poniedziałek, 28 grudnia 2015

Grudniowe nowości - Artelioni, Boss, Korres, Vita Liberata

Ciężko jest wrócić do rzeczywistości po Świętach - mam tak od zawsze. Ale zmobilizowałam się, aby pokazać Wam co nowego pojawiło się u mnie w mijającym miesiącu.
Na pierwszym zdjęciu widać piękny szklany naszyjnik firmy Artelioni, który sama sobie kupiłam. Nie (z)noszę biżuterii, ale moją uwagę przykuły reklamy produktów tej marki w nowym "Twoim Stylu" i "Pani". Wiem, że również wielu z Was również się spodobał ponieważ na moim profilu na Instagramie zebrał sporo pochwał. Kosztował 169 zł. Zachęcam Was do zerknięcia na stronę internetową tej nowej polskiej marki:
www.artelioni.pl

Nadal nie mam nowych butów na zimę, a dżinsy, i owszem, kupiłam na Zalando, ale musiałam je zwrócić ponieważ były na mnie za duże. Jeśli chodzi o ubrania to w grudniu kupiłam tylko granatowe spodnie z materiału Sisley.

Kosmetyki

Nawilżający krem Korres
Bardzo lubiłam swój krem nawilżający do twarzy Sampar, ale Święty Mikołaj podarował mi jeszcze lepszy krem - nawilżający Korres z wyciągiem z kwiatu migdałowca dla cery suchej i bardzo suchej - niestety jestem posiadaczką takowej. Kosmetyku używam już prawie miesiąc, bo od 7 grudnia i muszę przyznać, że bardzo szybko się wchłania, a moja skóra jest po użyciu tego produktu świetnie nawilżona i aksamitna w dotyku. Już niedługo napiszę więcej o tym kremie. Cena regularna w Sephorze to 125 zł/ 40 ml.

Samoopalająca maska nawilżająca na noc Vita Liberata 
Na temat tego kosmetyku czytałam wiele bardzo pochlebnych recenzji. Niestety zimą moja cera jest strasznie blada i dlatego zależało mi na choć delikatnym muśnięciu słońca. Solarium odpada, a na wyjazd w tropiki raczej nie ma szans więc zdecydowałam się na kupno tak zachwalanej samoopalającej maski nawilżającej na noc Vita Liberata. Wczoraj użyłam jej po raz pierwszy więc na razie trudno mi jest ją rzetelnie ocenić, ale początek jest bardzo zachęcający:) Kupiłam w Sephorze za 149 zł/65 ml.

Woda toaletowa Hugo Boss Woman Red
Początkowo ten zapach miał być prezentem dla mojej mamy, ale zażyczyła sobie perfumy innej marki. Chciałam zwrócić ten kosmetyk, ale poczytałam opinie na jego temat i stwierdziłam, że go sobie zostawię. To bardzo miły i nieskomplikowany zapach, który nie przytłacza. Właśnie czegoś takiego brakowało w mojej kolekcji. Narciso Rodriguez For Her EDT bądź Flowerbomb Viktor&Rolf są piękne, ale nieco zbyt wyraziste na co dzień. Zapach Hugo Bossa kupiłam na Allegro za 129,90 zł/75 ml.

Odżywka do paznokci Sally Hanse Nailgrowth Miracle
Jedna z najbardziej znanych odżywek, która towarzyszy mi już od jakiegoś czasu. To moja kolejna buteleczka. Kosztowała ok. 29 zł/13,3 ml w Rossmannie. Poświęciłam jej wpis:
http://www.kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/05/odzywka-do-paznokci-sally-hansen.html

Peelingi do ciała Organic Shop Malina oraz Papaja
O peelingach i scrubach do ciała rosyjskiej firmy ekologicznej Organic Shop już pisałam:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html
Te kupiłam na Allegro - 18 zł/250 ml.

Vitapil kuracja Mocne i Lśniące Włosy
Najpopularniejszym wpisem na moim blogu jest ten dotyczący kuracji Inneov Densilogy, która rewelacyjnie wpływała na włosy. Niestety nie jest już dostępna w sprzedaży. Byłam zmuszona poszukać czegoś innego i mój wybór padł na Vitapil, Tabletki mają pomóc włosom szybciej rosnąć, zapobiec ich wypadaniu oraz wpłynąć korzystnie na ich ogólną kondycję. Mam nadzieję, że wiosną moje włosy będą naprawdę ładne, choć tak, wiem, że nic nie zastąpi dobrego odżywiania, ale dobrze jadam - chcę tylko trochę pomóc naturze:) Vitapil kupiłam na Allegro - 60 tabletek kosztowało 28,40 zł.

A poniżej jeszcze raz moja piękna choinka:)
A Wy miałyście udane Święta i jesteście zadowolone z prezentów?:)
Miłego wieczoru.


czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt:)!

Wszystkim Obserwującym, Zaglądającym i innym Oglądającym mój blog życzę wspaniałych, rodzinnych, cudnych Świąt Bożego Narodzenia, bogatego Mikołaja i spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń.
Na zdjęciach moja piękna i na pewno nie minimalistyczna choinka:)

niedziela, 20 grudnia 2015

L'Or de Torrente - wyrafinowane otulenie i luksus

L'Or de Torrente pierwszy raz powąchałam już dobrych kilka lat temu. Kiedy chciałam je kupić zostały wycofane ze sprzedaży i dziś można je nieraz kupić na allegro bądź w jakichś perfumeriach internetowych.Nabyłam go niedawno i opiszę Wam dlaczego pomimo upływu lat nie zapomniałam o tym pięknym zapachu.
Opis producenta:
Przepiękne perfumy. W pierwszej nucie pojawia się róża i owoc kiwi. W drugiej kolejności pojawia się roślinna nuta pachnąca mandarynką, liśćmi magnolii i czarnej porzeczki. W ostatniej nucie ponownie mamy różę, połączoną subtelnie z aromatem kawy, wonią irysów i drzewa cedrowego. W efekcie otrzymujemy perfumy niezwykle kobiece, przepełnione tajemniczą słodyczą i zmysłowością.
Flakon zapachu L'Or de Torrente jest piękny. Złote liście (chyba), brak korka i jednocześnie minimalistyczna reszta są według mnie wspaniałym połączeniem i preludium do tego co za chwilę poczujemy.

Trwałość oceniam na znakomitą - ubrania spryskane L'Or pachną nim wiele dni, a zapach utrzymuje się co najmniej 8 - 10 godzin na ciele bądź włosach.

Tym co wyczuwam najlepiej w opisywanych perfumach są mandarynki i porzeczki, a raczej porzeczkowe wino. Gdzieś w tle majaczy również róża, kawa i drzewa cedrowe. Za najbardziej intrygujące uważam przełamanie woni świeżych i radosnych mandarynek zapachem wina porzeczkowego. Ten zapach wywołuje we mnie bardzo zimowe i świąteczne skojarzenia - to chyba właśnie L'Or będę pachnieć w Boże Narodzenie.

Gdybym miała opisać perfumy L'Or de Torrente tylko jednym słowem byłoby to wyrafinowanie, a raczej przerafinowanie. Trudno już o coś bardziej wyrafinowanego i szlachetnego, a jednocześnie ciepłego i otulającego. To luksus, który wymaga szlachetnej oprawy. Według mnie to nie są perfumy na co dzień, ale na specjalne okazje jak właśnie Boże Narodzenie, wielkie wyjście jak Sylwester, opera, teatr. Zapach jest tak wyrazisty i spektakularny, że nie wyobrażam sobie używać go w innych okolicznościach. Przypominam, że z L'Or de Torrente nie miałam do czynienia od wielu lat, ale kiedy sobie o nich przypomniałam to nawet nie upewniałam się jak pachnie tylko bez wahania kupiłam. Taki zapach pamięta się przez lata. Dla mnie dodatkowym plusem tych perfum jest to, że są unikatowe i trudno znaleźć osobę, która nimi pachnie. Gdyby kiedyś udało mi się wreszcie wylosować bilety na Koncert Noworoczny w Wiedniu to na takie wyjście postawiłabym bez wątpienia na  L'Or de Torrente.
Wyłącznie dla wielbicielek mocnych, wyrazistych, zwracających na siebie uwagę zapachów z ogonem.

I jak zwykle przy okazji recenzji perfum krótka historia z kim kojarzy mi się ten zapach. Na pewno z jakąś przepiękną arystokratką, która nie musi pracować, a gotowa jest zrobić wiele, aby każdym elementem swojego wyglądu, w tym również zapachem przyćmić całe towarzystwo.

Opisywanego zapachu najlepiej poszukać na allegro, ceny są mocno zróżnicowane. Ja za swój flakonik o pojemności 30 ml zapłaciłam prawie 200 zł, ale miał już ubytek. Nowych akurat wtedy nie było dostępnych, ale teraz zerknęłam i widzę, że są dostępne nowe, zafoliowane egzemplarze.
Miałyście kiedyś przyjemność powąchać L'Or de Torrente? A czym zamierzacie pachnieć w święta Bożego Narodzenia?

Miłego wieczoru:)

czwartek, 17 grudnia 2015

Rozwiązanie konkursu w którym główną nagrodą był błyszczyk marki Benefit

Wspaniały błyszczyk Benefit Ultra Plush odcień Kiss You o którym już pisałam w zeszłym roku:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/byszczyk-do-ust-benefit-ultra-plush-lip.html
wędruje do...
Snow White. Gratuluję i proszę o kontakt via mail: martaa.borzecka@gmail.com

Tym z Was, którym tym razem się nie udało przypominam, że na moim blogu konkursy odbywają się często więc nic straconego. Następny ogłoszę już na początku stycznia.

wtorek, 15 grudnia 2015

The One Dolce&Gabbana - ciepły luksus w bardzo kobiecym wydaniu

The One Dolce&Gabbana to zapach do którego wróciłam po latach. Pierwszy flakonik miałam niedługo po tym jak perfumy pojawiły się w perfumeriach, czyli już kilka lat temu, a całkiem niedawno znów sobie o nich przypomniałam i kupiłam ponownie.
Opis producenta:
Zapach wykreowany w 2006 roku przez włoski duet projektantów Domenico Dolce i Stafano Gabbana. Pełen pasji, ekspresji, pożądania, luksusu i oczywiście tradycyjnego śródziemnomorskiego stylu. Niesamowicie zmysłowy i uwodzicielski, bardzo kobiecy, idealny dla niezależnych, zdecydowanych kobiet sukcesu. Dodaje blasku i wdzięku, sprawia, że czujesz się jak gwiazda, wyjątkowa i unikalna.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, bergamotka, liczi
nuta serca: jaśmin, lilia, śliwka, konwalia
nuta bazy: wanilia, ambra, piżmo, wetiwer.
Już sam flakon sugeruje, że mamy do czynienia z luksusowym, ciepłym zapachem. Buteleczka jest prosta i elegancka zarazem, złoty korek nie razi - według mnie to piękne opakowanie dla The One, które odzwieciedla zawartość.

Kilka lat temu w zapachu od słynnego włoskiego duetu najbardziej urzekła mnie emanująca z niego luksusowa słodycz. The One niezwykle przypadł mi do gustu, ale był to też czas kiedy nie byłam zbyt wierna swoim zapachowym wyborom, cały czas szukałam czegoś innego nawet jeśli zapach był "mój". Teraz po latach kiedy znów go kupiłam podoba mi się jeszcze bardziej, co zresztą nie dziwi, bo to zapach dla nieco dojrzalszych kobiet, bardziej pewnych siebie i świadomych.

Najintensywniejszymi składnikami The One wydaje mi się, że są wanilia, ambra, piżmo, jaśmin i mandarynka.

Zapach jest niezwykle trwały - na ubraniach można go wyczuć przez wiele dni, a na skórze nawet po myciu.

The One jest zdecydowanie zapachem na wieczór, choć ja jako wielbicielka mocnych i wyrazistych zapachów używam go na dzień, ale nie polecam tego czynić osobom, które pracują w urzędzie czy w korporacji - jest zbyt wyczuwalny dla otoczenia, a co więcej są osoby u których powoduje migrenę. Są bardzo słodkie, ale w dojrzały, nie landrynkowy sposób.

Jak zawsze w przypadku recenzji perfum czas na moje skojarzenia związane z tym zapachem. Otóż The One D&G używa kobieta, która jest luksusowa w każdym calu - eleganckie, drogie ubrania, pomalowane na czerwono paznokcie i usta, buty na wysokich obcasach, kiedy jest chłodniej futro z norek bądź etola. Bryluje na balach, chodzi do teatru, opery. Taki zapach zdecydowanie sprawdza się na takie okazje.

Nieprzypadkowo piszę o tych perfumach tuż przed świętami. Jeśli ktoś szuka perfum dla kobiety to The One jest świetnym wyborem. Ale tylko dla osoby, która naprawdę lubi wyraziste zapachy i nie przeszkadza jej to, że nie przejdzie niezauważona.

Perfumy, które dziś opisuję kosztują w Sephorze: 279 zł/30 ml, 369 zł/50 ml, 489 zł/75 ml, ale można je znaleźć w innych internetowych perfumeriach za sporo niższą cenę.

Miałyście już do czynienia z The One? Jak Wasze wrażenia?

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozwiązanie konkursu w którym do wygrania był zestaw miniaturek kosmetyków L'Occitane i nowy konkurs w którym nagrodą jest błyszczyk do ust marki Benefit

Przyszła pora na rozwiązanie konkursu w którym do wygrania był zestaw miniaturek kosmetyków L'Occitane i ogłoszenie nowego, już ostatniego przed świętami, rozdania.
Wygrała obserwatorka o nicku Optymistyczna. Gratuluję i proszę o kontakt via mail: martaa.borzecka@gmail.com
W nowym konkursie do wygrania jest prezentowany już na blogu w zeszłym roku błyszczyk do ust Benefit Ultra Plush odcień Kiss You na którego temat znajdziecie więcej informacji pod podanym niżej linkiem. Kosmetyk jest nowy, kupiłam dwa na zapas, ale stwierdziłam, że przy tak dużej ilości specyfików do ust jaką posiadam nie dam sobie rady aż z dwoma:

Warunki, które należy spełnić, aby wygrać ten błyszczyk to:
1. Być obserwatorem publicznym mojego bloga.
2. Zgłosić chęć udziału w konkursie w komentarzu pod tym postem.

I do wyboru:
1. Dodać 5 komentarzy pod wpisami z listopada i grudnia.
2. Obserwować moje konto na Instagramie:

Wyniki podam w czwartek 17 grudnia.

A tymczasem zastanawiam się nad tym jaka powinna być nagroda w konkursie, który chciałabym zorganizować w styczniu z okazji drugich urodzin bloga. Może macie jakieś pomysły?:)

Miłego wieczoru:)

sobota, 12 grudnia 2015

"Elementarz stylu" Katarzyna Tusk - pięknie wydany banał

Na początku ubiegłego tygodnia otrzymałam egzemplarz recenzencki poradnika Katarzyny Tusk zatytułowany "Elementarz stylu". Po przeczytaniu mogę Wam odpowiedzieć na pytanie czy jest to książka rzeczywiście tak rewelacyjna jak sądzi o niej ogół - ja widzę niemal same entuzjastyczne opinie.

Opis wydawcy:
Czy elegancja i styl są dla każdego? Autorka najpopularniejszego w Polsce bloga o modzie i stylu życia przekonuje, że wystarczy jedynie przestrzegać kilku uniwersalnych zasad. 
Katarzyna Tusk w swoim "Elementarzu stylu" łamie stereotypy na temat mody oraz zdradza metody na to, aby zawsze wyglądać z klasą. W książce znalazło się wiele ciekawych obserwacji oraz praktycznych uwag, wynikających z doświadczeń autorki.
Sam "Elementarz stylu" również przyciąga uwagę piękną oprawą oraz wyjątkowymi fotografiami i ilustracjami.
"Elementarz stylu" spełni oczekiwania każdej kobiety, która pragnie wyróżniać się eleganckim wyglądem nie inwestując przy tym wielkich pieniędzy i mnóstwa czasu.

Spis treści:
Część pierwsza: Dlaczego nie mam się w co ubrać
Rozdział pierwszy: Moja szafa pęka w szwach
Rozdział drugi: Dlaczego nic do siebie nie pasuje, czyli tworzenie bazy
Rozdział czwarty: Potęga szczegółu
Rozdział piąty: Nie eksperymentuj, chyba, że masz mnóstwo czasu

Część druga: Co, gdzie, kiedy
Rozdział szósty: U cioci na imieninach
Rozdział siódmy: Weekend za miastem
Rozdział ósmy: Wieczorową porą
Rozdział dziewiąty: Trochę bardziej oficjalnie
Rozdział dziesiąty: Wielkie wyjście

Część trzecia: Cztery miasta, cztery style
Rozdział jedenasty: Mediolan - moje małe dolce vita
Rozdział dwunasty: Nowy Jork - eklektyzm wielkiego miasta
Rozdział trzynasty: Paryż - szyk i nonszalancja
Rozdział czternasty: Londyn - czyli co pożyczyć od dżentelmena

Część czwarta: Oszukałam cię. Ubrania nie decydują o stylu
Rozdział piętnasty: Codzienna elegancja
Rozdział szesnasty: Nie wystarczy być modną, trzeba się jeszcze umieć zachować
Rozdział siedemnasty: Kompleksy nie mogą być wymówką
Rozdział osiemnasty: Zapomnij o ciuchach. Żyj


Od razu się przyznam: mimo politycznych sympatii (w przypadku nazwiska Tusk raczej antypatii) odwiedzam blog Kasi właściwie od samego początku i uważam, że jest najbardziej normalny i praktyczny ze wszystkich topowych. Jessica Mercedes czy Maffashion nie są dla mnie żadnymi modowymi wyroczniami i na ich strony wchodziłam może kilka razy w życiu. Ich stroje zazwyczaj są tak sztuczne i nie pasujące do mojego stylu życia, że szkoda mi na nie czasu. Natomiast Kasia potrafi pokazać zwykłe stroje dla zwykłych dziewczyn, choć szczególnie ostatnimi czasy ceny i ilość pokazywanych tam kreacji nie są z pewnością przeznaczone dla zwykłej polskiej dziewczyny, ale raczej dla takiej, która naprawdę nieźle zarabia bądź ma zamożnych rodziców. Tak, wiem, że dużo zarabia na blogu i większość rzeczy pewnie dostaje, ale uważam, że nie jest to blog dostosowany do polskich realiów.


Tym co od razu zwraca szczególną uwagę jest to, że "Elementarz stylu" jest przepięknie wydany - solidna twarda materiałowa okładka, piękny, lśniący papier, czerwona wstążka jako zakładka i największy plus tej pozycji - rewelacyjne zdjęcia z których większość nie była publikowana na blogu. Od strony graficznej to choćby ktoś się mocno starał to nie ma się do czego przyczepić. To jedna z najpiękniej wydanych książek z jaką miałam do czynienia.

Dalej jest niestety tylko gorzej. Kompletnie nie rozumiem jak to możliwe, że tyle dziewczyn zachwyca się tym poradnikiem. Jest to książka sprawnie i ciekawie napisana, ale założę się, że większość dziewczyn mających co najmniej dwadzieścia parę lat i przynajmniej choć trochę dbających o swój wygląd potrafiłoby coś takiego napisać na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Są tu "oczywiste oczywistości" w stylu: mała czarna jest ponadczasowa, lepiej kupić jedną porządną rzecz niż kilka kiepskiej jakości z sieciówek, bez beżowego trencza nigdy nie będziesz stylowa, bądź garść porad jak przerobić się na mieszkankę Paryża lub Włoszkę. Gdybym miała zrecenzować "Elementarz stylu" jednym słowem to byłoby: zachowawczość. Ale być może dla kogoś kto dopiero zaczyna kroczyć ku lepszemu stylowi ten poradnik może okazać się wybawieniem. Jest tu dużo bardzo konkretnych przykładów jak się ubrać i sytuacji z życia wziętych. Ale dla mnie jako dla kobiety dobiegającej trzydziestki nie ma w treści "Elementarza" nic czego bym już nie wiedziała.
Reasumując: ta pięknie wydana książka jest świetna dla dziewczyn przed dwudziestką i nieco po. Starsze dziewczyny i/lub te, które znają się na modzie mogą się wręcz poczuć urażone jeśli dostaną prezent z takimi poradami jakie są w niej zawarte. To nie jest ciekawy poradnik dla mnie biorąc pod uwagę fakt, że mama uczyła mnie czytać na "Twoim stylu", a rodzice od najmłodszych lat mówili mi co jest gustowne, a co nie. Zresztą to właśnie mama bądź tata powinni uczyć córki jak się ubierać stosownie do sytuacji, w czym wygląda się dobrze i że warto ubierać się nieco inaczej niż wszyscy, a nie wyglądać jak kolejny klon w nieśmiertelnym zestawie: beżowy trencz, bluzka w paski, spodnie rurki i baletki. Szczególnie mój tata nie może zrozumieć jak to możliwe, że w sklepach jest tyle ubrań, a większość dziewczyn wygląda niemal tak samo:)

Swoją drogą to w ogóle nie polecam na prezent czy to pod choinkę czy z innej okazji dawać poradników, bo sama kiedyś dostałam od koleżanki na urodziny poradnik pt. "Jak chodzić na wysokich obcasach" pełen tak infantylnych rad, że uznałam, że ona ma mnie za idiotkę, choć wiem, że nie taka była jej intencja. Jeśli któraś z Was czytała ten poradnik to na pewno wie o co mi chodzi:)

Tusk vs Glogaza
Nie sposób nie porównać dwóch najpopularniejszych ostatnimi czasy książek o modzie w Polsce, czyli "Elementarz stylu" Tusk i "Slow fashion. Modowa rewolucja" Glogazy (moja recenzja tego drugiego poradnika:http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/09/slow-fashion-modowa-rewolucja-joanna.html)
Obie pozycje mają punkty wspólne jak choćby spostrzeżenia, że sieciówkowe zakupy są nieopłacalne, że lepiej jest mieć mniej rzeczy, a lepszych gatunkowo i jak zabrać się za porządne porządki w szafie. Jednak co do samej treści Glogaza bije Tusk na głowę. Autorka "Slow fashion" stawia przede wszystkim na te rzeczy w których my czujemy się świetnie, które do nas najlepiej pasują bez oglądania się na to, że wszyscy mają beżowe trencze (wiem, uczepiłam się tej części garderoby:)). Ale najlepszą poradą Joanny jest ta dotycząca tego, iż powinnyśmy szukać własnego stylu. Tego u Tusk nie ma - porady są raczej nastawione na to, aby podobać się innym i mieć takie zestawy ubrań jakie nosi niemal każda osoba na ulicy, bezpieczne, ale bez polotu. Nie podoba mi się takie podejście ponieważ nie uważam, aby noszenie beżowego płaszcza czy cielistych butów było takie stylowe. Te elementy garderoby nie podobały mi się nigdy i czegoś takiego sobie bym nie kupiła. Dlatego też nie ma w mojej szafie, za radą Kasi, palety barw, które ona wymienia jako najważniejsze, a dominują wszelkie odcienie niebieskiego - na oko jakieś 70% zawartości.
Jednak jeśli chodzi o szatę graficzną i zdjęcia dużo lepiej wypada Tusk.
Gdyby powstała książka z poradami jak u Glogazy i szatą graficzną Kasi to miałabym do czynienia z ideałem:)

"Notatnik stylu" 
Oprócz egzemplarza książki dostałam również "Notatnik stylu" gdzie można sobie notować różne rzeczy dotyczące modowych obserwacji. Ma na wybranych stronach grafiki lub cytaty z "Elementarza stylu". Bardzo fajny gadżet.
To byłoby na tyle. Dziękuję wydawnictwu MUZA za prezent w postaci "Elementarza stylu" i za dodatkowy "Notatnik stylu". Jednak to, że to dostałam nie obliguje mnie do tego, aby pisać pochwały na temat recenzowanej książki. Piszę bloga wyłącznie hobbystycznie więc tym bardziej muszę pisać rzetelne recenzje. Cóż, mniej więcej 1/4 wszystkich wyświetleń mojego bloga zawdzięczam komentarzom, które umieszczałam na blogu Kasi, ale coś mi się wydaje, że będę już musiała radzić sobie bez nich:)

A Wy czytałyście już "Elementarz stylu"? Jak Wam się podobał? A książkę Joanny Glogazy? Jestem ciekawa jak to jest u Was z czytaniem takich pozycji o modzie?:)

Miłego weekendu:)

niedziela, 6 grudnia 2015

Rozwiązanie konkursu bon na zakupy Sephora o wartości 100 zł i nowy konkurs - do wygrania zestaw miniaturek L'Occitane

Dziś rozwiązanie konkursu w którym do wygrania był bon na zakupy w Sephorze o wartości 100 zł.
Wygrała nika88. Gratuluję wygranej i proszę o kontakt via mail: martaa.borzecka@gmail.com
Dziś mam dla Was nowy konkurs w którym jest do wygrania zestaw miniatur L'Occitane - od szamponu do włosów po krem do rąk - w sumie to 6 kosmetyków. 

Warunki, które trzeba spełnić, aby wygrać ten zestaw to:
1. Bycie obserwatorem publicznym mojego bloga.
2. Zgłosić chęć udziału w konkursie pod tym postem.
I do wyboru:
1. Dodanie 5 komentarzy pod wpisami z listopada i grudnia.
2. Obserwowanie mojego konta na Instagramie:

Wyniki ogłoszę 13 grudnia i potem będzie jeszcze jeden konkurs więc może jeszcze nie przestańcie obserwować mojego bloga:)

Na Instagramie możecie zobaczyć co dziś dostałam od świętego Mikołaja:)
Miłego wieczoru:)

czwartek, 3 grudnia 2015

Listopadowe nowości

W listopadzie kupowałam głównie prezenty dzięki czemu uniknę stresu związanego z tym czy zdążę wszystko kupić przed Gwiazdką. Ale rzecz jasna nie zapomniałam o sobie. Poniżej kosmetyczne i odzieżowe zakupy minionego miesiąca.

Kosmetyki
Perfumy The One Dolce&Gabbana miałam już kilka lat temu, niedługo po tym jak pojawiły się w sprzedaży. Zapach jest słodki, elegancki i zmysłowy - jeden z tych, któremu chyba każdemu przypadną do gustu. Cieszę się, że powróciłam do tych perfum:) Cena regularna to 279 zł/30 ml w Sephorze. Oczywiście są jeszcze wersje 50 ml i 100 ml.
Zapach L'Or De Torrente niestety już przestał być produkowany i jakiś czas polowałam na niego na Allegro. Udało mi się znaleźć egzemplarz w 100% oryginalny - ten zapach jest tak charakterystyczny, że nie da się go zapomnieć. Ceny na Allegro wahają się w granicach od 100 zł za perfumy z ubytkiem i ok. 170 zł za nieużywane.
Szampon odbudowujący do włosów suchych i zniszczonych Aromakologia L'Occitane. Gdyby mi jeszcze niedawno ktoś powiedział, że będę wydawać tyle na szampon to bym nie uwierzyła, ale w przypadku tego kosmetyku naprawdę warto. Poniżej możecie przeczytać dlaczego płacę 95 zł za pół litra (wersja 300 ml kosztuje 70 zł):
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/10/szampon-odbudowujacy-do-wosow-suchych-i.html
W listopadzie dostałam w prezencie krem pod oczy Vichy Liftactiv. Jest to bardzo znany krem zbierający świetne recenzje. Póki co jestem z niego bardzo zadowolona i w styczniu bądź w lutym postaram się napisać recenzję tego kosmetyku. Cena to ok. 70 zł/15 ml w aptekach.
Kiedy byłam na regulacji brwi w Sephorze pani oznajmiła mi podczas rozmowy o kosmetykach marki Benefit, że amerykańska firma ma wkrótce wycofać ze sprzedaży jeden z moich ulubionych błyszczyków do ust, którym jest Ultra Plush Lip Gloss odcień Kiss You. Dlatego kupiłam jeden na zapas. Cena regularna w Sephorze wynosi 89 zł/10 ml. Już pisałam o tym kosmetyku:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/byszczyk-do-ust-benefit-ultra-plush-lip.html
Bardzo rzadko używam cieni do powiek, ale postanowiłam zobaczyć jak będzie mi w fioletowych barwach na oku. Dlatego kupiłam mini paletkę w której są trzy odcienie fioletu od Paese. Kosztowała ok. 13 - 14 zł w zwykłej drogerii w Płońsku.
Kostka do kąpieli L'Occitane Rozmaryn. Musiałam ją dorzucić, aby wyszło mi ponad 100 złotych za zakupy - dzięki temu dostałam bardzo fajny zestaw powitalny składający się z wielu miniaturek kosmetyków tej francuskiej marki. Pięknie pachnie! Cena to 9 zł/18 g.
Myjący krem do rąk Sephora Let is snow z limitowanej świątecznej edycji z drobinkami będzie dobrze prezentował się w czasie świąt w łazience dla gości. Cena regularna to 19 zł za 240 ml, do kupienia oczywiście w Sephorze.
Miniaturek zebrałam całkiem sporo jak widać na powyższym zdjęciu:)

Kremy:
 - kremy BB Air Patrol Benefit
 - krem pod oczy Benefit It's Potent!
 - krem do twarzy Korres Almond Blossom
 - serum ekoAmpułka Pat&Rub Intensywna Pielęgnacja
 - L'Occitane Precious Serum
 - L'Occitane Precious Eye Balm
 - L'Occitane Skin Perfector 
 - L'Occitane Perfecting Cream
 - L'Occitane Light Comforting Creme.

Zapachy:
 - Eros Versace
 - The One D&G
 - Flowerbomb Viktor&Rolf
 - Kenzo Jeu d'Amour.

Ubrania:
Czarne zamszowe szpilki w szpic o obcasie 10,5 cm firmy Zign kupiłam na Zalando. Na razie spacerowałam w nich tylko po domu, ale wydają się być bardzo wygodne i stabilne.
Dwa powyższe zdjęcia przedstawiają moją nową małą czarną firmy Bik Bok, którą kupiłam również na Zalando. Jestem z niej bardzo zadowolona ponieważ kosztowała 70 zł, a ma niezły materiał i świetny krój - idealnie przylega do ciała.
Szary T-shirt również Bik Bok kupiony na Zalando.
Swoją drogą polecam Wam tę markę ponieważ mają niedrogie, a niebanalne i niezłej jakości ubrania, które kupowałam je jeszcze w liceum:
https://www.zalando.pl/kobiety/bik-bok/?sc=false&_q=bik+bok&qf=1
Kupiłam też granatową puchową kurtkę z Zary. Nie jest porywająco piękna, ale brakowało mi takowej na mroźną zimę, ale nie ukrywam, że mam cichą nadzieję, że w tym roku nie będzie wielkich mrozów:)

I to na tyle moich zakupów z minionego miesiąca:)

Przypominam Wam o trwającym konkursie w którym można wygrać bon zakupowy Sephora o wartości 100 zł. Proszę, abyście jeszcze raz przeczytały warunki udziału w konkursie ponieważ nie każda z osób, które zgłosiły chęć udziału je spełniła:
http://www.kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/11/rozwiazanie-konkursu-bon-na-zakupy-za.html

Miłego wieczoru:)