wtorek, 25 sierpnia 2015

Spacer nad Wisłą





W miniony weekend będąc w Warszawie nie mogłam nie iść nad Wisłę. Wody jest w niej istotnie mniej, ale nadal płynie, ma się dobrze i przyciąga rzesze ludzi. Dziś prezentuję Wam mój strój jaki miałam na sobie podczas tego spaceru - jest jasny i typowy letni, nawet bez kapelusza:)

Koszula - Marc O'Polo
Spódnica - Pinko
Buty - Nando Muzi
Sweterek - H&M
Kapelusz - HatHat (www.hathat.pl)
Okulary - Ray Ban
Zegarek - TAG Heuer

niedziela, 23 sierpnia 2015

Schyłek upalnego lata

Już od dwóch miesięcy nie dodałam zdjęć żadnej stylizacji więc postanowiłam, że wreszcie się zmobilizuję i udało mi się w trakcie mijającego weekendu zrobić fotografie dwóm strojom. W dziś zamieszczonym wpisie główną rolę odgrywa malachitowy top i letni kapelusz. Zdjęcia zostały wykonane w Łazienkach Królewskich. Miłego oglądania:)

Top - Zara
Spódnica - część mojego szkolnego mundurka z LO
Buty - Nando Muzi
Kapelusz - HatHat (www.hathat.pl)
Okulary - RayBan
Zegarek - TAG Heuer
A to zdjęcie mogłyście już zobaczyć na moim koncie na Instagramie jakiś czas temu w tym właśnie stroju:)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Szampon i odżywka Planeta Organica Rokitnik włosy suche i uszkodzone

Minione upały mogły mocno zaszkodzić włosom. Moje i tak są już wystarczająco osłabione i suche przez użycie w zeszłym roku nieszczęsnego Sunkissa L'Oreal. Dlatego w ostatnich tygodniach używałam szamponu i odżywki rosyjskiej ekomarki Planeta Organica z serii rokitnikowej stworzonej dla włosów suchych i uszkodzonych, czyli takich, które ma zapewne niejedna z nas po tym smagającym nas słońcem czasie.
Szampon Planeta Organica Rokitnik włosy suche i uszkodzone
Obietnice producenta:
Szampon powstał na bazie organicznego oleju arktycznego rokitnika.
Szampon Planeta Organica na bazie organicznego oleju arktycznego rokitnika pomoże zregenerować zniszczone farbowaniem, suche włosy. Poprawi strukturę i zewnętrzny wygląd włosów, dodając im siły i zdrowego blasku, sprzyja wzrostowi włosów.
Nie zawiera sztucznych barwników, SLS, parabenów. Nie jest testowany na zwierzętach.
Skład:
Aqua, Hippophae Rhamnoides Pulp Oil (Organic Sea Buckthorn Oil), Lauryl Glucoside, TEA-Cocoyl Glutamate, Cocamidopropyl Betaine, Linum Usitassimum Seed Oil (Siberian Oil Flax), Pulmonaria Officinalis Extract (Extract Lungwort), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.
Szampon rokitnikowy jest w zgrabnej buteleczce z ładną szatą graficzną.
Przyjemnie, delikatnie pachnie, pewnie rokitnikiem, ale szczerze pisząc nie znam tego zapachu.
Konsystencja żółta, lejąca się, dość gęsta.
Dokładnie takiego szamponu potrzebowały moje zniszczone farbowaniem i działaniem promieni słonecznych włosy. Używam go codziennie rano. Łatwo się rozprowadza jak i spłukuje. Po zastosowaniu włosy są widocznie nawilżone, błyszczące, nie plączą się, są gładkie i miłe w dotyku.
Szampon Planeta Organica ma pojemność 360 ml i kosztował 13,90 zł na allegro. Wystarcza na około dwa miesiące codziennego stosowania w przypadku średniej długości włosów. Obecnie jest w promocji na Triny:
http://triny.pl/szampony/2161-planeta-organica-szampon-organiczny-rokitnik-wlosy-suche-i-uszkodzone-360-ml.html
Odżywka Planeta Organica Rokitnik włosy suche i uszkodzone
Obietnice producenta:
Odżywka do włosów powstała na organicznym oleju rokitnikowym.
Odżywka Planeta Organica na bazie organicznego oleju arktycznego rokitnika ostrożnie i delikatnie pielęgnuje skórę głowy, pomaga zregenerować zniszczone farbowaniem, suche włosy. Poprawi strukturę i zewnętrzny wygląd włosów, dodając im siły i zdrowego blasku, sprzyja wzrostowi włosów.
Nie zawiera sztucznych barwników, SLS, parabenów. Nie jest testowany na zwierzętach.
Skład:
Aqua, Hippophae Rhamnoides Pulp Oil (Organic Sea Buckthorn), Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Linum Usitassimum Seed Oil (Siberian Oil Flax), Pulmonaria Officianlis Extract (Extract Lungwort), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.
Butelka niemal identyczna jak ta w której jest szampon.
Ładny zapach, nieco bardziej intensywny niż w przypadku szamponu.
Konsystencja gęsta i zwarta.
Przyznam na wstępie, że rzadko używam odżywek do włosów, bo nie mam do tego czasu ani cierpliwości. Jednak staram się używać odżywki Planeta Organica minimum dwa razy w tygodniu.
Na pewno potęguje efekty, które występują po używaniu samego tylko szamponu. Włosy są mocno nawilżone, lejące się, gładkie i błyszczące. Jak przystało na kosmetyk ekologiczny nie obciąża ich i łatwo się spłukuje.
Odżywka Planeta Organica wystarcza na około dwa miesiące przy założeniu, że będzie się jej używać dwa razy w tygodniu dość obficie, aby była na całej długości włosów (w moim przypadku włosom sporo brakuje do ramion, choć można je związać bez problemu). Kosztowała 13,90 zł/360 ml, a teraz jest w promocji na Triny:
http://triny.pl/odzywki-do-wlosow/2165-planeta-organica-odzywka-do-wlosow-organiczny-rokitnik-wlosy-suche-i-zniszczone-360-ml.html
Uważam, że przedstawiony dziś zestaw będzie wprost idealny dla tych z Was, które szukają kosmetyków do włosów o właściwościach silnie nawilżających i regeneracyjnych, zniszczonych po lecie.

sobota, 15 sierpnia 2015

Lancaster Sun Beauty SPF 50 - krem do twarzy wysoka ochrona i mała ciekawostka historyczna dotycząca Bitwy Warszawskiej

Moja śp. Babcia, która nawet w wieku 90 lat wyglądała na 30 lat mniej zawsze powtarzała mi co jest sekretem jej tak młodego wyglądu - dużo spać, mało pracować i co najważniejsze - unikać słońca. Z tym ostatnim jest u mnie chyba najgorzej, ponieważ każdego dnia, od wiosny do jesieni spędzam na dworze kilka godzin. Mieszkając na wsi każdy dużo kręci się wokół domu, coś robi i uzbiera się tego czasu całkiem sporo. Dlatego dbam o to, aby krem do twarzy jakiego używam miał zawsze filtr UVA. Jednak kiedy zawitały do Polski afrykańskie upały, a ja wiedziałam, że choćby w żniwa czeka mnie parę godzin w południowym słońcu to wiedziałam, że muszę postawić na specjalistyczną ochronę. Dlatego wybrałam produkt firmy z Monako, której specjalnością jest ochrona skóry przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Przedstawiam Wam krem do twarz Lancaster Sun Beauty SPF 50.
Opis producenta:
Lancaster, od ponad 40 lat ekspert w dziedzinie pielęgnacji słonecznej, wie, że piękna opalenizna jest przede wszystkim efektem skutecznej ochrony. Nasze laboratoria prowadzące pionierskie badania DNA odkryły rolę, jaką pełni promieniowanie podczerwone w procesie fotostarzenia i jego szkodliwy wpływ na skórę oraz jej DNA. Opracowane rozwiązanie: rewolucyjna Technologia Podczerwieni chroniąca skórę przed promieniowaniem podczerwonym, które ma negatywny wpływ na jej jędrność i elastyczność. Formułę kosmetyku uzupełnia nowa generacja opatentowanego Kompleksu Aktywującego Proces Opalania (TAC), który zapewnia równomierną, złocistą opaleniznę. Pełniejsza ochrona skóry oraz jeszcze piękniejsza, bardziej trwała i pełna blasku opalenizna.
Produkt wodoodporny.
Skład:
Aqua/Water/Eau, Cyclohexasiloxane, Glycerin, C12 - 15 Alkyl Benzoate, Octocrylene, Petrolatum, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Tribehenin PEG-20 Esters, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Stearic Acid, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Titanium Dioxide, VP/Eicosene Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Aluminum Hydroxide, Aluminum Stearate, Angelica Archangelica Root Extract, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, BHT, Butylphenyl Methylpropional, Caffeine, Camellia Sinensis Leaf Extract, Caprylyl Glycol, Cinnamal, Cinnamyl Alcohol, Citric Acid, Citronellol, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Peel Extract, Coffea Arabica (Coffee) Seed Extract, Cyclopentasiloxane, Decyl Glucoside, Diethylhexyl Butamido Triazone, Disodium  EDTA, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Eugenol, Farnesol, Geraniol, Glycine, Hydrolyzed Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl, 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Hydroxypropyl Methylcellulose, Lecithin, Linalool, Magnesium Aluminum Silicate, Maltodextrin, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Mica, PEG-8, Polyquaternium-51, Pongamia Pinnata Seed Extract, Potassium Cetyl Phosphate, Propylene Glycol, Ruby Powder, Sclerotium Gum, Sodium Hydroxide, Sodium Lactate Methylsilanol, Tocopherol, Xanthan Gum, Chlorphenesin, Phenoxyethanol, Parfum/Fragrance, FD&C Red No 4 (Ci 14700), FD&C Yellow No 5 (Ci 19140), Titanium Dioxide (Ci 77891).
Krem jest w bardzo zgrabnej, pomarańczowej tubce i dzięki małemu aplikatorowi nie wypłynie nam go zbyt dużo dużo.
Konsystencja biała, bardzo zwarta, ale rozprowadza się szybko i bez problemów.
Zapach Sun Beauty jest specyficzny dla kremów przeznaczonych do wysokiej ochrony przed UVA, ale na szczęście nie aż tak intensywny jak w przypadku większości tego typu produktów. Zawiera przyjemne nuty zapachowe, których jednak nie potrafię zidentyfikować.
Na twarz nakładam tyle kremu ile widać na zdjęciu poniżej. Po aplikacji twarz jest sporo bielsza, ale nie świeci się, bo kosmetyk jest raczej matowy (na szczęście). Lancaster utrzymuje się cały dzień na cerze, czuję wręcz, że "trzyma ją" w ryzach.
Efekty stosowania tego kremu tak naprawdę będą widoczne dopiero za kilka, kilkanaście lat. Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie jak można nie stosować kremów z filtrami w słoneczne dni. Jest to dla mnie rażące urodowe niedbalstwo.
Krem do twarzy Lancaster kosztował 62,90 zł za 50 ml na wyprzedaży w Sephorze. Jest bardzo wydajny i wystarcza na niemal 3 miesiące codziennego stosowania.
I na koniec mała ciekawostka historyczna. Otóż wielka wiktoria pod Warszawą w 1920 r. to zasługa nie tylko geniuszu mojego ukochanego Marszałka i nadludzkiemu zaangażowaniu naszych przodków, ale także... mój krótki tekścik o tym:
http://www.polskaniepodlegla.pl/magazyn-patriotyczny/item/2932-wielki-gest-braci-wegrow-latem-1920-r
http://borzeckamarta.salon24.pl/663108,wielki-gest-braci-wegrow-latem-1920-r

wtorek, 11 sierpnia 2015

Energetyzująca mgiełka do ciała Biotherm Eau D'Energie - pomarańczowo - brzoskwiniowa dawka energii na letni upał

Tegoroczne upalne lato ma dla mnie zapach energetyzującej mgiełki do ciała Biotherm Eau D'Energie. To bez wątpienia mój hit tegorocznych wakacji i Was namawiam, abyście poznały go bliżej - może mój opis Was do tego zachęci.
Opis producenta:
Eau D'Energie marki Biotherm to woda toaletowa o świeżym, a zarazem energetyzującym zapachu. Kwiatowo - owocowa kompozycja to połączenie cytrusowych nut pomarańczy, mandarynki i cytryny uzupełnionymi zapachem piżma i drzewa cedrowego.
Kategoria: świeżo - owocowa
Nuty zapachowe: świeże nuty, pomarańcza, mandarynka, cytryna, morela
Skład:
Alcohol, Aqua, Glycerin, Parfum, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Linalool, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Salicylate, BHT, Tocopherol, Citral, Citronellol.
Już od bardzo dawna nie miałam mgiełki zapachowej do ciała, ale przypomniałam sobie fajną, niebieską wodę Biotherm, której z przyjemnością używałam wiele lat temu podczas wakacji. Przeglądając ofertę marki w Sephorze moją uwagę przykuła smukła, minimalistyczna, pomarańczowa buteleczka, która i bez sugestywnej nazwy skojarzyła mi się z witalnością i energią.
Właśnie witalność i energia to dwa najbardziej odpowiednie słowa do określenia tego czym jest D'Energie. To radość życia i poczucie szczęścia, beztroska i wolność. Tak, wiem, wiem, brzmi to nad wyraz górnolotnie, ale ten zapach sam nasuwa takie skojarzenia. I to dzięki Biotherm mam energię, by pisać ten post w momencie gdy na moim termometrze temperatura wynosi 33 stopnie:)
Zapachy, które najbardziej wyczuwam w tej kompozycji to brzoskwinie, pomarańcze i cytryny co tworzy świeżą i rześką mieszankę z odrobiną słodyczy.
Trwałość jak na mgiełkę do ciała jest niezła - na mojej skórze utrzymuje się 5 - 6 godzin, a na ubraniach o wiele dłużej. Jest subtelny, ale czuć go wyraźnie. Na pewno nie przytłacza ani nie sprawi, że ktoś z naszego otoczenia dostanie migreny.
D'Energie używam dwa razy na dzień - rano i po południu, zwykle 2 - 3 psiknięcia. Mimo niemal codziennego stosowania od około miesiąca to zużycie jest niewielkie, bo oceniam na ok. 5 ml.
Jak zwykle mała historia związana z opisywanym dziś zapachem. Moje skojarzenie dotyczące tego kto mógłby używać D'Energie to Charlotte Casiraghi, czyli życie księżniczki z Monako, która spędza wakacje na jachcie na Morzu Śródziemnym albo sobie beztrosko spaceruje (inna sprawa, że ona niemal całe życie ma wakacje). Pasuje do niej tak idealnie, że z powodzeniem mogłaby być twarzą tego kosmetyku.
https://www.google.pl/search?q=charlotte+casiraghi+summer&biw=1093&bih=534&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0CAYQ_AUoAWoVChMItZrj9_KgxwIVzD4UCh0PEQLn
Biotherm Eau D'Energie to bez wątpienia mój najlepszy kosmetyczny wybór tego lata. Jest to zapach stworzony do używania go w upały i dodający energii kiedy kompletnie nic się nie chce robić. Zresztą polecam wszystkie wody toaletowe tej marki, bo są równie orzeźwiające.
Cena to 89 zł/50 ml i 135 zł za 100 ml w Sephorze, choć oczywiście jest dostępna w wielu innych perfumeriach.
A jaki jest Wasz ulubiony zapach na ponad trzydziestostopniowe upały?

sobota, 8 sierpnia 2015

Lipcowe nowości - kosmetyczne i nie tylko:)

Wyjątkowo późno pokazuję Wam lipcowe nowości. Szczerze pisząc to myślałam, że to właśnie miniony miesiąc będzie ostatnim tak upalnym w tym roku, ale myliłam się. W tej chwili temperatura u mnie wynosi 37 stopni. Na szczęście wśród moich nowych kosmetyków i ubrań jest sporo tych przeznaczonych właśnie na upalne lato.
Jeśli chodzi o kosmetyczne zakupy to najbardziej jestem zadowolona z wody toaletowej, którą nabyłam na początku lipca. Eau D'Energie Biotherm to lekki, świeży zapach, który jak sama nazwa wskazuje potrafi dodać energii nawet w upalny dzień taki jak dzisiejszy. Pojutrze poświęcę mu wpis. Cena to 85 zł/50 ml w Sephorze.
Spędzam dużo czasu na zewnątrz i muszę chronić skórę twarzy przed słońcem. Dlatego wybrałam krem do twarzy uznanej marki Lancaster Sun Beauty SPF 50. Kosztował 62,90 zł/50 ml w Sephorze (cena promocyjna).
Powróciłam do ekologicznych kosmetyków do włosów. Tym razem wybrałam szampon i odżywkę rosyjskiej firmy Planeta Organica Olej Rokitnikowy. Oba kosmetyki mają pojemność 360 ml i kosztowały 13,90 zł na allegro.
W prezencie dostałam taki oto wspaniały L'Occitane szampon odbudowujący do włosów suchych i zniszczonych Aromakologia. Pachnie przepięknie i już nie mogę się doczekać kiedy zacznę go używać, czyli pewnie we wrześniu kiedy moje włosy po lecie będę potrzebowały regeneracji w najlepszym wydaniu. Cena to 70 zł/300 ml.
Mleczka do demakijażu Mixa nie muszę Wam chyba przedstawiać, bo pisałam o nim wiele razy. Kosztował 15,49 zł/200 ml w Rossmannie. Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/04/mleczko-do-demakijazu-mixa-optymalna.html
Niebieska maseczka oczyszczająca Bania Agafii to kosmetyk, które ma być nie tylko oczyszczać cerę, ale także ją nawilżać, choć najbardziej liczę na obiecany przez producenta efekt matowienia. Kosztowała 4,90 zł/100 ml na allegro.
W Sephorze kupiłam jeszcze nawilżający krem do rąk format podróżny Sephora Laguna za 19 zł/50 ml.
Błyszczyk powiększający usta ArtDeco Hydra Lip Booster 38 Translucent Rose - mam słabość do kosmetyków, które mają powiększać usta - lata podziwiania urody Angeliny Jolie czy Charlotte Casiraghi zrobiły swoje:) Zobaczę jak będzie w tym przypadku. Błyszczyk kosztował 30 zł/6 ml na allegro.
Choćbym żyła 1000 lat to niebieski lakier do paznokci będzie mi się zawsze kojarzył z Marcysią ze "Złotopolskich":) Nie jest to synonim najlepszego gustu, ale że sama jestem dziewczyną mieszkającą niedaleko Złotopolic więc ujdzie mi taki kolor:) Wybrałam Inglot 955 i kosztował ok. 23 zł za 15 ml w drogerii w Płońsku.
O gumkach Invisibobble pisałam już na blogu w zeszłym roku i nadal bardzo, ale to bardzo je lubię. Tym razem kupiłam 3 pudełeczka z których każde zawiera 3 gumki w moich ulubionych kolorach tej firmy, czyli niebieskim, pastelowo niebieskim i przezroczystym. Kosztowały 12,50 zł na allegro jedno opakowanie.
Tu pisałam więcej na temat Invisibobble:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/gumka-do-wosow-invisibobble-wyniki.html
Miniaturki, które dostałam w Sephorze to:
 - dwie wody toaletowe Coach Coach Poppy
 - dwa koloryzujące kremy korygujące SPF 30 Tint&Blur
 - samoopalająca pianka pHenomenal Vita Liberata
 - krem nawilżający Sephora.
Z ubrań nie kupiłam zbyt wielu rzeczy - ledwie 4 topy i kapelusz letni.
Dwa białe topy Zalando Essentials są wyjątkowo dobrej jakości i są co dla mnie ważne, są obcisłe. Dwie sztuki kosztowały 69 zł. Bardzo polecam:
https://www.zalando.pl/zalando-essentials-2-pack-top-bialy-za821d02b-a11.html
T-shirt w kropki ONLY to rzecz, którą będę musiała chyba oddać. Jest za duży i zbyt luźny, a ja lubię tylko dopasowane rzeczy. Kosztował 40,70 zł - wyprzedaż na Zalando.
Szary top kupiony w Diverse za jedyne 9,99 zł. Możecie go zobaczyć, jak i poniższy kapelusz, na moim profilu na Instagramie:
https://instagram.com/borzeckamarta/
W tym roku kupiłam swój pierwszy letni kapelusz, co ze względu na taką pogodę jaką mamy było bardzo dobrą decyzją. Zdecydowałam się na polską firmę HatHat. Zobaczyłam trochę inne modele na kilku blogach modowych i z ciekawości zajrzałam na stronę firmy. Mój wybór niemal od razu padł na widoczną na zdjęciu fedorę. Tym co mnie najbardziej zaskoczyło jest to, że ten kapelusz jest wykonany w 100% z papieru (sic!). Na razie trzyma się dobrze, ale wątpię, aby nakrycie głowy z takiego materiału długo pozostało w dobrym stanie. Oto link do mojego modelu:
http://www.hathat.pl/zakupy/details/149/1/kapelusze/kapelusz-fedora-panama

Trzymajcie się chłodno i nie dajcie się tym morderczym upałom:)

środa, 5 sierpnia 2015

Rozwiązanie konkursu ekokosmetyki oraz nowy konkurs

Cóż, na początku muszę się wytłumaczyć ponieważ porzuciłam blogowanie na ponad 3 tygodnie. Moje wytłumaczenie jest banalnie proste - miałam mnóstwo pracy i innych obowiązków i ostatnia rzecz o jakiej myślałam to blogowanie. Zatem biorę się do nadrabiania zaległości. Dziś wyniki konkursu w którym do wygrania miało być 5 peelingów Mango Organic Shop jednak nagroda uległa zmianie ponieważ tego kosmetyku nie mogę nigdzie znaleźć. Nigdy bym nie pomyślała, że tak rewelacyjny produkt przestanie być dostępny w sprzedaży w Polsce, a jednak tak się stało. Na stronie triny.pl jest komunikat: wycofany ze sprzedaży, co możecie zresztą same sprawdzić:
http://triny.pl/peelingi-do-ciala/1584-organic-shop-peeling-do-ciala-mango-250-ml.html
Wielka szkoda, bo chciałam, aby pięć z Was poznało go bliżej i pokochało tak jak ja. W związku z zaistniałą sytuacją dziewczynom, które wygrały proponuję, aby za równowartość tego peelingu, czyli 22 zł (właściwie to lekko zaokrąglę do 25 zł) wybrały sobie jakiś inny kosmetyk (lub kosmetyki, bo teraz na Triny jest sporo produktów w bardzo niskich cenach) z www.triny.pl Oczywiście wysyłka na mój koszt. Zwyciężczynie po wybraniu wygranych proszę o kontakt ze mną i podanie adresu do wysyłki: martaa.borzecka@gmail.com
Zwyciężczyniami są:
 - Agaraszka 
 - Tanika 
 - Esy, floresy, fantasmagorie
 - Sylwetta
 - Iwona Gold

Chętnie służę pomocą przy wyborze kosmetyków:)

Przy okazji chciałam ogłosić nowy konkurs w którym do wygrania będzie bon na zakupy w Sephorze o wartości 100 zł . Tym razem losowanie odbędzie się w nieprzekraczalnym terminie 30 sierpnia br. Warunki udziału to obserwowanie mojego bloga i mile widziane jest również obserwowanie mojego konta na Instagramie:
https://instagram.com/borzeckamarta/