wtorek, 30 czerwca 2015

Majowe i czerwcowe denko oraz moje teorie dlaczego niektóre blogerki mają takie mnóstwo zużyć

Kiedy widzę wpisy na innych blogach przedstawiające denko z danego miesiąca czy miesięcy niemal zawsze zadaję sobie pytanie: "Jak to możliwe?" Jak jest możliwe, że są dziewczyny (a takie przeważają w blogosferze), którym w ciągu miesiąca kończy się więcej kosmetyków niż mnie w ciągu pół roku albo i roku (oczywiście istotny jest tylko sam moment zużycia, a nie tego kiedy dany kosmetyk został otwarty)? I tak miesiąc w miesiąc widzę: 3 kremy na dzień, 4 tusze do rzęs, 8 balsamów, itp. Rozumiem, że wiele kosmetyków się otwiera i nie zużywa ich od razu, bo sama tak robię, ale tak jest każdego miesiąca z tego co zauważyłam. Nie mogę tego do końca rozgryźć, ale mam kilka teorii, dzielę się z Wami tymi najciekawszymi:
1. Denko jest jedynie na potrzeby wpisu - wiadomo im więcej tym lepiej, post jest ciekawszy, dłuższy, więcej osób go skomentuje.
2. Projekt denko to tak naprawdę nie tylko zużycia jednej osoby, ale kilku koleżanek, które wspólnie mieszkają, kuzynek, sąsiadek, rodziny, itp.
3. Jeśli dana osoba rzeczywiście zużywa w ciągu miesiąca bardzo dużą liczbę kosmetyków to może jest to skutek jakiejś choroby, coś w stylu - kompulsywne malowanie się, mycie tak często, że powinno to być jednostką chorobową.
To na tyle moich teorii i złośliwości:)
A oto moje skromniutkie denko, które zbierałam aż dwa miesiące. Sporej ilości kosmetyków nie używam za jednym zamachem, a zamiennie więc może dlatego tak to wyszło. Jedynie szamponom, mleczkom do demakijażu i kremom do twarzy jestem wierna i zużywam do samego dna, nie ma miejsca na inne kosmetyki używane w międzyczasie.
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że już pewnie nie znajdę idealnego dla siebie tuszu do rzęs, ale pocieszam się, iż mascara Benefit They're Real jest naprawdę dobra:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/01/tusz-do-rzes-benefit-theyre-real.html
To już pewnie 5 bądź 6 opakowanie balsamu do ust Carmex, ale raczej przedostatnie (mam jeszcze jedno) ponieważ znalazłam inne, ciekawsze i lepsze specyfiki do ust, choć ten jest niczego sobie o czym mogłyście już przeczytać:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/ultranawilzajacy-balsam-do-ust-carmex.html
Idealny krem na dzień - Sampar So Much To Dew - bardzo polecam:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/krem-na-dzien-sampar-essentials-so-much.html
Mleczko do demakijażu Mixa to jeden z tych kosmetyków, którym jestem bezwględnie wierna:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/04/mleczko-do-demakijazu-mixa-optymalna.html
Całkiem fajny był szampon wygładzający z keratyną Organix:
http://www.kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/05/wygadzajacy-szampon-z-keratyna.html
Przed komunią chrześniaka pracowicie wcierałam w nasadę włosów olej rycynowy Botanique, nieco szybciej rosły (mierzę), ale nie wiem czy to rzeczywiście zasługa tego kosmetyku czy może lepszego odżywiania z większą ilością owoców i warzyw. Pisałam jakie rezultaty zauważyłam w przypadku nacierania tym olejkiem brwi:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/01/olej-rycynowy-botanique-i-jego.html
Najcudniej pachnący, najbardziej relaksujący i słodki płyn do kąpieli, czyli Luksja Pink Sparkle:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/03/pyny-do-kapieli-luksja-creamy-rose.html
Miniaturki:
 - szampon L'Occitane - wspaniały szampon o pięknym zapachu, włosy są po nim miękkie i doskonale się układają. Może kiedyś kupię w wersji pełnowymiarowej.
 - krem na noc Vichy Idealia Skin Sleep - czyli kosmetyk, który jest tłusty, nie chce się wchłaniać i dziwnie pachnie. Doprawdy nie wiem co stało się z tą marką - produktów Vichy używałam w liceum i na początku studiów i było o niebo lepsze od tych produkowanych obecnie.
 - krem do twarzy na dzień John Masters Organics z różą, morelą i przeciwutleniaczami - jest na mojej liście zakupów. Póki co zużyłam ostatnią z próbek, którą kiedyś kupiłam na stronie JMO Polska - warto tam zerknąć, tzw. tester JMO:
http://johnmasters.pl/pl/p/Tester-JMO/145
 - szampon i odżywka Bumble and bumble Thickening - niezłe kosmetyki, ale cena jest dla mnie zbyt wysoka, aby pokusić się o pełnowymiarową wersję.
Próbki zapachów (od góry):
 - Repetto EDT
 - Armani Si - najładniejsze z tej piątki
 - Valentino Valentina EDP
 - Chloe Love Story
 - Jimmy Choo EDP/

A jak jest u Was z ilością zużywanych kosmetyków? Czy są to tak skromne ilości jak u mnie czy kilkakrotnie większe?

Przypominam o konkursie:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/06/wyniki-konkursu-szczotka-jonizujaca.html

czwartek, 25 czerwca 2015

Wyniki konkursu - szczotka jonizująca Braun i nowy konkurs:)

Omal nie przewróciłam się ze zgrozy kiedy przypadkiem odkryłam, że nie podałam Wam wyników konkursu w którym można było wygrać szczotkę jonizującą Braun:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/03/szczotka-jonizujaca-braun-satin-hair-7.html
Było to bardzo dawno temu. Niestety wtedy kiedy miały być podane wyniki akurat popsuł mi się komputer i post był zapisany w wersji roboczej, ale nigdy nie doczekał się ujrzenia światła dziennego. Aż do dziś. Bardzo, bardzo przepraszam za tak duże opóźnienie. Na losowanie kolejnych nagród na pewno nie będziecie musiały czekać tak długo.
A oto zwyciężczyni:
Paula Naumczuk.
Proszę Paulę, aby napisała do mnie na adres: martaa.borzecka@gmail.com
Nowy konkurs i aż 5 wygranych, czyli w Wasze ręce może trafić jeden z pięciu peelingów do ciała rosyjskiej ekologicznej marki Organic Shop Mango, który widać na poniższym zdjęciu:
Jest to zachwycający kosmetyk, zresztą już o nim pisałam:
http://www.kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html
Akurat m.in. ten peeling wygrały w konkursach u mnie dwie dziewczyny, które pokochały ten kosmetyk nie mniej niż ja, czyli:
 - Gosia:
http://77fantasmagorie77.blogspot.com/2015/03/organic-shop-cukrowy-peeling-mango.html
 - Magda:
http://magdanawakacjach.blogspot.com/search/label/Organic%20Shop

Warunki uczestnictwa w konkursie to:
1. Obserwowanie publiczne mojego bloga.
2. Obserwowanie mojego konta na Instagramie:
https://instagram.com/borzeckamarta/
Termin trwania konkursu do 20 lipca 2015 r.

Życzę powodzenia i jeszcze raz gratuluję Pauli!:)

niedziela, 21 czerwca 2015

Narciso Rodriguez For Her EDT - najpiękniejsze perfumy świata

Ponieważ dziś mamy najdłuższy dzień w roku, początek lata oraz są moje imieniny (większość Mart obchodzi swoje święto w lipcu, ale moja babcia ustaliła, zresztą słusznie, że lepszą datą jest 21 czerwca i tak już zostało:)) postanowiłam napisać o wyjątkowym kosmetyku, a mianowicie o najpiękniejszym i najbardziej wyrafinowanym zapachu świata jakim jest według mnie Narciso Rodriguez For Her EDT.
Opis producenta:
"To zapach dla wszystkich kobiet. To dar. To coś bardzo osobistego ode mnie, co chciałbym podarować wszystkim kobietom" - oto jak Narciso Rodriguez, obiecujący projektant o kubańskich korzeniach przedstawił swój pierwszy zapach. Narciso Rodriguez czerpie swą inspirację z kobiet - dla kobiet. "Dla Niej" (For Her) - oto hołd złożony kobiecemu wdziękowi i kobiecej sile. Piękno, siła, zmysłowość, wrażliwość - oto wysoce nowoczesna interpretacja kobiecości. Zapach opisywany jest jako ponadczasowy, elegancki, czysty, klasyczny, ciepły
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: kwiat pomarańczy, osmantus (lotos japoński)
Nuta serca: ambra, wanilia
Nuta bazy: wetiweria, szlachetne drzewo, piżmo
Najładniejsza suknia ślubna jaką widziałam jest projektu właśnie Narciso Rodrigueza (oddzielny wpis dotyczący Carolyn Bessette - Kennedy:
http://www.kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/ikona-stylu-carolyn-bessette-kennedy-i.html). Kiedy tylko dowiedziałam się, że ten kreator mody stworzył swoje pierwsze perfumy wiedziałam z całą pewnością, że będą wspaniałe, ale nawet nie przypuszczałam, że zapach może być aż tak oszałamiająco piękny.
Flakon jest zapowiedzią tego piękna, które zostało w nim ukryte - czarny, prosty, szlachetny i elegancki.
Obok zapachu For Her nie można przejść obojętnie. Jest tak wyrazisty i charakterystyczny, że po kilkakrotnym nawet powąchaniu nie sposób go już pomylić z żadnym innym. Otulający, zmysłowy, tajemniczy i pierwotny. Najbardziej czuję w tych perfumach piżmo, ambrę, wanilię i białe kwiaty. Jest to mieszanka bardzo silna, wręcz uderzeniowa. To zapach dla pewnych siebie i świadomych swojej kobiecości kobiet, na pewno nie dla szarych myszek, które nie chcą zostać zauważone. Jeśli miałabym określić For Her tylko jednym słowem byłoby to: wyrafinowanie. To perfumy doskonale pasujące na wyjątkowe okazje i do eleganckich ubrań. Używanie Rodrigueza do sprzątania w domu czy na zakupy w supermarkecie to nieporozumienie. Jak przystało na najpiękniejszy zapach świata For Her wymaga odpowiedniej oprawy.
Trwałość jest doskonała - do 10 godzin, a nawet dłużej. Na ubraniach utrzymuje się przez wiele dni.
Jak zwykle z zapachami, które opisuję mam pewną historię. Otóż tak sobie wymyśliłam, że jedna z moich ulubionych bohaterek literackich używałaby tych perfum. To kobieta, którą wyróżnia oszałamiająca uroda. Nazywa się Dominique Francon i jest jedną z bohaterek powieści "Źródło" Ayn Rand. Jest mieszkanką Nowego Jorku i pochodzi z wyższych sfer. Biorąc udział w przyjęciach, czy to u Kiki Holcombe czy organizowanych przez jej męża, magnata medialnego Gaila Wynanda jest zawsze luksusowo otulona zapachem Narciso Rodriguez For Her EDT. Te perfumy byłyby również odpowiednie dla innej bohaterki powieści Rand, czyli tej z "Atlasu zbuntowanego" - Dagny Taggart, ale dla niej wymyśliłam już coś innego:)
Zapach jest dostępny w Sephorze i kosztuje: 7,5 ml/79 zł, 30 ml/219 zł, 50 ml/299 zł, 100 ml/429 zł.






poniedziałek, 15 czerwca 2015

Matowa pomadka Bourjois Rouge Edition Velvet 05 Ole Flamingo!

Mocny, wręcz krzykliwy kolor na ustach to coś co uwielbiam. Dlatego co jakiś czas kupuję nowe szminki w odcieniach mocnego różu z domieszką czerwieni. Przy moim typie urody Pani Zimy doskonale takie kolory pasują do mojej karnacji. Ważna jest też dla mnie trwałość i komfort noszenia. Wszystkie te cechy odnalazłam w matowej pomadce Bourjois Rouge Edition Velvet odcień Ole Flamingo! 05.
Obietnice producenta:
Nowa pomadka od Bourjois z matowym wykończeniem i intensywnymi kolorami, o lekkiej, przyjemnie nakładającej się formule, której nie czuć na ustach, nie wspominając o łatwej aplikacji, poczuciu komfortu na ustach i 24 godzinnej trwałości.
Rouge Edition Velvet ma niewiarygodną formułę, która tuż po aplikacji sprawia wrażenie lakieru do ust, ale po nałożeniu przemienia się w pięknie matową, jedwabiście gładką i lekką teksturę, która wygląda glamour i sexy. Prawdziwe odkrycie!
Ukośnie ścięty aplikator w formie gąbeczki sprawia, że pomadkę nałożysz łatwo i precyzyjnie. Rewelacja!
Niewiarygodnie zmysłowa jakość Rouge Edition Velvet pozwala cieszyć się lekkością efektu "drugiej skóry".
Utrzymanie nawilżonych ust jest głównym zadaniem wszystkich pomadek Bourjois.
Subtelnie matowe usta: TAK! Ale nie ma mowy by usta wysuszały się po kilku godzinach.
Wzbogacona w czyste pigmenty i lotne olejki, formuła gwarantuje kolor, lekkość i daje poczucie ekstremalnego komfortu, a pomadka długo utrzymuje się na ustach.
Aby wykonanie makijaży było jeszcze prostsze, Bourjois stworzyło ukośnie ścięty aplikator w postaci gąbeczki ze zbiorniczkiem, który pozwoli Ci szybko i łatwo pomalować usta.
Dzięki Rouge Edition Velvet możesz uzyskać taki poziom matowego i nasyconego koloru na jaki tylko będziesz mieć ochotę, wystarczy, że nałożysz odpowiednią ilość formuły.
Żadnych wysuszonych linii, ani śladów po pomadce. Pomadka nie rozmazuje się i zapewnia jednolite krycie przez cały dzień i noc.
Skład:
DIMETHICONE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, BUTYL ACRYLATE/HYDROXYPROPYL DIMETHICONE ACRYLATE COPOLYMER, TRIMETHYLSILOXYSILICATE, SILICA, PARFUM (FRAGRANCE), LIMONENE. [+/- (MAY CONTAIN) : CI 45410 (RED 28 LAKE), CI 15850 (RED 7 LAKE), MICA, CI 73360 (RED 30 LAKE), CI 19140 (YELLOW 5 LAKE), CI 12085 (RED 36), CI 15850 (RED 6), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 15985 (YELLOW 6 LAKE), CI 17200 (RED 33 LAKE), CI 42090 (BLUE 1 LAKE), CI 45380 (RED 22 LAKE), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES), CI 75470 (CARMINE), CI 77163 (BISMUTH OXYCHLORIDE), CI 77742 (MANGANESE VIOLET)]. 13BML001-2.
Bourjois Rouge Edition Velvet błyskawicznie zyskała wielką popularność w blogosferze i sławę świetnej pomadki do ust. Uważam, że jest to w pełni zasłużony tytuł, a uzasadnienie znajdziecie w dalszej części wpisu.
Jak można przeczytać producent obiecuje sporo. Opis jest mocno entuzjastyczny i pisany chyba przez nadgorliwą studentką dziennikarstwa, która nie wiedzieć czemu miała praktyki w polskim oddziale Bourjois. A i tak zredukowałam ilość wykrzykników, bo były w niemal w co drugim zdaniu:) Niemniej jednak większość obietnic jest spełniona. Tego czy pomadka wytrzyma na ustach 24 godziny, jak nietrudno zgadnąć, nie sprawdzałam:)
Bardzo podoba mi się opakowanie Rouge Edition Velvet - ładne, kwadratowe, bardzo solidne.
Aplikator jest w formie ściętej gąbeczki, niezwykle łatwo i wygodnie nakłada się nim pomadkę na usta.
Jednak zanim użyjemy kosmetyku Bourjois musimy zadbać o to, aby usta nie były suche ani spierzchnięte. Przed nałożeniem Rouge Edition Velvet warto zrobić peeling ust, a już na pewno odpowiednio je nawilżyć. Jak chyba niemal wszystkie matowe szminki tak i ta może tylko podkreślić skórki i wszelkie niedoskonałości.
Pomadka ma miękką i aksamitną konsystencję dzięki której z łatwością można umalować usta. Nie potrzebna jest konturówka. Po jakimś kwadransie zastyga i olśniewa swoim welurowym wykończeniem, mocnym kolorem i rewelacyjną trwałością.
Zapach jest dość specyficzny. Ja wyczuwam połączenie pudru i farby do malowania ścian, ale na szczęście ten miks nie jest aż tak tragiczny, a poza tym nie jest intensywny.
Pomadka Bourjois odcień Ole Flamingo! 05 jest bardzo mocno napigmentowanym, wyrazistym, wręcz krzykliwym różem z domieszką czerwienią. Do mojego typu urody (Pani Zima) pasuje doskonale, szczególnie teraz kiedy mam opaloną skórę. W swoim makijażu nacisk kładę właśnie na usta, a Ole Flamingo! to bardzo mocny akcent, który "robi" cały makijaż idealny na wieczór, imprezę czy większe wyjście. Oczywiście bardziej odważne osoby mogą używać również tego koloru na co dzień. Mnie Rouge Edition Velvet towarzyszył cały dzień podczas dwóch komunii i wytrzymał bez poprawek ponad 7 godzin jedzenia i picia. Pewnie wytrzymałby jeszcze dłużej, ale tak nieswojo mi było bez ponownej aplikacji na usta do której przyzwyczaiły mnie inne kosmetyki, że musiałam:) Pomadka jest tak trwała pewnie z tego względu, że wręcz wżera się w usta. Zwykłe mleczko do demakijażu czy płyn micelarny nie zmyją jej do końca. Najlepszy jest płyn dwufazowy.
Efekt po zastosowaniu pomadki Bourjois oceniam na naprawdę świetny - perfekcyjny mat, który długo utrzymuje się na ustach i ten piękny, wyrazisty kolor jakby stworzony dla mnie.
Kosztuje 50,99 zł za 7,7 ml w Rossmannie, ale często są promocje na ten kosmetyk (ja kupiłam podczas wyprzedaży -49%, a obecnie do 18 czerwca ta pomadka kosztuje nieco ponad 30 zł) i oczywiście kosztuje mniej na allegro bądź w drogeriach internetowych.

Miałyście tę pomadkę? Lubicie matowe kosmetyki do ust?

niedziela, 7 czerwca 2015

Mus do ciała Poziomkowy jogurt Organic Shop

Podczas dzisiejszego zrywania truskawek, a po paru godzinach takiej pracy ma się najróżniejsze przemyślenia, olśniło mnie, że skoro jest właśnie sezon na te owoce to wypadałoby wreszcie napisać o musie do ciała z Organic Shop.
O tym jak wielką jestem fanką rosyjskich ekokosmetyków to nawet nie muszę pisać, bo przecież o tym już dobrze wiecie:) Swoją drogą muszę wreszcie napisać do Organic Shopu, że za tę reklamę, którą im robię mogliby mi przysłać jakiś spory karton z ich kosmetykami - na pewno bym zrobiła jakiś konkurs i się z Wami podzieliła:)
Zacznę od małego wyjaśnienia jakim jest błąd w tłumaczeniu. Po angielsku jest mowa o truskawkach, ale jak zaczęłam czytać to co jest napisane po rosyjsku to kosmetyk jest nazywany poziomkowym jogurtem i w tym przypadku uważam, że Rosjanie lepiej wiedzą co produkują dlatego tytuł tego wpisu jest właśnie taki. Zresztą poziomki to takie mniejsze truskawki:)
Obietnice producenta:
Mus do ciała Organic Shop Poziomkowy Jogurt oparty jest na ekstrakcie z poziomek i mleka, który nasyca skórę witaminami i mikroelementami, przywraca jej aktywność dodając jej wyrafinowanego aksamitu. Nie zawiera silikonów, SLS, parabenów. Nie ma syntetycznych substancji zapachowych, konserwantów i barwników.
Skład:
Aqua with infusion of extracts, Fragaria Vesca Leaf Extract, Olea Europea Fruit Oil, Organic Prunus Armeniaca Seed Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Milk, Sorbitol, Isopropylpalmitate, Polyglyceryl-3, Methylglucose Distearate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Sodium Stearoyl Glutamate, Milk Protein, Xantan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Iron Oxides.
Opakowanie plastikowe, odporne na upadki i inne wypadki. Ładna szata graficzna.
Konsystencja musu rzeczywiście jest niczym poziomkowy mus - gęsta, ale ma w sobie coś nieco wodnistego, ale na pewno nie lejącego się. Jest lekka o bladoróżowej barwie i doskonale rozprowadza się po skórze.
Zapach jest piękny - przede wszystkim czuję poziomki, trochę jakby truskawkowy shake z McDonalds.
Najważniejsze jest dla mnie to, że mus do ciała Organic Shop wchłania się niemal błyskawicznie. Skóra po zastosowaniu tego kosmetyku jest nawilżona, aksamitna, gładka i długo pachnie poziomkami.
Jest również bardzo wydajny - przy codziennym używaniu wystarcza go na ponad półtora miesiąca, a w przypadku innych balsamów o tej samej pojemności wystarczały mi jedynie na trochę ponad miesiąc.
Dodatkowym plusem jest, rzecz jasna naturalny, skład musu oraz ekocertyfikaty.
Cena to 18 zł za 250 ml na allegro. Relacja ceny do jakości jest moim zdaniem znakomita.
Następny taki mus dotrze do mnie już w przyszłym tygodniu:)

Miałyście jakieś produkty tej firmy? Lubicie rosyjskie kosmetyki naturalne? A może je bojkotujecie?

piątek, 5 czerwca 2015

Nawilżający balsam do ciała Piwonia Sephora

Czerwiec to czas kwitnienia pięknych i cudnie pachnących piwonii. Dziś opisywany kosmetyk kupiłam już ponad pół roku temu, ale czekałam z recenzją tak długo, aby zdjęcia były na tle tych wspaniałych kwiatów. Przedstawiam nawilżający balsam do ciała Piwonia Sephora.
Obietnice producenta:
W najwyższym stopniu apetyczna pielęgnacja. Delikatnie perfumowany balsam do ciała o niezmiernie bogatej i nietłustej konsystencji intensywnie odżywia skórę i błyskawicznie poprawia jej komfort. Skóra staje się delikatna i sprężysta.
Maksymalna przyjemność dzięki 12 kolorom i 12 zapachom:
Czekolada, Wanilia, Mango, Truskawka, Piwonia, Jagoda, Laguna, Zielona Herbata, Monoi, Kokos, Kwiat Bawełny, Błękitny Bez.
Formuła nie zawiera parabenu, testowana dermatologicznie.
Skład:
Aqua (Water), Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), C10-18 Triglyceides, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Palmitate, Cetyl Palmitate, Glyceryl  Stearate, PEG-100 Stearate, Dimethicone, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Sodium Acrylate/Sodium Acryloydimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Polysorbate 80, Sorbitol, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Linalool, Cassia Angustifolia Seed Extract, Paeonia Officinalis Flower Extract, GardeniaTahitensis Flower Extract, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol, Potasium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil.
Któż nie lubi zapachu piwonii? Oprócz róż to chyba najpiękniej pachnące kwiaty w naszych ogrodach. Dlatego spośród 12 różnych zapachów nawilżającego balsamu do ciała Sephora zdecydowałam się właśnie na ten. Kusiły mnie jeszcze wersja Mango i Laguna, ale niedługo może i z nimi się bliżej zapoznam:)
Zapach piwonii w balsamie został bardzo dobrze oddany, jest intensywny i kilka godzin utrzymuje się na skórze. To ogromny plus tego kosmetyku.
Kolejnym plusem jest dla mnie błyskawiczne wchłanianie się balsamu. Jeśli balsam nie wchłania się szybko to choćby nie wiem jak był dobry nie ma szans na zostanie dłużej w mojej łazience. Ten przeszedł ten test celująco:)
Balsam ma konsystencję masła do ciała. Jest biały. Bardzo gęsty, ale dobrze się rozprowadza.
Skóra po użyciu tego kosmetyku jest nawilżona, gładka i pięknie pachnąca.
Opakowanie wygodne, ładne, w kolorze subtelnego różu zabezpieczone sreberkiem.
Kosztuje 49 zł za 200 ml co może wydawać się wygórowaną sumą za tego typu kosmetyk, ale zapach i świetnie nawilżona skóra powodują, że zapomina się o cenie:)
Dostępny w perfumeriach Sephora.

Jak Wasz długi weekend? Ja spędzam go częściowo w truskawkach, ale na szczęście niedługo:)


wtorek, 2 czerwca 2015

100 000 wyświetleń i moja wygrana w konkursie:)

Dziś małe święto na moim blogu ponieważ wczoraj, czyli na Dzień Dziecka, otrzymałam nietypowy prezent w postaci wyświetlenia numer 100 000:) Z tej okazji chciałam Wam wszystkim podziękować za to, że ze mną jesteście. Przy okazji proszę o komentarze, a w nich uwagi co Wam się podoba, a co nie na tej stronie. Może chciałybyście jakichś zmian, więcej wpisów o innej tematyce? Śmiało piszcie:)
Przy okazji chciałam się pochwalić perfumami jakie wygrałam na blogu u Iwony:
http://www.iwonagold.pl/
Są to Lanvin Eclat D'Arpege z którym nie miałam wcześniej do czynienia, a które podbiły mój nos, bo są naprawdę piękne. Dziękuję Iwonko:) Za jakiś czas napiszę obszerną recenzję tego zapachu.
I życzę Wam udanego odpoczynku w nadchodzący długi, czerwcowy weekend:)