środa, 26 października 2016

Wyniki konkursu w którym do wygrania były dwa bony na zakupy Sephora i nowy konkurs z tymi samymi nagrodami

Wyniki konkursu miały być wczoraj, ale niestety miałam tyle pracy, że dopiero późnym wieczorem sobie o tym przypomniałam. Przepraszam Was za opóźnienie.
Bony na zakupy Sephora o wartości 100 zł każdy trafiają do:
 - Rose Madame 
 - Darin.
Dziewczyny proszę o kontakt ze mną: martaa.borzecka@gmail.com

Pozostałe z Was zapraszam do ponownego wzięcia udziału w konkursie w którym tradycyjnie do wygrania są te same nagrody, czyli dwa bony na zakupy Sephora o wartości 100 zł każdy.

Aby wygrać trzeba spełnić następujące warunki:
1. Pod tym wpisem wyrazić chęć udziału w rozdaniu.
2. Zostać obserwatorem publicznym mojego bloga.

A także do wyboru:
1. Dodać kilka komentarzy pod dowolnie wybranymi wpisami.
2. Jeśli posiadacie własny blog, to dodajcie Kosmetycznie i modnie do blogrollu.
3. Obserwować mnie na Instagramie:
https://www.instagram.com/borzeckamarta/

Wyniki ogłoszę 20 listopada:)

Miłego wieczoru:)



sobota, 15 października 2016

Wyniki konkursu w którym był do wygrania róż Nars Orgasm i przypomnienie o rozdaniu - dwa bony Sephora o wartości 100 zł

Przyszedł czas, aby ogłosić wyniki konkursu w którym do wygrania był róż do policzków Nars Orgasm określany mianem kultowego - to specjalne rozdanie z okazji 200.000 wyświetleń mojego bloga.
A wygrała:
Esy, floresy, fantasmagorie. 
Proszę o kontakt: martaa.borzecka@gmail.com

I przypominam, że do 25 października macie też szansę wygrać także dwa bony na zakupy Sephora o wartości 100 zł każdy:
https://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/09/wyniki-konkursu-i-nowy-konkurs-dwa-bony.html

Miłego weekendu:)

środa, 12 października 2016

Kiedy wyglądałam najlepiej? Czyli mój subiektywny ranking

Ponoć kobiety maja problem z mówieniem o swoich zaletach - szczególnie dotyczy to kwestii związanych z wyglądem. Trochę zadam dziś kłam temu stwierdzeniu, co oczywiście nie znaczy, że mam zamiar się chwalić:) Ponieważ ostatnio pisałam o tym jakie błędy kosmetyczno-urodowo-fryzjerskie popełniałam, to dziś o decyzjach dzięki którym uważam, że wyglądam lepiej. Jak nietrudno zgadnąć wygrywa naturalność i niewielkie zmiany.

1. Bardzo się sobie podobam na pierwszym zdjęciu - byłam 7 lat młodsza, miałam jeszcze pełne policzki, po typowym dla nastolatek i dwudziestolatek nieogarnięciu, wyszłam na ludzi. Miałam nieco rozjaśnione włosy, porządnie wyregulowane brwi. Ale jednak najładniejsza jest młodość, błysk w oku i te pełne policzki:)

2. Niedługo później byłam co prawda zbyt mocno opalona (co było błędem, bo to była zasługa rakotwórczego solarium), ale się sobie również podobałam, ale to zapewne zasługa długich włosów - miałam wtedy najdłuższe w życiu. Chyba nie muszę pisać, że teraz zawzięcie walczę o to, aby czupryna była jak najdłuższa. Ale taka opalenizna jak na poniższych zdjęciach to już kwestia gustu.

3. Ale w krótkich włosach, takich jak na tym zdjęciu z Kotuniem, również uważam, że było nieźle. Z krótkimi fryzurami już tak jest, że mogą być naprawdę piękne i twarzowe, ale tylko pod warunkiem, że są dobrze ścięte. W poprzednim wpisie pokazałam zdjęcie na którym też mam krótkie włosy, ale wyglądałam fatalnie. Tu jest zdecydowanie lepiej i wyglądam tu, chyba - nie wiem czy też tak sądzicie, bardzo młodo.

4. Jestem zdania, że dwa lata temu wyglądałam całkiem, całkiem i znów jest to zasługa długich włosów, które co ważne, nie były farbowane, ciemny to mój naturalny kolor. Z solarium zrezygnowałam więc opalenizna była dość subtelna. I do takiego stanu rzeczy, a przede wszystkim włosów, chciałabym wrócić.

A Wy jak uważacie: czy rzeczywiście wyglądałam wtedy dobrze czy to tylko moje urojenia?:) Konstruktywna krytyka mile widziana.

Miłego wieczoru:)

niedziela, 9 października 2016

Moje największe błędy makijażowo-urodowo-fryzjerskie

Kiedy patrzę na wiele swoich zdjęć sprzed lat myślę sobie: "Strasznie, coś potwornego jak wtedy wyglądałam". Były okresy w mojej przeszłości, że na własne życzenie wyglądałam źle. Jednak na szczęście był też czas, kiedy wyglądałam lepiej, może nawet dużo lepiej niż obecnie. Dziś skupię się na tym pierwszym.

Stworzyłam listę moich makijażowo-urodowo-fryzjerskich błędów, których mam nadzieję już nigdy więcej nie popełnić.

1. Źle dobrany podkład - to akurat domena głównie młodych dziewczyn, które same dobierają sobie odcień podkładu i ich wybór jest zły. Najczęściej jest to pomarańczka na twarzy tworząca efekt maski i wyglądająca tragicznie przez białej szyi. Do tej pory nie zawsze mój podkład jest w 100% kompatybilny z odcieniem cery, ale i tak nie jest już tak źle jak ponad 10 lat temu.

2. Zbyt młody wiek na malowanie się - zaczęłam się sporadycznie malować już w gimnazjum. Był to głównie tusz do rzęs, nieraz podkład. W liceum, mimo iż (a może właśnie dlatego:)) chodziłam do żeńskiej szkoły, to i tak już bez ceregieli miałam pełny make up - podkład i tusz do rzęs. Nie zrezygnowałam nawet po tym jak miałam za to obniżoną ocenę z zachowania na pierwsze półrocze w pierwszej klasie. Teraz jak siedzę na wsi często poprzestaję jedynie na tuszu do rzęs.

3. Brwi zbyt gęste i niepasujące do pofarbowanych włosów - to też był jeden z moich problemów. Długo uważałam, że moje naturalne brwi, czyli jak u Fridy Kahlo są bardzo piękne, ale jak zobaczyłam swoje zdjęcie w dowodzie, że jednak wyglądam nie jak meksykańska malarka, a bardziej jak Breżniew, to stwierdziłam, że czas zamiast jednej, grubej brwi mieć dwie normalne. Dziś tę część twarzy oddaję w ręce pani z Brow Baru w Sephorze - szczególnie polecam ten w warszawskim Klifie.
Drugi mój błąd z brwiami był związany z farbowaniem włosów - tak jak poniżej rude włosy i to na dodatek z grzywką źle się komponowały z ciemnymi brwiami. Teraz gdybym miała taką fryzurę, to jakoś rozjaśniłabym i brwi.

4. Solarium i zbyt mocna opalenizna - na solarium też zaczęłam chodzić wcześnie, bo w I LO, ale bardzo rzadko, wręcz sporadycznie. Dopiero jakoś przed studniówką zaczęłam częściej korzystać z rakotwórczych promieni - wiadomo na taką imprezę nie mogłam iść blada jak ściana. Na studiach było różnie z solarą, ale niestety był czas - jakieś pół roku, że byłam strzaskana jak Natalia Siwiec. Doszło do tego, że w salonie na Placu Wilsona panie powiedziały, że już mnie więcej nie wpuszczą na solarium. I bardzo jestem im za to wdzięczna, bo byłam na dobrej drodze do jakiejś tanoreksji. Od kilku lat moje ciało nie było na solarium i obiecałam sobie, że już nigdy nie będzie. Skutki zbyt mocnej opalenizny widać poniżej

5. Zbyt jasne włosy - akurat w moim przypadku jest tak, że kolor moich włosów jest tożsamy z charakterem i mój naturalny odcień to bardzo ciemny brąz/czarny. I jest mi w tym kolorze ładnie. Był jednak czas, kiedy uważałam, że będzie mi lepiej w jaśniejszych/rudych włosach. O ile rude jeszcze jakoś uszły, to najgorsze było rozjaśnianie, z czego po jakimś czasie i tak wychodziło coś rudego - tak jak na poniższym zdjęciu. Twarz była pomarańczowa, włosy też - wszystko zlewało się w jedną, mało atrakcyjną całość. I tak dobrze, że moja fryzjerka nigdy nie chciała się zgodzić na zrobienie mi blondu na głowie. Bardzo to teraz doceniam - zniknęłabym w takiej fryzurze.
Dwa lata temu rozjaśniłam włosy tym nieszczęsnym Sunkissem L'Oreala - (pierwsze zdjęcie) i od tej chwili wiem już na 100%, że nigdy ich nie przefarbuję. Włosy odrastały niemal dwa lata, były strasznie suche i zniszczone, ale to też wina tego, że zamiast iść do salonu na profesjonalną farbę, to użyłam takiego badziewia.

6. Zbyt krótkie włosy - ponoć krótkie włosy mi pasują i sama jestem tego zdania, ale wystarczyło, że były o 2 centymetry za krótkie i już efekt był kiepski. Tak jak poniżej - twarz była za duża, a włosy wyglądały na rzadkie.

7. Obgryzione paznokcie - już mam to na szczęście za sobą, ale przez lata nałogowo obgryzałam pazury. Co już miałam ładne i w miarę długie (długie to dla mnie równe z opuszkami palców), to znowu je obgryzałam. Aż boję się sobie wyobrażać co myśleli ludzie na widok moich dłoni.

8. Zbyt rzadkie kremowanie ciała - o ile jeśli chodzi o pielęgnację twarzy jestem systematyczna i niewiele mam sobie do zarzucenia, to już o ciało dbam słabo. Używam balsamu od przypadku do przypadku, nie mam za grosz systematyczności. To się w końcu musi zmienić.

9. Zbyt mocne perfumy na dzień - pierwszy raz w życiu obowiązuje mnie dress code. Dziennikarzom sejmowym mają być odbierane akredytacje za różne przewinienia dotyczące wyglądu. O perfumach może nie będzie mowy, ale mam niejasne przeczucie, że może jednak nie będę używała w sejmowe dni Narciso Rodriguez For Her EDT, bo jednak jest to zapach zbyt duszący. Nie zapomnę nigdy jak kiedyś byłam w kościele spryskana właśnie tym zapachem. Mnie samej wydawało się, że jest go zbyt wiele i jest przytłaczający. Miałam rację - jedna pani aż się przesiadła do innej ławki.
Zresztą sama omal nie zemdlałam w kościele jeden jedyny raz przez kobietę, która w upał była tak mocno wyperfumowana, że aż zrobiło mi się słabo.

10. Słaba ochrona przeciwsłoneczna - teraz już się pod tym względem poprawiłam, ale niegdyś nie przejmowałam się szkodliwym działaniem słońca. Myślałam sobie, że jestem jeszcze za młoda, aby się przejmować zmarszczkami. Jednak zaobserwowałam, że jest sporo kobiet, które również lekko podchodziły do tego tematu, a wyglądały na dużo więcej lat niż wskazywał na to PESEL. Poza tym dużo czasu spędzam na zewnątrz więc już na ochronie UVA nie oszczędzam.

To tyle jeśli chodzi o te najważniejsze błędy, które popełniałam. Czy któraś z Was miała podobnie?

Miłego wieczoru:)

poniedziałek, 3 października 2016

Wrzesień na zdjęciach

Nie wiem kiedy, jak i dlaczego tak szybko upłynął wrzesień. Minął pewnie tak błyskawicznie,bo był pięknym i słonecznym miesiącem. Szary i bezsłoneczny listopad pewnie będzie się ciągnął w nieskończoność. No, ale może będzie inaczej.
Na powyższym zdjęciu stylizacja dla której jedynym wytłumaczeniem są dożynki na wsi:)

Pierwszy dzień pracy dziennikarskiej w sejmie. Ależ byłam zdenerwowana czy sobie poradzę i czy się nie skompromituję.

Najbardziej obawiałam się, że:
 - przewrócę się na oczach dziennikarzy i polityków
 - przewrócę się na schodach
 - zadam głupie pytanie albo pomylę nazwiska np. jakichś ministrów
 - będę źle wyglądać
 - wszyscy będą mnie tam olewać.
Na razie nie jest tak źle, a ja z każdym dniem czuję się pewniej na sejmowych korytarzach.

Te krzesła, które widać to miejsca pozajmowane przez dziennikarskie grube ryby, czyli reporterów telewizyjnych z TVN, Polsat News, itd. Wygodnie sobie czekają kiedy jakiś polityk przyjdzie i zdecyduje się na wypowiedź przed kamerami.

Miejsca po bokach są z kolei dla takich płotek jak ja - już nie ma takiej wygody. Choć raz siedziałam na miejscu dla grubych ryb, ale to tylko dlatego, że było sporo wolnych miejsc. Normalnie bałabym się, że jeszcze jakimś tekstem walną.

1 września zebrało mi się na wspomnienia i odwiedziłam moje liceum na Żoliborzu.

Jednak wrzesień to przede wszystkim był miesiąc zbierania orzechów.

Wrzesień ma dla mnie zapach jabłek dojrzewających w promieniach słońca.

We wrześniu wreszcie udało mi się zrobić jedną sesją zdjęciową z letnią stylizacją w roli głównej.

W ogóle wrzesień był taki ciepły i słoneczny - tylko się wygrzewać:)

:)

A już najbardziej takie wygrzewanie się na słońcu lubi pan Kotunio:)

Cóż mi po jedzeniu słodyczy skoro i tak nie mogę przytyć?

Udało mi się zrobić całkiem spory zapas powideł śliwkowych. Oczywiście z Węgierek.

Kłębuszek:)

"Smoleńsk" nie powalił na kolana - nie udał się ten film mówiąc oględnie. Za to z niecierpliwością czekam na "Wołyń".

We wrześniu było tak ciepło, że najczęściej sięgałam po moją ulubioną letnią mgiełkę, czyli Biotherm Eau D'Energie.

Czy tylko ja lubię las jesienią?

12 lat temu byłam finalistką w konkursie literackim O Pióro Prezydenta Warszawy. Zresztą miejsce o którym pisałam było moje LO.

A jak Wam minął wrzesień?

Miłego wieczoru:)