piątek, 20 maja 2016

Rozwiązanie konkursu w którym były do wygrania dwa bony na zakupy Sephora - 100 zł każdy i nowy konkurs z tymi samymi nagrodami

Pora na rozwiązanie konkursu w którym były do wygrania dwa bony na zakupy Sephora o wartości 100 złotych każdy. Jeśli któraś z Was poczuje się zawiedziona tym, że nie wygrała, to od razu uspokajam, iż w kolejnym rozdaniu znów można wygrać dwa takie bony więc jeśli nie teraz, to w czerwcu:)
Maszyna losująca:)
Wygrały: Justyna Wiśniewska oraz Aingeal Maith. Dziewczyny proszę o kontakt: martaa.borzecka@gmail.com

Zarówno nagrody, jak i zasady udziału w nowym konkursie pozostają takie same:
1. Pod tym postem musicie napisać, że bierzecie udział w konkursie.
2.. Musicie zostać obserwatorami publicznymi mojego bloga.

Oraz do wyboru:
1. Dodajcie kilka komentarzy pod obojętnie jakimi wpisami.
2. Dodajcie adres do blogrollu, jeśli również posiadacie blog.
3. Obserwujcie mnie na Instagramie:
https://www.instagram.com/borzeckamarta/

Wyniki ogłoszę 20 czerwca.

Miłego weekendu i powodzenia:)



czwartek, 12 maja 2016

Podkład Estee Lauder Double Wear Stay-in-place Makeup SPF 10 odcień 2C3 Fresco

Podkładu Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place Makeup SPF 10 używam od 10 lat. Oczywiście przez minioną dekadę eksperymentowałam z innymi podkładami, ale zawsze wracałam do tego. Uważam, że jest to najlepszy kosmetyk tego typu na rynku, a miałam również inne, wysokopółkowe produkty i jakoś żaden nie był w stanie mu dorównać. Poniżej spróbuję Wam wyjaśnić w czym tkwi fenomen Double Wear, bo przecież kosmetyk ten ma wiele fanek, w tym pewnie niejedną z Was.
Opis i obietnice producenta:
Długotrwały podkład, przez 15 godzin zapewnia świeży i naturalny wygląd, bez względu na pogodę i Twoją aktywność. Nie zmienia koloru, nie zostawia smug i śladów na ubraniu. Teraz gładka cera, którą widzisz rano, pozostaje z Tobą przez cały dzień.
Podkład zapewnia średnie krycie (lub wyższe w zależności od ilości nakładanych warstw) i naturalne, półmatowe wykończenie.
Beztłuszczowy, niekomedogenny, bezzapachowy, testowany dermatologicznie.
Skład:
Water/Aqua/Eau, Cyclopentasiloxane, Trimethylsiloxysilicate, Butylene Glycol, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Magnesium Sulfate, Tribehenin, Titanium  Dioxide, Tocopheryl Acetate, Methicone, Polymethylsilsesquioxane, Laureth-7, Disteardimonium Hectorite, Cellulose Gum, Propylene Carbonate, Xanthan Gum, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Alumina, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate, [+/- Titanium Dioxide CI 77891), Mica, Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499)] <ILN39274>
Podkład Estee Lauder Double Wear ma ładne, eleganckie opakowanie, podoba mi się sama buteleczka jak i złota nakrętka. Wiele osób narzeka, że kosmetyk nie ma żadnej pompki ani dozownika i trzeba go wydobywać bezpośrednio, ale mnie to kompletnie nie przeszkadza i po tylu latach stosowania tego podkładu dziwne wydają mi się wszelkie inne rodzaje aplikacji.
Największym plusem podkładu jest niesamowita trwałość i krycie - pod tym względem zostawia konkurencję daleko w tyle. Nie straszny mu deszcz, łzy, katar, jedzenie i picie - po całym dniu pozostaje nieskazitelny i taki jak tuż po nałożeniu, a nawet lepiej, gdyż zaraz po wykonaniu nim makijażu odnoszę wrażenie, że moja twarz wygląda sztucznie i nienaturalnie, ale po jakiejś godzinie wszystko się ładnie wyrównuje.
Poza tym podkład jest matowy, wodoodporny, nie pozostawia smug, ani śladów na ubraniu, a cera dzięki niemu jest jednolita.
Sporym minusem może być to, że podkład dość ciężko się rozprowadza i szybko wystyga - widziałam, że ten zarzut pojawia się w wielu recenzjach na blogach bądź w KWC na wizaz.pl. Jednak po tylu latach mam już wprawę w jego stosowaniu i wiem, że trzeba się śpieszyć i nie nakladać go zbyt wiele - chyba, że zachodzi akurat taka potrzeba lub chcemy uzyskać ciemniejszy odcień na twarzy. Jednak wtedy łatwo o nienaturalny efekt.
Niemal dokładnie dwa lata temu, bo 13 maja 2014 roku zamieściłam recenzję tego podkładu, ale innego koloru, a mianowicie Outdoor Beige 03 i wszystkie zainteresowane zapraszam do obejrzenia zdjęć jak prezentował się na mojej skórze:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html
Obecnie używam jaśniejszego Double Wear jakim jest Fresco - jest to ostatni moment, aby go pokazać, bo już niebawem moja skóra opali się i będzie on za jasny. Choć można nałożyć go więcej - jak na poniższym zdjęciu i wtedy będzie dobry nawet dla nieco ciemnejszej karnacji. Jednak latem z reguły rezygnuję z podkładu, a już na pewno tak, chcąc nie chcąc muszę to przyznać, ciężkiego jak Double Wear. Fresco jest jednym z jaśniejszych odcieni podkladu Estee Lauder dostępnym w Polsce. Jest jasnym beżem, stonowanym i nieco ciepłym, choć wolałabym, aby należał raczej do tych chłodniejszych odcieni. Niemniej jednak bardzo dobrze się u mnie sprawdza.
Double Wear kupuję zawsze w Sephorze i obecnie jego cena regularna bez zniżek to 179 zł/30 ml. Mógłby być oczywiście nieco tańszy, bo pamiętam, że dziesięć lat temu kosztował bodajże 129 bądź 139 zlotych. Jedna buteleczka wystarcza mi na mniej więcej rok - nie używam go codziennie, a z tego co słyszałam dziewczynom, które mają każdego dnia make up wystarcza na około 4 miesiące.
Mimo upływu dekady nie znalazłam lepszego podkładu od Double Wear, który mimo swoich wad, jest dla mnie najlepszym tego typu kosmetykiem. Coś mi się wydaje, że czeka mnie jeszcze co najmniej jedna dekada z Estee Lauder Double Wear na twarzy:)
Czy używacie bądź używałyście podkładu Estee Lauder Double Wear? Jak się u Was sprawdził?

Miłego wieczoru:)





poniedziałek, 9 maja 2016

Krem do dłoni L'Occitane Cherry Blossom

Specjalnie na potrzeby tego wpisu zdobyłam się na wielkie poświęcenie, jakim było zerwanie kilku wiśniowych kwiatków. Co prawda drzew wiśniowych w swoim sadzie mam kilkaset, ale szkoda mi zawsze zrywać nawet parę, bo wiem, że w ten sposób nie pozwalam im stać się owocami. No, ale to taka sadownicza obsesja, niezrozumiała dla innych osób:)
Tematem tego wpisu nie są jednak wiśniowe sady, ale cudny kosmetyk, który już jakiś czas temu trafił w moje ręce - dosłownie i w przenośni, i który ma wiele wspólnego z kwitnącymi teraz drzewami wiśni.
Przedstawiam Wam krem do dłoni - L'Occitane Cherry Blossom.
Opis i obietnice producenta:
Odżywiaj i chroń swoje dłonie kremem do rąk Kwiat Wiśni - jedną z odmian zapachowych naszego międzynarodowego bestsellera.
Krem o lekkiej konsystencji, zawiera masło shea, które zmiękcza i nawilża skórę. Jest wzbogacony o ekstrakt z wiśni z regionu Luberon w Prowansji, dzięki czemu nadaje skórze lekki, kwiatowy zapach. "Wiśniowe kwiaty są tak rzadkie i cenne, ponieważ znikają z pierwszym powiewem wiosennego wiatru" - Olivier Baussan, założyciel L'Occitane.
Skład:
Aqua/Water, Isononyl Isononanoate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cyclomethicone, Cetyl Alcohol, Prunus Cerasus (Bitter Cherry) Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil. Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cera Alba/Beeswax, Corn Starch Modified, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Propylene Glycol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Xanthan Gum, Ceteareth-33, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Tocopherol, Parfum/Fragrance, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool.
Tubka w której mieści się krem do rąk L'Occitane Kwitnąca Wiśnia jest urocza - na srebrnym tle są różowe kwiatki - sugeruje to delikatność zapachu wiśni w pełni kwitnienia.
Tubka jest zgrabna, mieści sie bez problemów do torebki (30 ml). Zakrętka nie sprawia trudności nawet po aplikacji kosmetyku na dłonie, palce się po niej nie ślizgają i można ją swobodnie zakręcić. Jednak tubkę należy naciskać bardzo delikatnie, aby nie wypłynęło zbyt wiele kremu.
Do jednego zastosowania wystarczy niewielka ilość kosmetyku - tyle co na powyższym zdjęciu. Dlatego wydajność oceniam jako znakomitą, ponieważ krem stosuję po 2-3 razy na dzień od ponad miesiąca, a końca kremu nadal nie widać.
Zapach kremu do rąk L'Occitane Cherry Blossom jest olśniewająco, zniewalająco piękny! Jak już wspominałam mam sad wiśniowy i zapach kremu jest identyczny jak podczas spaceru wśród rozkwitłych drzew. Z tym wyjątkiem, że jest chyba jeszcze ładniejszy, bo ma w sobie coś bardziej subtelnego i łagodniejszego.
Trwałość zapachu również jest znakomita, bo utrzymuje się nawet po kilku myciach, choć za każdym razem nieco słabnie. Bez umycia dłoni utrzymuje się na skórze nawet kilka godzin.
Skóra dłoni po użyciu L'Occitane Cherry Blossom jest gładka, aksamitna, miękka, doskonale nawilżona przez wiele godzin, nawet po kilkukrotnym myciu rąk. A co dla mnie najważniejsze - dłonie po użyciu kremu nie lepią się, gdyż kosmetyk wchłania się błyskawicznie.
Krem kosztuje 32 złote za 30 ml. Można go kupić w sklepach L'Occitane i na stronie internetowej tej francuskiej marki. Cena może wydawać się wygórowaną jak na tego typu kosmetyk, ale według mnie warto go kupić biorąc pod uwagę jego wysoką jakość i niesamowitą wydajność. No i ten zapach:)
Miałyście ten kosmetyk? Jakie są Wasze ulubione kremy do dłoni?


Miłego wieczoru:)