poniedziałek, 29 lutego 2016

Kosmetyczne nowości lutego

Zawsze chciałam mieć urodziny 29 lutego. Już jako mała dziewczynka wiedziałam, że chyba nic lepszego nie mogłoby mi się przytrafić niż mieć 4 razy mniej lat niż w rzeczywistości:)
Żarty żartami, ale czas zawsze można nieco zatrzymać dzięki dobrym kosmetykom. W lutym kupiłam niemal same nowości, kosmetyki z którymi wcześniej nigdy nie miałam do czynienia. Szczególne nadzieje pokładam w scrubie do twarzy nieznanej mi do tej pory kompletnie marki Originis, w kremie do rąk L'Occitane i transparentnej konturówce do ust ArtDeco, która tworząc barierę ochronną wokół ust zapobiega rozmazaniu się pomadki bądź błyszczyka. A wśród zakupów jak zwykle królują kosmetyki do ust, których pojawiło się pięć.

Zakupy z Sephory
Peeling do twarzy Originis GinZing Refreshing Scrub Cleanser zachęcił mnie opisem - skóra ma być po nim gładsza, odświeżona i bardziej promienna. Tak, wiem, że tak wygląda niemal każdy opis tego typu kosmetyków, ale musiałam jakoś się w duchu usprawiedliwić, że kupiłam coś tak drogiego - wcześniej nie używałam droższych peelingów jak za 20 - 25 złotych. Ale bardzo na niego liczę, bo mojej skórze należy się solidna dawka energii na wiosnę. Originis pięknie, właśnie tak energetycznie pachnie, jak zresztą jego opakowanie również kojarzy się wyjątkowo energetycznie. Kosmetyk kosztuje w cenie regularnej 69 zł/150 ml.

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju balsamy do ust marki Sephora, a ten - Be Atomic wydał mi się godny uwagi ze względu na małe, zgrabne i urocze pudełeczko. Kosztował 15 złotych.

Balsam podkreślający naturalny kolor ust Sephora miałam już na oku od dawna, ale jakoś o nim zapomniałam. Przypomniał mi się dopiero a propos świetnego wpisu u Madame Oleosy w którym napisała o tym na czym świetnie się zna, czyli o balsamach podbijających naturalny kolor ust:
http://oleosa.blogspot.com/2016/02/balsamy-podbijajace-kolor-ust-czyli.html
Cena regularna mojego balsamu to 45 zł/2,7 g.

Ołówek rozświetlający brwi Sephora 02 Połyskliwy Beż - nazwa powinna brzmieć, że to kredka rozświetlająca łuk brwiowy, ale już o to mniejsza. Moja tego typu kredka Benefit zakończyła żywot, a akurat nie była dostępna w internetowym sklepie Sephory więc mój wybór padł na tę. Mam nadzieję, że będzie się dobrze sprawowała. Cena to 35 zł.

Mini konturówka do ust Sephora N. 9 Fuchsia - będzie idealnie pasowała do mojej szminki Diora w tym odcieniu:) Kosztowała 19 zł.

Kostka do kąpieli Sephora Piwonia. Mała rzecz, a cieszy:) Poświęciłam już tym kostkom osobny wpis:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/06/musujaca-kostka-do-kapieli-sephora.html
Jedna kosztuje 4 złote.

I kolejna rzecz z Sephory marki Sephora, czyli sześcienna temperówka. Wstyd się przyznać, ale do tej pory do ostrzenia moich konturówek czy innych kosmetycznych kredek używałam temperówki do ołówków. Ale teraz mam specjalistyczną:) Kosztuje 15 zł.

L'Occitane
Różane mydło L'Occitane - drobiazg, który na pewno będzie pięknie pachniał. Kosztuje 17 zł za 75 gramów w sklepach tej firmy.

Krem do rąk L'Occitane Kwitnąca Wiśnia - będąc w sklepie L'Occitane na Nowym Świecie zupełnie przypadkiem wtarłam go sobie odrobinę w dłonie i mnie zachwycił swoim pięknym zapachem, tym, że się natychmiast wchłonął i zostawił moje dłonie aksamitnie gładkie. Kosztuje 29 zł/30 ml w sklepach firmowych francuskiej marki.

Wielkie nadzieje pokładam w niepozornej kredce ArtDeco Invisible Lip Contour 1. To transparentna konturówka do ust, która tworzy barierę ochronną wokół ust zapobiegając rozmazaniu się pomadki lub błyszczyka. Nie wiedziałam, że taki kosmetyk w ogóle istnieje, a bardzo mi się przyda, ponieważ często maluję usta wszelkiego rodzaju błyszczykami i niemal zawsze wydostają się poza kontur usta i mam białą linię wokół nich.
Kosztowała 6 euro w Niemczech - zleciłam jej kupno i już żałuję, że nie poprosiłam od razu o kilka - a nuż wycofają ją z produkcji? Ostatnio mam tak, że niektóre z moich ulubionych kosmetyków są wycofywane ze sprzedaży więc muszę być przezorna.

Błyszczyk powiększający usta Lip Fusion odcień Sugar. Już pisałam o tym jak genialne są to kosmetyki:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/03/byszczyk-powiekszajacy-usta-lip-fusion.html
Kupiony również za zachodnią granicą za 35 euro.

Pozostałe
Kiedyś często stosowałam maseczki Dermika i postanowiłam do nich powrócić. Mój wybór padł na Perfekcja Maseczka Oczyszczająca. Cena pojedyńczej saszetki z 10 ml kosmetyku to 5,99 złotych w Hebe.

I na koniec śliczna podróbeczka Lancome Juicy Tubes. Postanowiłam zrobić wpis dotyczący sprzedaży podróbek kosmetyków na allegro i właśnie bardzo ona mi się przyda. Ze względu na swoje kiepskie pochodzenie nie ma jej na zdjęciu głównym. Kosztowała ok. 15 złotych, czyli ułamek tego co prawdziwy Lancome.

Próbki
W Sephorze otrzymałam:
 - cudnie i starannie zapakowany zapach Atelier Cologne Sud Magnolia Cologne Absolue - pocztówka ze ślicznym wzorem, owinięta delikatną bibułką (czy też innym papierem), a z tyłu próbka
 - podkład Ultra HD Make Up For Ever
 - woda toaletowa Repetto.

W L'Occitane bardzo dbają o klientów jak widać na powyższym zdjęciu - są to różnego rodzaju balsamy do ciała i kremy bądź serum do twarzy.

I to na tyle:)

Miłego wieczoru:)

niedziela, 28 lutego 2016

Luty na zdjęciach

Pod koniec lutego czuję się tak jak na ostatniej lekcji w piątek - blisko końca, ale czas wlecze się nieubłaganie. Nie mogę się już doczekać końca zimy. Mam dość tego, że nawet do sklepu muszę się ubierać w czapkę, szalik, rękawiczki, a ten proces zbyt długo trwa. No właśnie, chciałabym już wreszcie przestać nosić zimowe ubrania i przerzucić się na te wiosenne. Ale nawet w tak nielubianym miesiącu jak luty można znaleźć jakieś plusy.

W tym roku w Tłusty Czwartek zjadłam aż pięć pączków - to chyba mój rekord:)

Oczywiście nie brałam udziału w manifestacjach KOD, ale w tej przeciwko imigrantom.

Wszystkie moje ulubione peelingi:)
I wszystkie moje ulubione balsamy do ciała:)

Zestawy kosmetyków, których zdjęcia wstawiam nieraz na Instagram.

Kotunio, Kotunio i jeszcze raz Kotunio:)

Tak pięknie w lutym rozkwitły moje storczyki.
Leszczyna w pełni kwitnienia.

Mur z drewna, który ma na celu odgrodzenie się od sąsiada - bałaganiarza. Przed domem ma porządek, ładną kostkę brukową, wszystko ąę, ale za domem jest taka masakra, że nie da się na to patrzeć. Niestety tuje rosnące przy płocie musiały iść pod topór więc dobre i to, żeby nie oglądać tego śmietnika za miedzą.

Ptasie Mleczko Wedla w wersji cytrynowej - najlepsze na świecie:)

W lutym ponownie zaczęłam odwiedzać najlepszą wegierską restaurację w Warszawie, czyli Borpince przy ul. Zgoda 1. Wpadnijcie tam kiedyś - jedzenie jest przepyszne, a samo miejsce klimatyczne:
http://borpince.pl/

Lutego bym nie przetrwała gdyby nie zakupy, które pokażę Wam jutro.

Ale póki co mogę pokazać chociaż to co kupiłam w L'Occitane, czyli różane mydło i krem do rąk z serii Kwitnąca Wiśnia - jest doskonały:)

A jak Wam minął luty? Czy tak samo jak u mnie, czyli na niecierpliwym oczekiwaniu na wiosnę?

Miłego wieczoru:)


sobota, 27 lutego 2016

Mus do ciała Human + Kind - mała rzecz, a cieszy:)

Właściwie o tym kremie nie chciałam pisać - to przecież tylko drobiazg, format podróżny. A jednak małe rzeczy potrafią cieszyć, potrafią być przydatne, potrafią do siebie przyzwyczaić. Dlatego - wbrew pierwszemu impulsowi - przybliżę Wam dziś niby zwykły, ale pachnący i przyjazny krem z małego pudełeczka kupionego w Sephorze.

Obietnice producenta:
Leciutka pianka to ucieleśnienie łagodności: delikatny i puszysty mus do ciała Human + Kind szybko się wchłania i pozostawia skórę doskonale nawilżoną i delikatną w dotyku.

Skład:
Aqua, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Ethylhexanoate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Parfum, Butyrospermum Parkii Butter, Bisabolol, Phenoxyethanol, Dimethicone, Caprylyl Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Tocopherol,

Mus do ciała Human + Kind kupiłam w ubiegłym roku, we wrześniu, tuż przed kilkudniowym wyjazdem na Litwę. Nie spodziewałam się po nim wiele, wrzuciłam go do koszyka podczas zakupów w internetowym sklepie Sephory. Okazało się, że ten drobiazg mieszczący zaledwie 50 ml kosmetyku należy do grona najlepszych produktów do ciała, jakie było mi dane stosować.

Mus jest w plastikowym, małym słoiczku. Ma zakrętkę. Szata graficzna jest bardzo ładna - szczególnie kolory zostały świetnie dobrane.

Human + Kind pachnie pięknie - świeżo, energetycznie, wyczuwam zapach przede wszystkim zapach mango i mandarynek.

Mus jest koloru białego, posiada niezwykle delikatną i lekką konsystencję. Doskonale rozprowadza się po skórze.

Krem można stosować do całego ciała, a także do rąk, a w sytuacjach ekstremalnych - także do twarzy. Wchłania się natychmiast - jest w tej dziedzinie absolutnym rekordzistą. Skóra przez wiele godzin po zastosowaniu jest gładka, aksamitna i nawilżona.

Mały krem ma tylko jedną dużą wadę - 29 zł za zaledwie 50 ml. Ale z drugiej strony jest niesamowicie wydajny - miałam go już na wielu wyjazdach i nadal końca nie widać. Z pewnością jeszcze nieraz go kupię i będę często do niego wracać. Doskonałe uczucie nawilżenia jest warte tej ceny - dlatego nie żałuję tych 29 złotych wydanych na małą, prostą przyjemność, która trwa długo towarzysząc mi podczas wyjazdów. Zwłaszcza w podróży poręczne, zgrabne pudełeczko okazuje się nieocenione.


piątek, 26 lutego 2016

Francuska Organizacja Konsumencka podała listę szkodliwych kosmetyków - jest ich 185

Francuska Organizacja Konsumencka opublikowała listę 185 kosmetyków, które zawierają substancje szkodliwe dla zdrowia. Wiele z nich jest popularnych w Polsce. Niestety na tej liście znalazłam kosmetyki, która sama stosuję bądź stosowałam. Link do listy:

http://test-comparatif.quechoisir.org/ingredients-indesirables-167993/

Macie któryś z kosmetyków wymienionych na liście? Uważacie, że jest wiarygodna? A może sponsoruje ją konkurencja?:) Nadal będziecie stosować wymienione produkty? Wiem, że dużo pytań zadaję, ale jestem ciekawa Waszej opinii.

środa, 24 lutego 2016

Vitapil Mocne, lśniące włosy - kuracja, która nie przynosi żadnych obiecywanych rezultatów

Nie mam dobrego zdania o wszelkiego rodzaju kuracjach w tabletkach, których producenci zapewniają, że po 2 - 3 miesiącach stosowania włosy nagle staną się dłuższe i wcale nie będą wypadać. Jedyną rewelacyjną kuracją po której szybciej rosły mi włosy, a przy okazji również paznokcie, był Inneov Densilogy, niestety wycofany ze sprzedaży. Pisałam o tej kuracji dwukrotnie:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/02/inneov-densilogy-gestosc-wosow-poczatek.html
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/inneov-densilogy-gestosc-wosow-kuracja.html

Opis i obietnice producenta:
Vitapil to profesjonalny preparat, którego składniki pomagają zachować zdrowe włosy i skórę głowy. Został on opracowany na bazie substancji odżywczych i naturalnych wyciągów roślinnych. Dedykowany jest osobom, które chcą cieszyć się mocnymi, gęstymi i zdrowymi włosami. Vitapil działa od wewnątrz - nie tylko na łodygę włosa, ale przede wszystkim na cebulkę i gruczoły łojowe. Sprawia, że włosy stają się mocne, elastyczne i bardzo lśniące. Zawiera 16 składników aktywnych, w tym dużą ilość biotyny, która poprzez utrzymanie prawidłowego metabolizmu energetycznego wpływa na procesy zachodzące w cebulce włosów - ich wzrost i zahamowanie nadmiernego wypadania. Przyczynia się również do utrzymania zdrowego wyglądu włosów. Nowa formuła preparatu Vitapil została wzbogacona o bambus, który jest najbogatszym w naturze źródłem krzemu. Zawiera go aż 75%. To ponad 5 razy więcej niż popularny skrzyp. Badania kliniczne dowodzą, że spożycie związków krzemu ma pozytywny wpływ na wytrzymałość, elastyczność oraz grubość włosów. Składniki nowego preparatu Vitapil chronią mieszki włosowe przed szkodliwym wpływem wolnych rodników oraz wpływają na prawidłową pigmentację włosów.

Przeznaczenie produktu:
Składniki zawarte w preparacie Vitapil zalecane są w czterech problemach związanych z kondycją włosów, to jest:
 - nadmierne wypadanie włosów
 - osłabienie struktury włosów (rozdwajanie)
 - zwiększona łamliwość i kruchość włosów
 - zaburzona gospodarka hydro-lipidowa skóry głowy i włosów.
Nowy Vitapil zawiera 16 ważnych składników odżywczych, w tym:
bambus, biotyna, kwas pantotenowy, niacyna, żelazo, cynk, jod, miedź, kwas foliowy, witamina B12, mangan, proteiny sojowe, drożdże, cholina, inozytol.

Składniki:
nośnik: maltodekstryna, dwuwinian  choliny, D-pantotenian wapnia, proteiny sojowe, substancja wypełniająca: celuloza mikrokrystaliczna, inozytol, fumaran żelaza (II), amid kwasu nikotynowego, otoczka: [substancja powlekająca: alkohol poliwinylowy, barwnik: dwutlenek tytanu, nośnik: glikol polietylenowy 6000, substancja przeciwzbrylająca: talk, barwnik: tartrazyna, barwnik: indygo, barwnik: żółcień pomarańczowa S], kwas p-aminobenzoesowy (PABA), sproszkowane pędy bambusa, tlenek cynku (I), siarczan manganu, substancje przeciwzbrylające: kwasy tłuszczowe, dwutlenek krzemu, sole magnezowe kwasów tłuszczowych, siarczan miedzi (II), drożdże piwne, kwas pteroilomonoglutaminowy, D-biotyna, jodek potasu, cyjanokobalamina. Zawiera soję.

Sposób użycia:
1 tabletka dziennie podczas posiłku.
Tabletki są barwy bladozielonej i są dość duże, ale na szczęście nie miałam nigdy problemów z ich połknięciem, ani nigdy nie utkwiły mi w gardle.
Zwykle zjadam tabletkę rano do śniadania.

Vitapil łykam od 1 stycznia, kuracja, która obejmuje 60 tabletek łykanych po jednej każdego dnia, kończy się w najbliższy poniedziałek, 29 lutego.

Wiele nie oczekiwałam po tej kuracji, ale skoro producent tyle obiecuje to miałam nadzieję, że chociaż część z tych obietnic zostanie spełniona. Najbardziej liczyłam na to, że Vitapil nieco poprawi ogólną kondycję moich włosów. Nic z tego.

Moje włosy nie zaczęły wyglądać na zdrowe, wypadało ich tyle co zwykle, nie stały się bardziej błyszczące i mocniejsze. Nie stały się też mniej łamliwe i suche. Rosnąć również nie zaczęły szybciej - mierzyłam je w Nowy Rok i dziś i przyrost jest normalny.
Przy kuracji Inneov Densilogy nie tylko szybciej rosły mi włosy i niemal nie wypadały, ale także paznokcie stały się niesamowicie mocne i nader szybko rosły. W przypadku Vitapilu oczywiście nie było tego skutku ubocznego - nic dziwnego skoro nawet podstawowe obietnice to bajki napisane przez producenta.

Odradzam Wam kupno tej kuracji - może akurat na mnie nie działa, ale uważam, że to będą pieniądze wyrzucone w błoto.
Zresztą to oczywiste, że najlepiej jest się zdrowo odżywiać niż łykać jakieś suplementy diety.

Vitapil 60 tabletek, czyli kuracja na dwa miesiące kosztuje 34,99 zł w Rossmannie i w granicach 30 - 40 zł w aptekach stacjonarnych bądź internetowych.


poniedziałek, 22 lutego 2016

Szampon przeciwłupieżowy (łupież suchy) Vichy Dercos Anti-Pelliculaire

Niestety w styczniu skórę mojej głowy spotkało nieszczęście w postaci suchego łupieżu. Nie wiem skąd się wziął, ale najważniejsze, że już się go pozbyłam za sprawą szamponu Vichy Dercos.
Opis i obietnice producenta:
Podwójna skuteczność: zwalcza łupież oraz zapobiega jego nawrotom.
Z Selenem DS+Cohesylem, które zwalczają uporczywy łupież już od pierwszej aplikacji.
Kontrola przeciwłupieżowa przez 6 tygodni.
Dla osób chcących wyeliminować łupież i swędzenie skóry głowy.
To więcej niż tylko leczniczy szampon. Sprawia, że włosy stają się miękkie, łatwe w układaniu i błyszczące.
Podczas pierwszego zastosowania pozostawić szampon na 2 minuty i spłukać. W trakcie kolejnych, wmasować szampon we włosy i spłukać - kuracja 4 tygodniowa. Unikać kontaktu z oczami i uszkodzoną skórą. W razie dostania się szamponu do oczu natychmiast przepłukać je wodą.

Skład:
Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Betaine, Glycerin, Dimethicone, Cetyl Alcohol, Hydroxystearyl Cetyl Ether, Carbomer, CI 19140/Yellow 5, Citric Acid, 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol, PPG-5-Ceteth-20, Propylene Glycol, Salicylic Acid, Selenium Sulfide, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Sodium Hypochlorite, Pafrum/Fragrance.

Szampon Vichy jest w zgrabnej, dobrze trzymającej się w dłoni buteleczce. Plus za ładną, minimalistyczną szatę graficzną.

Szampon ma barwę pomarańczową, jest aksamitny, dość gęsty. Ma specyficzny, ziołowy, intensywny zapach, niezbyt ładny, ale nie jest też nieprzyjemny.

Dobrze się pieni i z łatwością rozprowadza na włosach i skórze głowy.

Szamponu Vichy Dercos do łupieżu suchego używałam codziennie przez niemal 3 tygodnie. Łupieżu pozbyłam się po jakichś dwóch tygodniach, ale dla pewności jeszcze o tydzień przedłużyłam kurację. Bardzo ważne przy stosowaniu tego kosmetyku jest mycie nim nie tyle samych tylko włosów, ale przede wszystkim skóry głowy. Inaczej na pewno nie będzie efektów. Niby oczywiste, ale z początku sama używałam go tylko do mycia włosów. Stopniowo łupież zaczął znikać po około tygodniu stosowania, w następnym tygodniu było go już z dnia na dzień coraz mniej, aż znikł zupełnie.

Zalecane jest, aby po zakończeniu kuracji myć głowę Vichy Dercos co najmniej raz na tydzień, aby łupież nie powrócił.

Włosy były po stosowaniu Dercos gładkie, błyszczące i nie miałam problemów z ich uczesaniem i ułożeniem.

Jestem bardzo zadowolona z tego szamponu, który pomógł mi przy tak krępującym problemie. Łupieżu nie miałam od lat, a tu proszę, niemiła niespodzianka, tym bardziej, że pojawił się nagle i na wielkim połaciu skóry. Wstrętne, ale ważne, że już po problemie.

Kosztuje od ok. 40 do 55 zł/200 ml w aptekach.

piątek, 19 lutego 2016

Hugo Boss Woman - kwiatowo-owocowa nijakość

Hugo Boss - świetne ubrana i zapachy dla mężczyzn. Szkoda, że producent nie może na tym poprzestać. Co prawda trafił się jeden zapach marki, który nawet mi się spodobał, ale bez jakiegoś szaleństwa, czyli Hugo Boss Woman:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/04/hugo-boss-woman-prostota-ktora-jest-tem.html
Dziś o zapachu tak nijakim, że aż szkoda pisać, ale warto ostrzec innych przed jego kupnem.

Flakon bardzo mi się podoba ze względu na swój minimalizm, ale już tak uwiązany korek jaki jest widoczny na powyższym zdjęciu, można było sobie darować - jest niewygodny.

Zapach można określić tylko jednym słowem - nijakość. Wszystkie kwiatki i owoce, które są w nim ukryte na mnie robią wrażenie jakiegoś mydełka z kiosku. Mdłe aż do bólu i nie jestem nawet w stanie rozróżnić poszczególnych nut zapachowych.

Trwałość to około 6 - 7 godzin zatem niezła, choć biorąc pod uwagę to jak kiepski jest to zapach to raczej minus.

A teraz perfumowa historia, której nie może zabraknąć wtedy, kiedy piszę o zapachu:
Hugo Boss Woman używa świeżo upieczona pracownica biura księgowego w powiatowym mieście (żeby nie było, sama jestem ze wsi pod powiatowym miastem), szeregowa, nie na ważnym stanowisku. Nie udało jej się znaleźć lepszej pracy, nie chce się rzucać w oczy, lubi być szarą myszką. I dlatego wybrała ten zapach.
I koniec - wiem, jestem złośliwa, ale przez te perfumy jestem zła, bo początkowo chciałam je zwrócić (pierwotnie miał to być jeden z gwiazdkowych prezentów dla mamy), ale przeczytałam wiele optymistycznych recenzji na jego temat. Rozumiem, że niektórzy wychodzą z założenia, że jak się coś już ma to nie wypada tego krytykować, ale ten zapach jest tak zły, że nie wiem jak można napisać o nim coś dobrego.

Kosztuje od 140 zł/40 ml.

Nie kupujcie tego zapachu!

czwartek, 18 lutego 2016

Różane masło do ciała Barwa Barwy Harmonii

Dziś o cudnym maśle różanym polskiej firmy Barwa. Urzeka swoją delikatnością i zapachem, ale też świetnym nawilżeniem skóry. Widziałam, że średnią ocen na KWC na www.wizaz.pl ma 4,9/5. Czy kosmetyk jest istotnie wart tak wysokiej oceny dowiecie się poniżej.
Opis i obietnice producenta:
Masło różane jest jak kremowy mus, który po nałożeniu na skórę momentalnie się wchłania nie pozostawiając suchej warstwy.
Połączenie osiągnięć współczesnej technologii z tradycyjnymi składnikami takimi jak: ekstrakt z dzikiej róży, naturalny olej ze słodkich migdałów, masło shea i witamina E, pozwoliło stworzyć unikalny produkt, który nie tylko głęboko nawilża, ale przede wszystkim regeneruje naskórek i zabezpiecza go przed czynnikami zewnętrznymi. Efekt wygładzonej, delikatnej i miękkiej skóry poczujesz natychmiast po zastosowaniu.
Masło nie zawiera parabenów oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Produkt został stworzony w oparciu o najdelikatniejsze składniki, dlatego polecany jest dla osób z bardzo suchą i wrażliwą skórą.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum, Tocopheryl Acetate, Sodium Polyacrylate, Allantoin, Methylisothiazolinone, Caprylyl Glycol, Propylene Glycol, Rosa Canina Flower Extract, Parfum, Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 117200.

Opakowanie plastikowe, gietkie w formie słoiczka, wygodne w użyciu, szczelnie zamykane z aluminiową zakrętką. Najważniejsze jest to, że kosmetyk można wydobyć do końca co często jest niemożliwe w przypadku innych opakowań. Masło posiada osłonkę zabepieczającą, jakiś rodzaj "sreberka".
Szata graficzna prezentuje się bardzo ładnie, elegancko, nieco vintage i nie epatuje różowym kolorem co jest dla mnie dość istotne ponieważ nie jestem fanką tego koloru:)

Różany zapach masła jest bardzo intensywny i utrzymuje się niemal cały dzień na skórze. Jeżeli któraś z Was bardzo lubi ten zapach powinna sprawić sobie ten kosmetyk, choć dla osób nie lubiących tak intensywnych woni nie będzie to dobry zakup.

Masło różane Barwa jest niezwykle gęste i treściwe, przypomina zbitą masę, ale na ciele rozprowadza się bezproblemowo.
Kwestią dla mnie najważniejszą w przypadku wszelkiego rodzaju mazideł do ciała jest zawsze szybkość wchłaniania. I jest ona w przypadku masła różanego do ciała Barwa bardzo satysfakcjonująca, bo po około kwadransie kosmetyk jest dobrze wchłonięty i nie pozostawia na skórze nic lepkiego.

Skóra po użyciu prezentowanego kosmetyku jest nawilżona, aksamitna, gładka i pięknie pachnąca różami.

Mnie jedno opakowanie wystaczyło na niecały miesiąc codziennego używania.

Cena to około 25 - 30 zł/180 ml. Kosmetyk jest łatwo dostępny i można go znaleźć w wielu drogeriach stacjonarnych bądź internetowych.