niedziela, 24 stycznia 2016

Cień do powiek Shiseido Luminizing Satin Eye Color GR 711 Serpent

Z tego co obserwuję na blogach kosmetycznych i na Instagramie większość z blogerek kosmetycznych cieni do powiek, zarówno tych pojedyńczych jak i paletek, ma pokaźną liczbę. Ja natomiast posiadam dosłowanie jeden cień do powiek. Miałam jeszcze dwa czy trzy inne, ale sprzedałam je na allegro ponieważ w ogóle ich nie używałam - nie podobały mi się i były beznadzieje w aplikacji. Jednak ten jeden jedyny cień, który posiadam jest w mojej ocenie rewelacyjnym kosmetykiem. Przedstawiam Shiseido Luminizing Satin Eye Color GR 711 odcień Serpent.

Opis i obietnice producenta:
Subtelny, delikatnie połyskujący cień do oczu. Wyjątkowo gładka formuła idealnie przylega do powieki, zapewniając wierność koloru i piękne, długotrwałe wykończenie. Składniki pielęgnacyjne doskonale nawilżają delikatną skórę powiek. Ciekawe interpretacje pasteli w jasnych, neutralnych odcieniach pozwalają na zabawę kolorem i zapewniają niezliczone możliwości zmiany wizerunku. Każdy z odcieni może być stosowany indywidualnie lub w połączeniu z innymi kolorami.
Testowany dermatologicznie i okulistycznie.

Odcienie dostępne w Sephorze:
http://www.sephora.pl/Makijaz/Oczy/Cienie-do-powiek/Luminizing-satin-eye-color/P93514

Puzderko w którym mieści się cień do powiek Shiseido jest bardzo ładne - ciemnogranatowe wpadające w czerń i lekko połyskujące, logo dyskretne (swoją drogą logo marki Shiseido jest piękne). Opakowanie jest trwałe - swoje nadępnęłam i ma na skutek mojej niezdarności rysę, ale nic nie pękło i trzyma się dzielnie.
Lusterko jest duże i można z powodzeniem wykonać dzięki niemu nie tylko makijaż powieki, ale i całej twarzy.
Pędzelkowi również nie mogę nic zarzucić. Pewnie mógłby być nieco większy, ale skoro nawet mi udaje się nim w miarę znośnie pomalować oko to znaczy, że w zupełności wystarczy.

Na początku mojego opisu chciałam Was prosić o to, abyście się skupiły na samym cieniu, a nie na moich niewyregulowanych brwiach (znów je zapuszczam jakkolwiek dziwnie może to brzmieć) i bardzo kiepskich umiejętnościach malowania powiek - mam świadomość tego jak dalekie są nie tyle nawet od ideału, ale od podstaw makijażu.

Cień Shiseido poleciła mi pani konsultantka w Sephorze. Nie lubię cieni, nie umiem się nimi malować, ale dałam się skusić i wcale tego nie żałuję. Mam jeden tego typu kosmetyk, ale za to jaki:)

Pani doradziła mi piękny odcień zieleni z domieszką złota, czyli GR 711 Serpent. Byłam przekonana, że taki dość ciepły odcień nie będzie mi pasował, a tu miła niespodzianka. Jeżeli ktoś tak ja ma niebieskie oczy i ciemne włosy to może postawić na ten kolor. Jest to odcień dość jasny, raczej na dzień niż na wieczorne wyjście, choć ja akurat tak bym tego nie rozgraniczała, bo kto powiedział, że nie mozna na wieczorne wyjście umalować oka na jasnozielony kolor?:)

Luminizing Satin Eye Color z łatwością nakłada się na powieki. Wystarczą dwa, trzy maźnięcia pędzelkiem i całe oko jest pomalowane.

Przedstawiany cień jest aksamitny, gładki, dobrze napigmentowany i pięknie połyskujący. Nie osypuje się, nie gromadzi się w załamaniach powiek. Wytrzyma niemal cały dzień na powiece bez konieczności robienia poprawek.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego cienia. Jakoś przypadkiem odkryłam go na nowo i będę znów używała - taka mała wiosna w zimie, ale rzecz jasna może byś stosowany przez cały rok, nawet do opalonej cery.

Trudno jest mi ocenić czy Shiseido Luminizing Satin Eye Color wystarcza na długo, ale mam go już parę lat (zastanawiam się nawet czy już nie minęła jego data ważności, ale póki co nie mam po aplikacji nic nieprzyjemnego na powiece), a końca nie widać. Według mnie jest wart każdej złotówki na niego wydanej.

Kosztuje 115 zł/2g w Sephorze.

Zostawiam Was ze zdjęciami. Podoba Wam się ten (od)cień?:)

22 komentarze:

  1. Ja niestety mam kilka paletek, a na co dzień używam tylko tuszu do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tylko tusz, ale od czasu do czasu można użyć także cienia:)

      Usuń
  2. Jeden jedności tylko? wow, podziwiam, że się oparłas...Nie mam zbyt dużej kolekcji cieni (oddałam większość paletek) ale kilka mam..
    Bardzo Ci "do oczu" w tej zieleni. Jaki masz tusz Martusiu? )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeden, ale za to różnego rodzaju kosmetyków do ust mam kilkadziesiąt więc średnia wychodzi dobra:) Po prostu nie umiem malować się dobrze cieniami i trochę szkoda mi delikatnej skóry powiek. Choć mam jeszcze jeden cień z MAC upatrzony i być może się na niego skuszę:)

      Benefit Roller Lash - najlepszy tusz jakiego używałam:)

      Usuń
  3. Cien piekny, mialam bardzo podobny odcien w paletce cieni Nouba, ktora byla zreszta moja pierwsza paletka cieni lata temu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Cień pojedyńczy Nouba też kiedyś miałam:)

      Usuń
  4. "Jakoś przypadkiem odkryłam go na nowo i będę znów używała - taka mała wiosna w zimie." Dobra, dobra, przyznaj, że to ja Cię Guerlainem zainspirowałam ;) Śliczny kolor, ale ja ogólnie lubię zielenie =) Moim zdaniem przy twoim typie urody fantastycznie wyglądałby jakiś burgund, pięknie podbiłby kolor tęczówki. Może kiedyś skusisz się na kolejny kolor ;)

    Uwielbiam cienie i gdyby robili je w mniejszych opakowaniach - takich do zużycia, to chyba ciągle bym coś kupowała. Makijaż oka to moja ulubiona część kosmetycznej zabawy, potrafię siedzieć pół godziny i majstrować przy oku, uwielbiam to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty, ale na innym blogach plus w którymś z pism to widziałam, a że naprawdę przypadkiem wygrzebałam ten cień...:)
      Burgund? Szczerze pisząc wydaje mi się, że wyglądałabym raczej jak ofiara przemocy domowej. Póki co szukam jakiegoś fajnego rozświetlającego oko cienia w kolorze szampańskim. Nawet jeden już miałam na oku, ale niestety online był już wykupiony, ale jeszcze go dorwę:)
      Nie maluję właściwie oczu oprócz tuszowania rzęs - nie umiem i szkoda mi skóry, ale od czasu do czasu jak najbardziej, ale muszę dokupić jakieś nowe cienie.

      Usuń
  5. Bardzo ładny kolor. Uważam, że to był dobry zakup. Poza tym, dopiero Twoja recenzja przekonała mnie do zakupu cieni tej marki i zdecyduję się za jakiś czas na jedną z potrójnych paletek.
    Udanego dnia:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem nawet czy nie kupić jeszcze jednego cienia tej marki, ale właśnie takiego jak ten prezentowany, pojedyńczy.
      Nawzajem, Iwonko:)

      Usuń
  6. Ładnie ta zieleń współgra z kolorem Twoich oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kompletnie nie "mój" kolor, używam jedynie cieni w odcieniach beżu i brudnego różu, inne mi jakoś nie pasują, za delikatną mam urodę do bardziej wyrazistych barw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ta zieleń nie jest aż mocno wyrazista, aczkolwiek zgadzam się z tym, że beż lub brudny róż są neutralne i pasują każdemu.

      Usuń
  8. Nie lubię zielonych cieni. Ten mi tez nie przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale każdy ma inny gust i nie każdemu też one pasują.

      Usuń
  9. kiedys skusilam sie i kupilam zielony cien. Nie podobal mi sie efekt. Jakos mi nie pasuje. Najlepoiej czuje sie w brazach i bezach. Maluje sie codzinnie do pracy i za kazdym razem uzywam cieni. Lubie bawic sie kolorami- chociaz wszystkie sa brazowopodobne :)rzocierac je na powiece, czasami kombinowac delikatne kreski z cieni na oku. Nauczylam sie uzywac cieni po obejrzeniu filmikow na youtubie. tam dziewczyny pokazywaly krok po kroku jak wykonac makijaz oka. Wprawdzie nie jestem specjalistka, ale malowanie cieniami bardzo lubie :) Mam dwie paletki cieni i nie oddalabym ich za zadne skarby swiata :) jedna to naked 3 a druga to MAC z burgundowymi 9cioma kolorami. Podoba mi sie jeszcze chocholate z to faced, ale poczekam, za mi sie naked skonczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie lubię brązów na powiece, beże już bardziej, a nawet sama mam jeden o szampańskim odcieniu. Wydaje mi się, że akurat ten konkretny cień mi pasuje, choć może nie powinnam być sędzią we własnej sprawie:)

      Usuń
  10. Zupełnie nie moja bajka, ale wiadomo każdy ma inny gust :).

    OdpowiedzUsuń
  11. W życiu nie dałabym tyle pieniędzy za jeden cień aczkolwiek tobie bardzo pasuje. Ja gustuje bardziej w kolorkach nude: brązach, brzoskwiniach... coś w ten deseń.
    Na brązowym oku zielony kolor niekoniecznie ładnie by się prezentował choć to chyba już indywidualnie: zależy od każdej z nas :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zieleń to na pewno nie jest mój kolor, chyba nawet z garderobie mam niewiele zieleni. Jednak cień sam w sobie jest unikatowy.
    Moje oczy (chyba) najlepiej wyglądają z delikatnych różach i bezpiecznych fioletach. Piszę bezpiecznych, bo niektóre potrafią sprawić jedynie efekt przemocy domowej ;)

    OdpowiedzUsuń