinie, bo kupiłam odżywkę tej samej firmy, ale wersję Nailgrowth Miracle, powszechnie znaną jako "złota". Już kiedyś ją stosowałam i mam z nią dobre wspomnienia. Kosztowała 29,99 zł/13,3 ml w Rossmannie.
Matujący puder kompaktowy 8 h Sephora Clair Light 20 kupiłam dość przypadkowo, bo "na już" potrzebowałam czegoś co sprawi, że moja cera nie będzie się świeciła. Niedługo napiszę recenzję tego kosmetyku. Kosztował 55 zł za 10 g. Link do pudru:
http://www.sephora.pl/Makijaz/Cera/Pudry/Matujacy-puder-kompaktowy-8h/P1038008
Silnie wygładzający balsam do ust Sephora - kosmetyków do ust mam tyle, że już nie ma różnicy jeden mniej czy więcej, a poleciła mi go koleżanka, która chwali go za efekt wygładzania, nawilżania i za piękny zapach. Zachęciła mnie swoją rekomendacją i kupiłam ten balsam. Kosztował 29 zł za 10 g. Link do jego opisu:
http://www.sephora.pl/Makijaz/Usta/Balsamy/Silnie-wygladzajacy-balsam-do-ust/P1776013
Kupiłam również nowy tusz do rzęs. Tym razem mój wybór padł na Helena Rubinstein Lash Queen Waterproof, który, jak obiecuje producent, wydłuża i pogrubia rzęsy. Miałam już kiedyś mascarę HR i była świetna, choć droga. Ta również kosztuje sporo, bo 175 zł za 7,2 ml, ale udało mi się ją na szczęście kupić z dużą zniżką kiedy była promocja dla stałych klientów na kolorówkę w Sephorze.
http://www.sephora.pl/Makijaz/Oczy/Mascary/Lash-Queen-Waterproof-Wydluzajacy-i-Pogrubiajacy-Tusz-do-Rzes/P22713
Dostałam takie próbki - sama wybierałam:
 - zapach Armani Si, który bardzo lubię
 - szampon i odżywka Bumble&Bumble Thickening, które mi się przydadzą podczas wyjazdów
 - baza pod makijaż Benefit POREfessional o której pisałam i którą chwaliłam.
Ubrania:
Zielony, wiązany na szyi top Zara - nie mam zbyt wielu zielonych ubrań, a wyglądam ładnie w tym kolorze kiedy moja skóra nieco się opali co mam nadzieję nastąpi już niedługo:)
Granatowa sukienka w groszki Mohito kupiona na allegro. Jest nowa, ma jeszcze metkę na której widnieje cena 119,99 zł, a mnie udało się ją wylicytować za 40 zł. Nie mam zbyt dobrego zdania o ubraniach z Mohito, ale za tę cenę nie będę już grymasiła. Do założenia na co dzień będzie idealna.
Za miesiąc czeka mnie Pierwsza Komunia mojego chrześniaka, a że nie chcę dzieciakowi narobić obciachu więc stwierdziłam, że muszę się postarać, aby wyglądać jak najlepiej. Na tę okazję kupiłam sukienkę firmy Closet, która pochodzi z Zalando. Kosztowała 249 zł i jest bardzo dobrej jakości i co najważniejsze jest, według mnie, śliczna. Polecam Wam tę markę jeśli szukacie czegoś na chrzest, komunię czy uroczystość rodzinną:
https://www.zalando.pl/kobiety/closet/?sc=false&_q=closet

To na tyle. Póki co szukam jeszcze zamszowych niebieskich szpilek w szpic z obcasem minimum 8 centymetrów więc jeśli gdzieś takie widziałyście to dajcie mi koniecznie znać:)

środa, 22 kwietnia 2015

Kwietniowe denko

Kwietniowe denko jest tak skromne, że miałam wątpliwości czy w ogóle je pokazywać, ale stwierdziłam, że tradycji musi stać się zadość:)
Oto co wyrzuciłam w mijającym miesiącu:
Pożegnałam się definitywnie z tuszem do rzęs Collistar Mascara Infinito. Już nie mam żadnej mascary tej marki. A te włoskie tusze towarzyszyły mi niemal dwa lata, oczywiście z przerwami na eksperymenty. Dobrze oceniam ten kosmetyk, ale choćby Benefit They're Real jest lepsza, a spore nadzieje pokładam w najnowszym tuszu, jaki kupiłam. Więcej o Collistar Mascara Infinito możecie znaleźć tu:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/tusz-do-rzes-collistar-mascara-infinito.html
Już nie wiem, który to zużyty przeze mnie balsam do ust Carmex, który nadaje ustom cudnie różowy kolor i świetnie je nawilża. Mój niezbędnik jeśli chodzi o kosmetyki do ust. Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/ultranawilzajacy-balsam-do-ust-carmex.html
Odżywek do paznokci Sally Hansen używam już od lat. Najlepszą z nich jest według mnie Maximum Growth - stara wersja, dostępna jedynie na allegro. Paznokcie rosną mi po jej zastosowaniu błyskawicznie i są tak twarde, że aż narzeka na nie moja kosmetyczka:):
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/03/odzywka-do-paznokci-sally-hansen.html
Co prawda moje rozjaśniane włosy tylko przy skórze głowy są ciemnobrązowe, ale i tak używałam przez kilka ostatnich tygodni szamponu do włosów ciemnych John Frieda. Dobry kosmetyk, ale pora na coś nowego:)
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/john-frieda-brilliant-brunette-multi.html
La Petit Marseillais w wersji żółtej to moje ulubione mleczko do ciała. Jego największe atuty to to, że bardzo ładnie pachnie i błyskawicznie się wchłania:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/02/mleczko-nawilzajace-la-petit-marseillais.html
W kwietniu zużyłam miniaturki perfum:
 - Narciso Rodriguez EDP - moją miłością jest wersja EDT, ale te również są niczego sobie
 - Thierry Mugler Alien - wyrazisty i ciężki zapach, nawet jak dla mnie jest on jednak zbyt mocny
 - Valentino Valentina EDP - ładny i kwiatowy
 - Repetto EDT - ładny i świetny na dzień.
Próbki do makijażu twarzy:
 - Benefit POREfessional jak zwykle dobry i przydatny podczas wyjazdu, zresztą już zamieściłam na blogu recenzję tej bazy pod podkład:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/01/benefit-porefessional-baza-pod-makijaz.html
 - puder Make Up For Ever - nie wiem co to jest - transparentny i nie działa.
Szampon i odżywka Bumble and Bumble Thickening - trudno oceniać po jednym zastosowaniu, ale włosy były nawilżone (czy też raczej sprawiały takie wrażenie) i mięsiste.
Na koniec maseczka błotna Sephora, którą trudno mi było zmyć. Więcej nic o niej nie mogę napisać - taki obojętny kosmetyk.

Już jutro bądź pojutrze pokażę Wam sporo kosmetycznych i innych nowości:)

sobota, 18 kwietnia 2015

Dziesięciu ulubieńców z mojej szafy

Dzisiejszy wpis postanowiłam poświęcić modzie, a nie jak zazwyczaj kosmetykom. W końcu nazwa tego bloga mnie do tego zobowiązuje:)
Pewnie każda z Was ma swoje ulubione ubrania, buty i dodatki. Nie inaczej jest w moim przypadku. Wyselekcjonowałam 10 rzeczy bez których nie wyobrażam sobie życia. Co ciekawe każda z nich liczy sobie po kilka lat, najstarsza 9. Jednak jakość i klasyka są ponadczasowe.
1. Płaszcz MAX&Co
Gdybym miała wybrać tylko jedną rzecz z mojej szafy, którą lubię najbardziej to bez wahania wskazałabym na mój ukochany, kobaltowy płaszcz marki MAX&Co. Wszystko jest w nim doskonałe - krój, długość i cudowny kolor. Chyba moja najlepsza ciuchowa inwestycja. Zakładam go na specjalne okazje - na święta, na uroczystości rodzinne, ważne spotkania. Mam pewność, że w tym płaszczu wyglądam elegancko i z klasą.
2. Kaszmirowy kardigan Patrizia Pepe
Jego stan na drugim zdjęciu nie jest najlepszy, ale ten sweterek był chyba najczęściej przeze mnie zakładaną rzeczą w życiu. Szary kaszmirowy kardigan pasuje do niemal wszystkiego nic więc dziwnego, że był non stop eksploatowany. Po latach nieco się wyciągnął, ale podejrzewam, że to moja wina i moich błędów w jego suszeniu. Kaszmir jest jak najbardziej prawdziwy - sweterek można przeciągnąć przez obrączkę, jest miły i delikatny w dotyku. Bardzo dobra inwestycja.
3. Beżowa spódniczka Pinko
Niestety nie mogę znaleźć żadnego zdjęcia na którym akurat mam tę spódniczkę na sobie, a noszę ją latem dość często. Jej długość to około 10 cm przed kolanami, czyli krótka, ale bez przesady - czyli moja ulubiona:)
4. Spódnica Marc O'Polo
Letnia, rozkloszowana spódnica ze wzorem, którą bardzo dobrze mi się nosi.
5. Buty na obcasie Nando Muzi
Te buty dostałam od koleżanki w ramach ciuchowej wymiany. Są to najwygodniejsze buty na wysokim obcasie jakie dane mi było nosić. Mam je już kilka lat, a wyglądają jak nowe. Nie dość, że są ładne, to obcas jest bardzo stabilny mimo wysokości 10 cm.
6. Niebieski szal
Kupiony 9 lat temu zupełnie przypadkiem, już nawet nie pamiętam gdzie. Był tani i nie miał żadnej metki. Jest nieco sfatygowany oraz tu i ówdzie pozaciągany, ale nadal go noszę ze względu na przepiękny, niebieski kolor.
7. Rękawiczki Francesco Biasia
Czarne rękawiczki z aksamitu, które zakładam od wielkiego dzwonu. Nosiłam je również parę razy do teatru, opery i raz na balecie (dosłownie na balecie). Sięgają do połowy przedramienia.
8. Okulary Ray Ban Wayfarer
Czarne okulary Ray Ban to już mój znak rozpoznawczy. Jeśli jest słoneczny dzień, a zdarza mi się, że ich zapomnę to już wiem, że będzie źle. Ostatnio koleżanka mnie nie poznała jak zobaczyła mnie w innych okularach przeciwsłonecznych. Klasyka klasyki i każdy będzie wyglądał w nich dobrze.Towarzyszą mi wciąż te same od 7 lat.
9. Torebka Francesco Biasia
Jest to torebka świąteczna. Oczywiście niebieska - niemal wszystkie moje torebki są tego koloru:) Nigdy nie widziałam jak dotąd ładniejszego modelu.
10. Zegarek TAG Heuer.
Nie noszę biżuterii, ale uważam, że porządny zegarek przyda się nawet takiej minimalistce jak ja. Bardzo go lubię. Kiedyś jak go zgubiłam (okazało się, że został w domu) to myślałam, że dostanę zawału. Poza tym uważam, że lepiej jest zerkać na zegarek niż co chwila sprawdzać czas w telefonie.

A Wy macie swoje ulubione ubrania/buty/dodatki? Któraś z wymienionych przeze mnie rzeczy Wam się podoba?

piątek, 17 kwietnia 2015

CK One - androgeniczna prostota

Kontynuuję wpisy dotyczące perfum. Tym razem Calvin Klein One - zapach do którego mam ogromny sentyment. To były moje pierwsze, prawdziwe perfumy:)
Opis producenta:
CK One to zapach uniwersalny, odpowiedni zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Powstał w 1994 roku i od tamtej pory cieszy się wielką popularnością. Przeznaczony głównie dla młodych, aktywnych osób.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, cytryna, mandarynka
nuta serca: jaśmin, konwalia, róża, kosaciec florencki
nuta bazy: cedr, sandałowiec, ambra, mąka tarniowa.

Podejrzewam, że większość z Was jeśli nie wąchała to chociaż słyszała o słynnym zapachu typu uniseks jakim jest Calvin Klein One. Te perfumy to ikona lat 90. oraz przełomu wieków. Mnie od zawsze kojarzyły się z młodymi, aktywnymi ludźmi, czyli dokładnie takimi jakich chciał pozyskać producent zapachu. Dziś moje pierwsze skojarzenie to gender, obojnactwo, bezpłciowość. To co podobało mi się jako nastolatce, która nie czuła się jeszcze kobietą, a nawet dziewczyną dziś kompletnie mi nie odpowiada. CK One to świeżość, zapach mydła i świetna trwałość. A to za mało, abym znowu zaczęła używać tych perfum.
Pamiętacie zapewne, że do opisywanego zapachu dodaję perfumową historię. Tym razem to historia o mnie i o różnych etapach życia podczas których towarzyszył mi CK One. Oto i ona:
Swoje pierwsze prawdziwe perfumy dostałam pod choinkę od rodziców kiedy byłam w drugiej klasie gimnazjum. Miałam krótkie włosy, nosiłam się jak chłopak, nie rozumiałam trochę koleżanek z klasy, które chciały nosić jak najkrótsze spódnice. Ale już wtedy, jak zresztą od najmłodszych lat, interesowałam się tym co jest modne i trendy. Widziałam reklamy CK One w miesięcznikach dla kobiet i stwierdziłam, że pod choinkę chcę zapach, który kojarzy się z ultranowoczesnością, Nowym Jorkiem, "Ally McBeal" i bezpłciowością. Ten zapach na etapie gimnazjum do mnie pasował, ale już pod koniec tego szczebla edukacji przerzuciłam się na dużo bardziej radosny i kobiecy Mexx Woman EDT. Czasy LO to różne inne zapachy, zapomniałam o CK. Powróciłam do nich (i do krótkich włosów) na początku studiów i wtedy też potrafiłam skrupulatnie oszczędzać na dżinsy od Calvina Kleina - spory wydatek jak na studencką kieszeń, ale dwie pary w ciągu roku zawsze udawało mi się kupić. Do zapachu po raz kolejny wróciłam po studiach i znów wtedy kiedy miałam krótkie włosy. Zapach mam do tej pory i używam raczej rzadko, wtedy kiedy nigdzie nie wychodzę oprócz sklepu, a nie chcę zużywać lepszych perfum. Teraz wiem, że czas kiedy używałam CK One łączy jedno: chciałam być niewidzialna, czułam się niepewnie. Z jednej strony czuję sympatię do tego zapachu, ale z drugiej nie jestem w stanie znieść tego mydlanego zapachu. Mam nadzieję, że już nigdy nie będę chciała być niewidzialna i nie kupię CK One.
Kosztuje już 120 zł za 100 ml, a kupić można je niemal wszędzie.