środa, 15 czerwca 2016

Clinique Happy Heart - szlachetna prostota

Dziś chciałam Wam zaprezentować perfumy, które znam już od ponad dekady. Pierwszy flakon Clinique Happy Heart, bo to właśnie bohater wpisu, miałam bodajże w II klasie liceum. I mimo upływu lat nadal bardzo mi się podoba. I to dzięki nim dowiedziałam się czym są szyprowe nuty. Czy to tylko wspomnień czar? O tym możecie przeczytać dalej.
Opis producenta (dosłowne brzmienie):
Kwiatowy zapach, który daje szczęście i dreszcze emocji. Naręcze kwiatów. Krzty ciepła. Wyśmienitą mieszankę emocji noszonej ze szczęściem. Perfumy, które stawiają szczęście pod znakiem miłości namiętnej i wrażliwej kobiety, dojrzewającej przez doświadczenia życia i słuchającej swojego serca.

Nuty zapachowe i typ:
Typ: szyprowo - kwiatowy
Nuta głowy: ogórek, nuta "górskiego powietrza", mandarynka
Nuta serca: hiacynt wodny, żółty pierwiosnek
Nuta bazowa: jasne drewno, sandałowiec.
Kosmetyków marki Clinique nie lubię - właśnie w czasach licealnych miałam kiepski podkład i mascarę tej firmy, a słynne "3 kroki" okazały się być w moim przypadku bublem. I nie, nie trafiłam na podróbki, bo te kosmetyki kupiłam w Sephorze. Jednak jest jedna rzecz w ofercie Clinique do której z przyjemnością powracam, czyli piękny, świeży zapach jakim jest Happy Heart.

Tym co spodobało mi się od pierwszego wejrzenia był flakon tych perfum - minimalistyczny, prosty i elegancki. Bardzo, ale to bardzo w moim stylu. Kolor to subtelne połączenie pastelowego różu i pomarańczowego - chyba z dwa miesiące szukałam kwiatów, które będą pasowały do dzisiejszego wpisu:)

Sam zapach jest tym co najbardziej lubię w amerykańskich perfumach - jest prosty, subtelny i ma w sobie coś co nosi nazwę "aseptyczność" - czystość i nieskazitelność. To właśnie taki zapach idealnie pasowałby do Carolyn Bessette - Kennedy - jeśli któraś z Was czyta mojego bloga od początku to wie, że ta nieżyjąca już synowa słynnego amerykańskiego prezydenta jest dla mnie ikoną stylu.To ona była kwintesencją aseptyczności. Zresztą możecie wrócić do wpisu, który jej poświęciłam:
https://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/ikona-stylu-carolyn-bessette-kennedy-i.html

Długo nie wiedziałam co oznacza, że perfumy są szyprowe, ale teraz po latach wiem, że to właśnie Happy Heart jest kwintesencją tej tajemniczej "szyprowości". Otóż szypr to akord zapachowy, który jednak nie jest samodzielnym składnikiem. Tworzą go najczęściej nuty tak kwiatowe, jak i drzewne, czasem z domieszką owoców, najczęściej w kombinacji cytrusy-kwiaty-mech dębowy. To nietypowa i specyficzna kompozycja, która nie każdemu przypadnie do gustu i ja nie jestem jej fanką, a jedynym wyjątkiem jest opisywany Clinique Happy Heart. Otóż nuty szyprowe nie są tu dominujące, choć wyraźnie czuć i cytrusy, i kwiaty, jak i mech - są jakby nieco przytłumione, przysłonięte przez sandałowiec i jak to określił producent nutę górskiego powietrza. Całość to wyrafinowany, szlachetny i minimalistyczny zapach, który jest idealny na dzień - do pracy, szkoły, kościoła. Ale nie jest to jeden z wielu zwykłych i płaskich "świeżaków" dzięki swojej szlachetności i wyrafinowanej prostocie.

Happy Heart kojarzy mi się z wiosną, latem, młodością i beztroską - jednak czasy licealne i studenckie zostawiły swój ślad na tej kompozycji:) Ale perfumy pasują nie tylko nastolatkom i bardzo młodym kobietom przecież jak określił to producent są dla kobiety "dojrzewającej przez doświadczenia":)

Clinique Happy Heart jest bardzo trwały - na skórze utrzymuje się nawet następnego dnia, ponad dobę. Jest to zarazem jeden z najtrwalszych zapachów jakie miałam okazję używać.

A teraz perfumowa historia - jak może pamiętacie przy każdej recenzji staram się napisać z czym bądź kim kojarzy mi się opisywany zapach. Clinique Happy Heart kojarzy mi się nie tylko z noszącą się bardzo minimalistycznie śp. Carolyn Bessette-Kennedy, ale z młodą mieszkanką Nowego Jorku pochodzącą z zamożnego domu (pewnie w stylu "Plotkary", ale nie oglądałam tego serialu) coś w klimacie młodych, bogatych, beztroskich i uczących się w prywatnych szkołach nowojorczyków ze "Szkoły uwodzenia" (swoją drogą uwielbiam filmy dla młodzieży z lat 90. i początku tego wieku made in USA). I coś mi się wydaje, że nadal, mimo upływu wielu lat od premiery Happy Heart, pachnie nim całkiem sporo mieszkanek Manhattanu. Kiedyś bardzo chciałam mieszkać w Nowym Jorku, a Wy? I przyznaję, że nawet kiedyś bywałam na Manhatannie - oczywiście tym w Płońsku:)

Clinique Happy Heart kosztuje 229 zł/50 ml w Sephorze. Są jeszcze wersje po 30 i 100 ml, a w innych drogeriach można je kupić nieco taniej.

Miałyście kiedyś ten zapach?

Miłego wieczoru:)

38 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam nic z Clinique, a szczerze mówiąc, to chyba pierwszy raz słyszę o tych perfumach :) Myślę, że zapach mógłby mi się spodobac, do tego,buteleczka też jest bardzo ładna. Taka "moja" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie przewija się na blogach i nie jest już reklamowany, ale warto go poznać:)

      Usuń
  2. Ciekawa jestem czy ten zapach by mi się spodobał. Firmy nie znam, a teraz używam Black Opium i mgiełki z Bath Body Works :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czy lubisz te enigmatyczne szyprowe nuty:)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego zapachu, muszę powąchać przy okazji :) Nie jestem jakąś wielką fanką perfum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteś pierwszą osobą, która przyznaje się do tego, że nie jest wielką fanką perfum:)

      Usuń
  5. Nie znam tego zapachu, ale jak nie zapomnę to powącham przy okazji. Może akurat mnie zauroczy. Kto wie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tego zapachu, ale myślę, że mógłby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki zapach, że wielu osobom się podoba:)

      Usuń
  7. Wyglądają zachęcająco, ale mnie po jakimś czasie używania wręcz przeszkadzają zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z szyprowymi nie bardzo sie dogaduje ale kusi mnie ten ogórek w nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórek jest wyczuwalny, ale szepty i kwiaty są głównymi gwiazdami:)

      Usuń
  9. To i ja może kiedyś go powącham.. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapach z serii minimalistycznych i czystych, w dodatku z Nowym Jorkiem i serialami lat 90-tych w tle, mógłby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę sprawdzić ten zapach swoim nosem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. musiałabym powąchać, ale kwiatowy nie do końca dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podobnie jak Ty nie darzę kosmetyków CLinique szczególnie sympatycznym uczuciem.. Przyznam, że kompletnie nie zwróciłam uwagi, że mają też zapachy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co ma Clinique jest złe z wyjątkiem tego zapachu😊

      Usuń
  14. Nie znam tego zapachu, ale prezentuje się na prawdę dobrze. Z Clinique mam tylko cienie do powiek i bardzo je lubię, są na prawdę dobrej jakości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Musiałabym te perfumy dobrze przewąchać w Sephorze bo jestem typem który albo zakochuje się w perfumach od pierwszego poniuchania albo je nienawidzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to będzie to pierwsze:)

      Usuń
  16. Jaki przepiękny flakonik...uwielbiam różowy kolor, mam do niego ogromną słabość. Poza tym, świetne zdjęcia :)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  17. Nuty zapachowe bardzo w moim guście, też uwielbiam " czystość " i świeżość w perfumach - szczególnie na upalne, letnie dni - niczym łyk orzeźwienia ♥ Muszę sobie sprawić ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw może powąchaj je w perfumerii😉

      Usuń
  18. Z Clinique znam tylko Calyx i Aromatics in White.
    Happy Heart jeszcze przede mną:).
    Bardzo ciekawa recenzja, jak zwykle zresztą:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tych zapachów.
      Happy Heart stacjonarnej chyba tylko w Sephorach jest dostępny.
      Dzięki😉

      Usuń
  19. Kilka(naście) lat temu mój braciszek zabrał mnie do perfumerii, żeby kupić mi perfumy. Miałam spory dylemat czy wybrać Clinique Simply czy Happy Heart. Dwa zupełnie odmienne zapachy jeden ciężki, poważny, ziołowy drugi tak jak opisujesz subtelny i delikatny. To były czasy kiedy byłam bardzo anty na kolor różowy tak więc decyzja padła na Simply ;) Tym wpisem przypomniałaś mi o tych perfumach i kto wie, może przy wolnych środkach pokuszę się na ich zakup :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, a więc byłaś bardzo blisko poznania tego zapachu:) swoją drogą musisz mieć fajnego brata:)

      Usuń
  20. Tak fajnie opisałaś ten zapach, że muszę go poznać. :) Tak, też marzy mi się pobyć trochę w Nowym Jorku. ;)

    OdpowiedzUsuń