piątek, 3 czerwca 2016

Jak minął mi maj?

Maj był rzecz jasna piękny, cudny, zielony i pełen kwiatów. Niestety jakoś w minionym miesiącu dopadł mnie spadek energii. Nic mi się nie chciało, stąd też tak skandalicznie mało wpisów pojawiło się w ubiegłym miesiącu, bo tylko 3. Przyczyną spadku mojej formy było nic innego jak zbyt dużo czasu spędzanego przed komputerem w ramach mojej dodatkowej pracy. Dlatego z części zrezygnowałam i z każdym dniem czuję się lepiej:) Ale o pracy na końcu. Najpierw trochę zdjęć z mojego sadu - na początku maja staje się istnym rajem:)

Drzewa z różowymi kwiatkami to już jabłonie, a te pierwsze zdjęcia to wiśnie, a i czereśnie gdzieś można dostrzec. Jeszcze mam śliwy, brzoskwinie, grusze i inne:)

Kasztany zakwitły jak w zegarku - na matury.

A takie piękne tulipany były w Łazienkach Królewskich.

Dobrze, że chociaż udało mi się w maju napisać recenzję podkładu Estee Lauder Double Wear - specjalnie czekałam na bzy:)

Piwonie:)))))))))

Jak już pewnie wspominałam jestem z okolic Płońska, czyli krainy, gdzie jest największe truskawkowe zagłębie w Polsce. Przez półtora miesiąca nie ma innego tematu jak truskawki. To moje bardzo skromne, jeśli chodzi o areał, truskawkowe pole, czyli ledwie 1,16 ha.

A i tak najważniejsza jest leszczyna:)

Brzozowy - sosnowy kącik mojego ogrodu. Plus powyginany dąb.

A tu inny dąb na tle błękitnego nieba.

Czerwonolistna leszczyna - piękność:)

Róże na Dzień Mamy

Mały szpak, przerażony zabłąkał się i zgubił pewnie mamę, ale zaraz odfrunął. Nie znoszę z oczywistych względów szpaków, ale takiemu małemu biedactwu nie mogłam nic złego zrobić. Mam nadzieję, że poinformuje o mojej wielkoduszności swoich szpaczych krewnych i będą w niedalekiej przyszłości omijać mój sad:)

A zanosi się na niezłe zbiory wiśniowe i czereśniowe, bo opad czerwcowy jest u mnie stosunkowo niewielki.

Świetne są te mydła w płynie YOPE, szczególnie polecam je w wersji Figa.

Blender kupiłam tuż przed Bożym Narodzeniem i dopiero kilka dni temu zaczęłam go używać.

Nie może być podsumowania miesiąca bez Kotunia:) Tu z cudną czekoladą, którą dostałam w prezencie. Skwapliwie spełniłam "hasło" tej słodkości:)

Moje ulubione balerinki z Vagabond - bardzo je lubię za spiczaste noski.

Czy istnieje lepsza okazja do założenia tak okazałego naszyjnika niż procesja w dniu Bożego Ciała na wsi?:) No, przysłowiowy stróż w Boże Ciało:)

Turkusowa śliczność i subtelność:)))

Selfie:)

Muszę w końcu pokazać nowości z kwietnia i maja - postaram się zrobić to w najbliższych dniach.

No i o mojej dodatkowej pracy. Blogerka kosmetyczna ze mnie słabo znana, ale za to w innej tematyce radzę sobie już nieco lepiej. Otóż od prawie pół roku mam swoją rubrykę w jednej z ogólnopolskich gazet poświęconą Viktorowi Orbánowi i Węgrom. Węgierskiego przywódcę może i zanadto gloryfikuję, ale według mnie jest to ostatni prawdziwy przywódca Europy. Oczywista w kontekście mojej twórczości konstatacja - byłoby lepiej gdyby Polską rządził Orbán (choć mógłby zrezygnować z niektórych, stricte socjalistycznych pomysłów, bo jednak duch wolnościowca wciąż się we mnie tli:))

Poza tym gazeta w której piszę właśnie dziś miała wielki dzień - nasz nakład osiągnął równe 100 tysięcy:)

Poniżej możecie poczytać jeden z moich tekstów dostępnych za darmo:
http://warszawskagazeta.pl/polityka/item/3457-jak-viktor-orban-przepedzil-ekonomicznych-kolonizatorow



Miłego weekendu:)



17 komentarzy:

  1. Selfie <3 Piękne zdjęcia :) Szpak świetnie zapozował :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie zapozował tylko był w takim szoku, że zapomniał uciec:)
      Dzięki:)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny był Twój maj :) Nie miałam pojęcia, że piszesz do gazety i to jeszcze na tak poważne tematy! Gratulacje, jesteś idealnym dowodem na to, że blogerki urodowe to nie tylko puste panienki, które nie interesują się niczym poza kolorem szminki :) Super!

    PS. Czekam na wpis z nowościami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, maj był piękny i też dlatego nie chciałam za bardzo tracić czasu przed komputerem:) Ale już się ogarniam i późnym wieczorem coś co kilka dni skrobnę, oczywiści nowości ostatnich tygodni to priorytet.
      Z cyklu o węgierskim premierze jestem szczególne dumna, bo sama wpadłam na ten pomysł, a doświadczenie w pisaniu do gazet mam niewielkie. Jeszcze piszę także do drugiej gazety, ale już rzadziej, bo raz w miesiącu.

      Usuń
  4. Przepiękne zdjęcia! Choć przede wszystkim gratuluję sukcesu dziennikarskiego!
    Mnie w blogosferze jak na lekarstwo - ale kompletnie nie znajduję czasu na wykonanie przede wszystkim względnie dobrych zdjęć, a co za tym idzie stworzenie względnie jakościowego postu, z racji tego wolę nic nie pisać, niż pisać byle co :-) Mam nadzieję, że kiedyś w końcu się ogarnę i moja sytuacja się nieco ustabilizuje :-)
    Miłego weekendu Martuś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć to tylko moje zajęcie dodatkowe - dziennikarstwo to wbrew pozorom ciężki kawałek chleba.
      No ja ze zdjęciami też mam problem, na dodatek muszę sobie kupić nowy aparat, a póki co nie mogę wybrać:)
      Dziękuję i nawzajem:)

      Usuń
  5. piękne zdjęcia :) jestem ciekawa zawartości pudełeczek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się pokazać Wam w poniedziałek albo we wtorek:)

      Usuń
  6. Ooo, gratuluję własnej rubryki w gazecie! :)
    Jak już wspominałam na twoim Insta uwielbiam oglądać ciebie i oczywiście Kotunia :) :)
    Przepiękne widoki, wiosna w pełnej krasie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Przyznaj się - bardziej Kotunia niż mnie:) Ale wcale Ci się nie dziwię:)

      Usuń
  7. Zawsze myślałam, ze mieszkasz w Warszawie, ale z racji na sady to raczej nie... Czym sie zajmujesz zawodowo ? Jesteś politologiem, czy skąd to zainteresowanie polityka, a do tego Wegrami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo lat mieszkałam w Warszawie, ale wolę mieszkać na wsi:)
      Nie, skądże, nie jestem politologiem, chociaż odkąd pamiętam bardzo interesowałam się polityką i stąd ten cykl, bo jestem wielką fanką Węgier i Orbana:)

      Usuń
  8. Mydła w płynie YOPE i mnie ciekawią. W moje preferencje zapachowe wpisują się wersje: cynamonowo-waniliowa i figa:).


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze zamowię sobie kolejne i wtedy napiszę recenzję:)

      Usuń
  9. Ładne zdjęcia, pocieszające są takie widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te truskawkowe pola przypominają mi moje pobyty u dziadków :)

    OdpowiedzUsuń