poniedziałek, 19 września 2016

Krem nawilżająco-energizujący Origins GinZing

Często (zbyt często) obwieszczam na blogu, że dany kosmetyk jest moim ulubieńcem. A po paru tygodniach bądź miesiącach piszę o kolejnym cudzie z tej samej kategorii. Bardzo nieładnie być tak niestałą, ale cóż poradzę na to, że lubię szukać czegoś nowego, co może się okazać jeszcze lepsze?
Na szczęście jeśli chodzi o krem na dzień to jestem w jak najbardziej stałym związku już od pół roku z kremem Origins GinZing - zużywam właśnie drugi słoiczek, a w planach mam zakup kolejnego. To musi być miłość:)
Kto wie, może którąś z Was również przekonam do tego kremu swoim wpisem.
Opis producenta:
Lekki, beztłuszczowy, dodający energii krem nawilżający, który błyskawicznie nawilża i sprawia, że skóra promieniuje zdrowym blaskiem. Wzmocniony takimi legendarnymi składnikami rewitalizującymi skórę jak żeń-szeń właściwy i ziarna kawy. Pozbawiona życia skóra szybko zostaje odświeżona i zrewitalizowana promieniując zdrowym i pełnym energii blaskiem.
Stosować rano i wieczorem.

Skład:
Water/Aqua/Eau, Methyl Trimethicone, Butylene Glycol, Jojoba Esters, Panthenol, Dicaprylyl Carbonate, Citrus Limon (lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (grapefruit) Peel Oil, Mentha Viridis (spearmint) Leaf Oil, Citrus, Aurantium Dulcis (orange) Peel Oil, Limonene, Linalool, Citral, Butyrospermum Parkii (shea butter), Simmondsia Chinensis (jojoba) Butter, Castanea Sativa (chestnut) Seed Extract, Rubus Idaeus (raspberry) Leaf Wax, Dimethicone, Coleus Barbatus Extract, Hordeum Vulgare (barley) Extract/Extract D'orge, Trehalose, Triticum Vulgare (wheat) Germ Extract, Panax Ginseng  (ginseng) Root Extract, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/vp Copolymer, Salicylic Acid, Foeniculum Vulgare (fennel) Seed Extract, Rosmarinus Officinalis (rosemary) Leaf Extract, Tocopheryl Acetate, Phospholipids, Sodium Pca, Arginine, Caffeine, Cholesterol, Linoleic Acid, Biotin, Folic Acid, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Polysilicone-11, Carbomer, Pantethine, Squalane, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol, Lecithin, Calcium Carbonate, Caprylyl Glycol Ethylhexylglycerin, Tromethamine, Phenoxyethanol <iln41539>
Tekturowe biało-zielone pudełeczko w którym jest krem przywodzi na myśl produkt ekologiczny. I takie skojarzenie ma budzić, bo marka reklamuje się właśnie jako ta, której produkty powstają głównie z naturalnych składników. Jednak dużo ładniejszy jest słoiczek - pomarańczowy i półtransparentny. Nakrętka z jest plastiku i mamy jeszcze dodatkowe wieczko szczelnie chroniące kosmetyk. Sam słoiczek jest szklany, poręczny i solidny, ale nie ciężki.

A warto chronić ten krem choćby tylko ze względu na zapach:) Pomarańczowy, cytrusowy, orzeźwiający i dodający energii - bardzo przyjemny szczególnie rano kiedy ciężko jest z siebie tę energię wykrzesać.

Krem GinZing ma kolor bieli lekko wpadającej w pomarańczowy. Konsystencja jest lekka i żelowa - łatwo i szybko rozprowadza się go po twarzy.

Błyskawicznie się wchłania - po 10 - 15 minutach. Daje lekki i naturalnie wyglądający efekt glow. Cera jest dobrze nawilżona cały dzień i promienna. Nie jest tłusty i twarz się nie świeci po nałożeniu GinZing.

Jeśli chodzi o make up to krem Origins nakładam maksymalnie na kwadrans przed zrobieniem makijażu. Nie roluje się pod podkładem co jest ogromnym plusem - nie znoszę czekać co najmniej godziny na to, aby krem się wchłonął.

Nie zapycha, nie podrażnia, nie ma żadnych wad, a przynajmniej ja takowych nie zauważyłam po pół roku stosowania. Jednak niepokoić może brak filtra - latem oddzielnie używam innego kosmetyku ze SPF50.

Origins GinZing kosztuje 99 zł/50 ml w Sephorze. Jeden słoiczek przy codziennym stosowaniu rano (wieczorem już nie nakładam na twarz żadnego kremu, bo chcę dać odpocząć skórze) wystarcza na 3,5 - 4 miesięcy.

Reasumując - krem Origins GinZing jeszcze na pewno przez dłuższy czas zostanie ze mną. Jest w miarę (jak na tej klasy i z tej półki kosmetyk) tani i wydajny, cera mam bardzo nawilżoną i promienną. Polecam wszystkim dziewczynom, które potrzebują porządnego nawilżacza, a przy okazji lubią przyjemnie pachnące i miłe w stosowaniu kosmetyki.
Może któraś z Was miała ten krem?
Przy okazji polecam mój wpis o peelingu z tej serii - również jest świetny:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/03/peeling-do-twarzy-origins-ginzing.html


38 komentarzy:

  1. Może niekoniecznie mi zależy na tym, aby produkt do twarzy ładnie pachniał - dla mnie może i być bezzapachowy, byleby nie śmierdział, ale lubię kremy nawilżające, ale je raczej stosuję na noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ładny zapach to dodatkowy plus:)
      Ja na noc nie stosuję kremów ponieważ chcę dać nieco odpocząć skórze.

      Usuń
  2. Słyszałam już o nim i będe mieć go na uwadze ;) może będzie w końcu nawilżał i nie zapychał mojej cery przy tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze nawilża i nie zapycha więc polecam z czystym sumieniem:)

      Usuń
  3. zupełnie nie znam tej marki ale po składnikach wnioskuję, że zapach by mi przypasował - jeśli dostałabym go na prezent to z chęcią bym wypróbowała. Jeśli jednak trafiłabym na niego sama - to pewnie nie przykułby mojej uwagi chociażby samym pudełkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudełko jest skromne, ale ten krem jest coraz bardziej znany więc i tak byś na niego pewnie trafiła.

      Usuń
  4. Nigdy nie miałam tego kremiku, ale myslę,że za zapach bym go pokochała :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam kiedyś inny z Origins, a z tego miałam próbkę. Pamiętam, że te kremy bardzo mocno pachniały :-) Ja z kolei zdenkowałam niedawno migdałowy krem Korres, który ty równie znasz :-) U mnie to właśnie ten Korres sprawdza się najlepiej :-) Fajnie mieć takich ulubieńców, do których się wraca. Bo znaleźć dobry krem wcale nie jest łatwo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam już mnóstwo kremów i ten migdałowy Korres był niezły, ale wolę bohatera tego wpisu:)
      Na jesień chyba wrócę do kremu Sampar o którym pisałam przed dwoma laty.

      Usuń
  6. Wygląda bardzo ciekawie :) Nie miałam jeszcze kosmetyków tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dłuższego czasu przymierzam się do zakupu tego kremu. Zachęciłaś mnie do jego "przetestowania" wspominając o nim wcześniej, nawet skład ma całkiem niezły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepie Origins w Galerii Mokotów chyba można dostać jego próbki, choć nie jestem pewna, bo tam nie byłam.

      Usuń
  8. Nie miałam jeszcze kremu tej marki,skuszę się lubię dobre nawilżenie cery+ładny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlugo zastanawialam się nad tym kremem, aż w końcu go kupiłam i jestem bardzo zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem zbiera same dobre opinie więc nic dziwnego:)

      Usuń
  10. Już na IG pisałam, że kusi mnie ogromnie. Myślę, że w końcu się skuszę, bo zachwytów jest mnóstwo i chciałabym tego również doświadczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie jest być niestałą w kwestii ulubieńców. Szukanie to dopiero frajda, a jak się znajdzie coś do kompletu podwójna. Krem ciekawy. Jak lekki i cytrusowy to idealny na lato. Chociaż i w zimniejsze dni pewnie sprawiłby przyjemność. Nawilżenia nigdy dosyć. I fajnych wrażeń zapachowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w jego przypadku jestem stała, jak na mnie rzecz jasna:)
      Ale na zimę używam innego, ten jest raczej na cieplejsze miesiące.

      Usuń
  12. Bardzo lubię ten krem, zresztą uwazam, że cala linia GinZing jest bardzo udana :) swietnie dodaje kopa energetycznego!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię pachnące kosmetyki do twarzy - to jak najbardziej zawsze dodatkowy plus...mam na przykład teraz taki VIANEK - rewelacyjnie nawilża ale cuchnie...mocznikiem, ba! nawet można powiedzieć, że amoniakiem...nie jest to komfortowa sytuacja..
    CO do Orgins to przyznam szczerze, że się obraziłam po nieudanym "romansie" z ich kremem pod oczy (starting over czy coś takiego) ...Niemniej wiele dobrego czytam o właśnie tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ten kosmetyk się u Ciebie nie sprawdził. Ale może jeszcze kiedyś będziesz miała okazję poznać jakiś ich lepszy produkt.
      Ładny zapach w przypadku kremu do twarzy to podstawa:)

      Usuń
  14. z Origins jeszcze nigdy niczego nie miałam, chciałabym zapoznać się z tą marką jednak pielęgnacji mam sporo w zapasie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś może na coś się skusisz jak zapasy stopnieją:)

      Usuń
  15. Ładne zdjęcia, kremu nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. WOW! Ten kremik wygląda nieziemsko! :D Hehe ^^ Super, że się sprawdził i dodaje energii ;3 Jak dla nas - MEGA! <3 Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdzieś na początku grudnia skusiłam się na ten kremik. Pachnie ślicznie to trzeba przyznać, nawilża też super i daje takie przyjemne uczucie odświeżenia tuż po nałożeniu. Tylko jest jedno "ale" - dla mnie jest troszkę za lekki na zimowe dni, dlatego teraz na chwilę go odstawiłam i używam kremu innej marki, ale jak tylko temperatury troszkę wzrosną to wrócę do niego, zostało mi do zużycia pół słoiczka, zatem szkoda żeby się zmarnował :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ten krem, żałuję że dopiero teraz go odkryłam!

    OdpowiedzUsuń