niedziela, 22 stycznia 2017

Nowości z ostatnich miesięcy - kosmetyki i ubrania

Wreszcie udało mi się napisać o wszystkich kosmetycznych i odzieżowych nowościach, które zakupiłam w ciągu minionych 5 miesięcy. Stwierdziłam, że lepiej jest zebrać więcej rzeczy, bo wtedy post będzie ciekawszy, ale zebrało się tego tyle, że musiałam trochę dłużej nad tym popracować. Szczerze pisząc to nawet myślałam, że to zostawię i nie skończę, ale dałam radę:)

Kosmetyki:
Atelier Cologne Necessaire Azur to zestaw 4 miniaturek zapachów po 4 ml każdy:
 - Mandarine Glaciale
 - Sud Magnolia
 - Figuier Ardent
 - Cedre Atlas.
Niszowa marka (choć skoro jest dostępna w Sephorze to już chyba nie taka niszowa), którą poznałam dzięki próbkom dodawanym do zakupów. Moją szczególną uwagę zwrócił piękny zapach Sud Magnolia, ale bardzo mi się spodobał również Mandarine Glacial i Cedre Atlas, który kojarzy mi się z ... Viktorem Orbanem. Jeśli będę miała kiedyś okazję go poznać, to kupię mu ten zapach. Oby tylko przypadł mu do gustu:) Zestaw tych miniaturek, które w sumie liczą sobie 16 ml kosztował 109 zł w Sephorze.

Mgiełka do twarzy Merci Handy Chill Out to kosmetyk kupiony przypadkiem, na zasadzie "Prysnę się tym jak będzie upał". Jednak okazało się, że była to jedna z tych rzeczy, które po dwukrotnym użyciu stoi sobie nieużywana w łazience. Mgiełka kosztowała 9,90 zł/30 ml.

Stella Stella McCartney to przepiękny, intrygujący zapach, którego motywem przewodnim jest róża. Kosztowała 329 zł/50 ml w Douglasie. Bardzo Was zachęcam do poznania tego zapachu, który bardzo przypadł mi do gustu jeszcze w liceum, a niedawno zdecydowałam się go kupić i nie żałuję:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/11/stella-stella-mccartney-intrygujaca.html

Baza pod makijaż zmniejszająca widoczność porów The PoreFessional Benefit to jeden z tych kosmetyków, których mi brakowało. Zwykle podkład nakładam na krem, ale jednak po użyciu bazy makijaż trzyma się i wygląda lepiej. Miniaturka kosztowała 55 zł/7,5 ml. Więcej na temat tego produktu możecie przeczytać pod tym linkiem:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/01/benefit-porefessional-baza-pod-makijaz.html

Podkład Estee Lauder Double Wear, czyli moja miłość nieprzerwanie od ponad 10 lat (no, były jakieś eksperymenty z innymi, ale zawsze do niego wracałam). Kupiłam nieco ciemniejszy odcień niż zwykle, bo to nie Fresco, a Pale Almond. Cena regularna to 179 zł/30ml w Sephorze. Pisałam już dwukrotnie o Double Wear, ale o innych kolorach:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html

Zestaw miniaturek kremów BB Skin79 Gold, Orange, Pink - postanowiłam wypróbować te cuda, zwłaszcza, że kosztowały niewiele, bo 34,90 zł za trzy sztuki każda o pojemności 7 g. I jedyne co teraz mogę o nich napisać to to, że ich używałam i któryś był nawet dobry, ale nie pamiętam który. Dobre do wypróbowania, ale mnie nie porwały. Jednak postaram się o nich napisać co oznacza, że nie obejdzie się bez hejtu:)

Tusz do rzęs Benefit Roller Lash to kosmetyk, który uważam za doskonały. Zanim go poznałam długo szukałam idealnej mascary i już na szczęście nie muszę dalej prowadzić poszukiwań. Wstyd mi tylko, że Roller Lash jeszcze nie poświęciłam oddzielnego wpisu. Kosztuje 135 zł/8,5 g w Sephorze. W ciągu ostatnich 5 miesięcy kupiłam dwie sztuki i przy okazji regulacji brwi w Brow Barze dostałam jeszcze taką miniaturkę, która jest idealna do noszenia ze sobą.

Benefit Ready, Set, Brow!, czyli utrwalający żel do brwi, Mam z natury gęste i długie brwi i żeby je ujarzmić potrzebuję kosmetyku, który je wygładzi. Wcześniej używałam innego kosmetyku Benefit - Gimme Brow, ale ten jest zdecydowanie lepszy. Przede wszystkim dlatego, że jest bezbarwny i w subtelny, naturalny sposób dyscyplinuje brwi, Nie dla mnie malowanie brwi i robienie sobie na twarzy maski clowna. Swoją drogą kiedy to moda na oszpecanie sobie twarzy makijażem brwi wreszcie wyjdzie z mody? Benefit Ready, Set, Brow! kosztuje 125 zł/7 ml w Sephorze.

Różany peeling do ust Pat&Rub planowałam kupić od dawna, ale traktowałam go w kategoriach "może i fajny, ale nie potrzebny". Zatem kiedy znalazł się na wyprzedaży bezzwłocznie go kupiłam. Kosztował 22,90 zł/25 ml w Sephorze.

Peeling do ust LUSH Bubble Gum to tzw. kosmetyk kultowy. Kiedy byłam w Budapeszcie postanowiłam wreszcie iść do sklepu marki i coś sobie w nim kupić. Padło na peeling do ust i jeszcze jedną rzecz. Na razie jeszcze nie użyłam ani razu, ale już niedługo pierwsze testy. Kosztował ok. 35 zł/25 g.

Balsam do ust Tony&Moly Cherry - cóż, fajne opakowanie i dobrze mi się kojarzące jako osobie z sadem wiśniowym, ale to jest jeden z największych niewypałów minionych miesięcy. O tym i paru innych bublach będę niedługo pisać. Balsam kosztował 29 zł/7,2 g w Sephorze.

Pomadka w kredce Golden Rose 10, czyli hit na blogach i Instagramie. Polskie produkty trzeba oczywiście wspierać, ale nie jest to takie cudo jak można o tej pomadce przeczytać. Jednak cena zachęca do kupna - 11.10 zł/3,5 g w Minti Shop.

Balsam silnie nawilżający do ust Sephora to mój kolejny kosmetyczny ulubieniec. Kosztuje 29,90 zł/10 g i nie wyobrażam sobie już bez niego pielęgnacji ust. Możecie o nim poczytać więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/05/sephora-silnie-wygadzajacy-balsam-do-ust.html

Róż do policzków Chanel Joues Contraste 360 HyperFresh to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ten przecudowny, wyrazisty odcień różu zobaczyłam na Instagramie u Piękności Dnia (przy okazji bardzo polecam i zachęcam do obserwowania: https://www.instagram.com/pieknoscdnia/), którą miałam okazję poznać przypadkiem na jednej z warszawskich ulic. Zresztą ta kosmetyczna królowa nawet o tym u siebie wspomniała:
http://www.pieknoscdnia.pl/chanel-la-collection-libre/
Róż kosztował bodajże 165 zł/6 g oczywiście w Sephorze.

Pędzelek do różu Sephora Blush Multi-textures 54 - wreszcie sobie kupiłam profesjonalny pędzel do nakładania różu, bo te Chanel są niestety, ale nie najwyższej jakości. Co prawda w nazwie jest mowa o pudrze, ale już mniejsza o to. Mogę go stosować do czegoś innego. Kosztował 65 zł w, a jakżeby inaczej, Sephorze.

Lakier do paznokci Chanel Rouge Noir 18 to zdecydowanie mój ulubiony lakier do paznokci. Kosztuje dość dużo, bo 119 zł/13 ml, ale jest to według mnie najpiękniejszy głęboki burgund na świecie. Możecie sobie poczytać i obejrzeć więcej zdjęć jak klikniecie w ten link:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/lakier-do-paznokci-le-vernis-chanel.html

Sally Hansen Mega Shine, czyli nabłyszczający top podpatrzyłam u mojej pani od paznokci. Rzeczywiście przedłuża trwałość lakieru i sprawia, że cały czas paznokcie ładnie  błyszczą. Kosztował 25,99 zł/12,7 ml w Rossmannie.

Lakier optycznie wybielający paznokcie Inglot Whitener 04 - trafiłam w grudniu na promocję i zamiast kosztować 28 zł jeden kosztował 14 zł/15 ml dzięki czemu kupiłam aż trzy. Polecam poniższy wpis:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/lakier-optycznie-wybielajacy-paznokcie.html

Lakier hybrydowy Semilac Pink Marshmallow 128 kupiłam chyba w sierpniu, ale jakoś nie mogłam przekonać się co do tego, że hybryda będzie elegancko prezentować się na paznokciach. Bo hybrydy są bardzo wygodne, fajne, itd,. ale jednak nieco mnie rażą swoją sztucznością. W wakacje ujdzie, ale nie do pracy. Kosztował 29,90 zł/7 ml w Minti Shop.

Krem Olaz dostałam w prezencie od mojej koleżanki z Twittera. Nie wiem ile kosztował, ale jest jednym z moich odkryć i sprawdził się doskonale jako krem na zimę - jest dość tłusty, ale wchłania się błyskawicznie. Dziękuję Ci, Kamilo:)

Krem nawilżająco-energizujący Origins GinZing - poświęciłam mu już osobny wpis. Kosztował 99 zł/30 ml w Sephorze i jest doskonały:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/09/krem-nawilzajaco-energizujacy-origins.html

Biotherm Aquasource żel do skóry normalnej i mieszanej kupiłam, aby mieć miniaturową wersję porządnego nawilżacza do skóry. Jak na razie bardzo dobrze sprawdza się w tej roli. Kosztował 45 albo 55 zł za 15 ml w Sephorze.

Mleczko do demakijażu Mixa Optymalna Tolerancja kupuję od lat i nie mam zamiaru szukać następcy, bo sprawdza się doskonale. Kosztuje w granicach 11,99 - 16,79 zł/250 ml w Rossmannie. Pełna recenzja:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/04/mleczko-do-demakijazu-mixa-optymalna.html

Woda różana Dabur to również mój pielęgnacyjny niezbędnik. Kosztuje od 7 do 10 zł/250 ml na allegro. Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/02/woda-rozana-dabur-zamiast-toniku.html

Pianka do twarzy It's Skin Have a Orange - pachnie przecudownie. Kupiona w TKMaxxie za 19,99 zł/150 ml.

Peeling do twarzy Balea kupiony w drogerii DM za ok. 10 zł/150 ml.

Pasta do mycia twarzy LUSH Aqua Marina o której niedawno pisałam. Naprawdę rewelacyjny produkt, którego wygląd może być nieco kontrowersyjny - vide poniższy link. Kosztowała 36 zł/100 ml:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2017/01/lush-aqua-marina-pasta-do-mycia-twarzy.html

Ostatnimi czasy bardzo modne stały się maseczki w płachcie. Skusiłam się na trzy w Minti Shop:
 - Mizon Enjoy Vital-Up Time Tone Up maseczka orzeźwiająca - 7,90 zł
 - Skin79 Clean-on 2 Step zestaw oczyszczający pory - 10 zł
 - Holika Holika Pig-Nose Plasterek na pory na nosie - 4,90 zł.

Na blogu już kilkukrotnie polecałam Wam peelingi Organic Shop, bo są ekologiczne, pięknie pachną i świetnie peelingują skórę. Kosztują 250 ml/25 zł sztuka i można je kupić w drogeriach internetowych. Więcej na ich temat znajdziecie poniżej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html

Peeling Balea Pomarańcza i Mięta to z kolei nieznany mi dotąd kosmetyk, który kupiłam w drogerii DM na Węgrzech. Kosztował ok. 8,50 zł/200 ml.

A teraz trochę mydełek i rzeczy do kąpieli:
 - mydło Roses et Reines L'Occitane- 19 zł/75 g
 - mydło Kwiat Wiśni L'Occitane - 19 zł/75 g
 - mydło PurPur Rose Garden - kupione w jakimś sklepie w Budapeszcie za ok. 14 zł/190 g
 - kostki do kąpieli Bonne Mere L'Occitane - 9 zł sztuka
 - kostka do kąpieli Balea - ok. 8 zł sztuka.

Szampon John Frieda Visibly Deeper dla brunetek ma oczyścić włosy, pogłębić ich kolor i sprawić, aby stały się bardziej lśniące. Kosztuje 35 zł/250 ml w Sephorze.
Odżywka John Frieda Visibly Deeper ma podobne zadania i również kosztuje tyle samo.
Szampon John Frieda Colour Protection ma wzmocnić i wydobyć ciemną barwę włosów. Podobnie odżywka. Obie mają pojemność 250 ml i kosztują po 35 zł. Oczywiście kupiłam w Sephorze.
O produktach John Frieda dla brunetek już pisałam:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/john-frieda-brilliant-brunette-multi.html

Spray do włosów zwiększający objętość Bumble&bumble Thickening kupiłam ponieważ miałam już dość swoich przyklapniętych włosów. I muszę przyznać, ze rewelacyjnie je podniósł u nasady i sprawił, że istotnie zwiększyły swoją objętość. Teraz już raczej będzie mi tylko służył do drobnych poprawek, bo jak zapewne wiecie z Instagrama mam krótkie włosy. Spray kosztował 55 zł/40 ml w Sephorze.

Wersja mini szamponu wygładzającego Brazilian Keratin Smooth - 14,99 zł/88,7 ml  w Rossmannie. Wpis dotyczący tego kosmetyku okazał się być niezwykle popularny, bo i chyba mało dziewczyn o nim napisało:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/05/wygadzajacy-szampon-z-keratyna.html


Ubrania, buty, dodatki:
Spodnie granatowe Benetton - idealne do pracy w Sejmie. Choć po raz kolejny przekonałam się, że włoska marka bardzo obniżyła loty. Ubrania Benettona, które miałam w gimnazjum czy w liceum były dużo lepszej jakości, nie niszczyły się tak szybko. Dlatego będę raczej omijać firmę szerokim łukiem.

Levi's to kolejna marka, która zeszła na psy. Kupiony przeze mnie model 712 Slim kupiłam głównie ze względu na to, że to był mój rozmiar. Jednak poza tym te spodnie są jakieś zbyt miękkie, wylazła jakaś duża nitka, wyblakły. Jednym słowem - legendarna marka bardzo straciła w moich oczach.

Spódnica Naf Naf w przepięknym kobaltowym odcieniu. Kupiłam ja pod koniec wakacji i często nosiłam. Liczę, że to jedna z tych rzeczy, które będą służyć przez lata. Kupiona na Zalando.

Szary, czy też raczej melanżowy cienki golf First and I spodobał mi się tak bardzo, że kupiłam dwa, a jutro powinien do mnie przyjechać trzeci. Świetny ciuch i pasuje do wielu zestawów. Są jeszcze dostępne na Zalando.

Fanką H&M to ja nie jestem, ale gdzieś w internecie przemknęła mi ta bluzka i postanowiłam ją mieć.Jest bardzo dziewczęca i urocza.

Czarny golf Top Shop to mój kolejny strzał w dziesiątkę. Obcisły i bardzo przyjemny materiał, nie rozciąga się. Z Zalando.

Kolejny czarny golf kupiony na Zalando i marki Zalando. Niestety nie prezentuje się już tak dobrze jak ten z Top Shop. Dość toporny, nieładnie się rozciąga i czerń dość dyskusyjna.

Szary golf Zara (tak, bardzo lubię golfy) ze złotymi guziczkami przy rękawach. Kupiłam w Budapeszcie, ale chyba w Polsce też takie były w sprzedaży. Na szczęście nie wygląda tak workowato jak na zdjęciu.

Niebieska koszula Mango, której zdjęcia niestety nie mogłam odnaleźć w internecie więc musiałam sama zrobić jej zdjęcie. Bardzo zgrabny model, jest taliowana, choć na taką nie wygląda na powyższym foto. Jak za tę cenę to bardzo dobry zakup.

Niebieska koszula Massimo Dutti od razu wpadła mi w oko jak tylko weszłam do sklepu. Szkoda tylko, że nie przeczytałam tego co było napisane na metce. A było tam napisane, żeby jej, uwaga!, nie prać (sic!). Ja ją uprałam ze 3 razy i o tyle tonów wyblakła. Niestety, ale za taką cenę (swoją drogą to dość drogi sklep, a kojarzyłam markę jako jakąś tańszą sieciówkę) to nie stać mnie, żeby kupować ubrania na jeden raz.

A oto bluza Red is Bad potrzebna mi do stylizacji na 11 listopada:)

Najzwyklejszy biały top Zalando kupiony na Zalando.

Z Budapesztu musiałam sobie przywieźć kolejny szal.

Granatowa czapka Carharrt wyjątkowo przypadła mi do gustu, bo trudno teraz o normalną czapkę w której nie wygląda się jak krasnolud. Niedawno kupiłam kolejną w błękitnym odcieniu.

Granatowa czapka z daszkiem Converse - idealna, aby się ukryć przed światem.

Niebieskie szpilki Zign pokochałam od pierwszego wejrzenia i założenia. 9, 5 cm to moja ulubiona wysokość, a są przy tym bardzo wygodne i dobrze się w nich chodzi.

Czarne kozaki polskiej marki 7MIL, która ma w Warszawie dwa sklepy, w tym ten w Alejach Jerozolimskich z przemiłą obsługą. Są z zamszu i mają obcas 7,5 cm - trochę mało, ale w końcu dobrze zimą nic sobie nie połamać.

Czarne botki ze streczu jakiejś polskiej firmy kupione na allegro. Mają obcas 6 cm i to je noszę najczęściej, bo są mega wygodne i świetnie się prezentują. Niestety już nie są dostępne w sprzedaży, a szkoda, bo z chęcią kupiłabym drugą parę.

Kapcie w chmury Oysho, Kupiłam dwie pary, chciałabym jeszcze kolejne, ale już nie ma w sprzedaży:( Są to chyba najładniejsze kapcie jakie miałam.

Niestety muszę nosić ze sobą tyle rzeczy, iż musiałam kupić plecak. Mój wybór padł na Jack Wolfskin model Berkeley S. Bardzo wygodnie mi się go dźwiga i nie czuję ciężaru tego wszystkiego co muszę targać ze sobą.

I to byłoby na tyle. Nie ukrywam, że długo siedziałam nad tym wpisem. Dlatego styczniowe nowości pokażę Wam już w najbliższych dniach, a nie po pół roku.

Miłego wieczoru:)

42 komentarze:

  1. daj znać jaka jest różnica między tymi 2 seriami John Frieda, bo dużo dobrego słyszałam o nich i jak będzie promocja i wykorzystam swoje zapasy, to myślę, że się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję zrobić porównanie tych serii:)

      Usuń
  2. Rzeczywiście sporo tego:) chyba dlatego sama dodaje nowości cześciej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też muszę częściej, bo to była katorga zrobić zdjęcia i szukać ile co kosztowało, itd.

      Usuń
  3. Róż Chanel ma przepiękny kolor! :) Maskara Roller Lash mnie bardzo ciekawi. Ja za to lubię bardzo tusz They're real :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem:)
      They're Real bardzo kiepsko się u mnie sprawdził. Natomiast Roller Lash jest super.

      Usuń
  4. WOW ile tu dobroci, Uwielbiam róże Chanel lepszych nie ma :) a na koszulkę z falbankami sama mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - są najlepsze:)
      A wiesz, że chyba one jeszcze powinny być dostępne w sprzedaży?:)

      Usuń
  5. Ale sporo nowości! :) Też kiedyś kupiłam ten zestaw mini BB od Skin79 i są fajne, ale niestety stosowane regularnie powodują u mnie wysyp niedoskonałości:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie są jakieś dziwne - jeden robił mi białą cerę, drugi różową, tylko trzeci był w miarę. Mnie one nie porwały.

      Usuń
  6. jak zobaczyłam ten kartonik na pierwszym zdjęciu, to pomyślałam - że dużo czasu i pracy musiał Cię ten post kosztować :) Ale bardzo ciekawy - chętnie co nie co wypróbuję - bo lakier Inglot`a się sprawdza, to może i inne kosmetyki przypadną mi do gustu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo długo nad tym siedziałam. Ale tym bardziej jestem dumna, że dotrwałam:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Róż Chanel piękny! Mam kąpielową ziołową Balea własnie o zapachu mięta & pomarańcza :D dla mnie EL DW jest za mocny, jak szpachla ;D widziałam ile masz tych tuszy Benefitu to musi być miłość ;D Stellę kiedyś poznam mam ją w planach kiedy tylko ją pokazałaś ;) a kredek gR nie lubię ;D za to niebieska spódnica i szpilki są cudowne :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Double Wear to szpachla, a ja tego używam od lat😂
      Tak, to jest miłość😍
      Stellę poznaj koniecznie.
      Dziękuję:)

      Usuń
  8. Łooo, ale tego dużo!
    Spódnica ma prześliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam, że dałaś radę opisać wszystko:) Ja ostatnio tak miałam z ulubieńcami, też było trochę tej kolorówki;). Ale to co widzę u Ciebie to niezłe szaleństwo:). miłego używania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś mnie docenił:) Ale to jest z ostatnich 5 miesięcy, tyle na miesiąc nawet ja nie kupuję:)

      Usuń
  10. u mnie utwardzacz sally hansen i kosmetyki friedy dla włosów blond to podstawa łazienkowej aranżacji :P Z pat&Rub też miałam do czynienia ale to ohoho wiele wcześniej, jeszcze przed zmianą nazwy tych kosmetyków na Naturativ. Obecnie z Nat. uwielbiam się w serii otulającej. Peeling do ust też mają godny polecenia pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to sprawy tak daleko zaszły, że jest zmiana nazwy firmy? Bo czytałam, że z Rusin i jej wspólniczkami była jakaś afera grubsza.

      Usuń
    2. Była jak to nazywasz grubsza afera, ja o niej czytałam o tu: http://www.ocochodzizpatandrub.pl/ ponieważ nazwa pat&pub była promowana przez Rusinową i po ich burzliwym rozstaniu oryginalne kosmetyki dostały nową nazwę Naturativ, a p&r to jakieś kreacje rusin.

      Usuń
    3. No właśnie coś w tym stylu czytałam:)

      Usuń
  11. Ciekawy wpis, szczególnie przydatny ten o kosmetykach.
    <3 Też uwielbiam ten żel do brwi z benefitu, jest genialny <3
    Na pewno jest tu parę rzeczy, które chętnie wypróbuję z Twojego polecenia.
    Ja z kolei mogę Ci polecić hydrolaty bioline są genialne i też mają róże. Kocham też glov do demakijażu.
    Dla mnie ten Twój ukochany podkład jest zbyt ciężki i mieszam koreański bb z mary kay. Kochana powiedz mi proszę, gdzie kupiłaś ten zestaw miniaturek kremów BB Skin79?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te miniaturki kupiłam na allegro, bo tam SKIN79 sprzedaje swoje kosmetyki, ale to było kilka miesięcy temu i widzę, że już nie ma tych miniaturek, ale może jeszcze się pojawią:
      http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=39382133

      Usuń
    2. Dziękuję ślicznie za odpowiedź :)

      Usuń
    3. Nie ma za co. Od tego jestem:)

      Usuń
  12. Róż do policzków Chanel skradł moje serce :) Jest boski! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, ile wspaniałości i piękności! Wcale się nie dziwię, że tyle czasu potrzebowałaś na ten wpis :-)
    Martuś, ten szal z Budapesztu jest przecudny! I kolory, i wzór, piękność!
    Bardzo żałuję, że u mnie ta masakra Roller z Benefitu nie sprawdziła się aż tak dobrze... Niestety osypywała mi się... Może to zależy od rodzaju rzęs...
    A na koniec taka ciekawostka - Golden Rose to wcale nie jest polska marka, lecz turecka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego teraz będę robić takie wpisy już regularnie, co miesiąc:)
      Dzięki:)
      To rzeczywiście masakra:(
      To tego nie wiedziałam. Zaraz poprawię. Dziękuję:)

      Usuń
  14. Ile cudowności!!! Zaczytałam się.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cedre Atlas jak dotąd najbardziej mi się spodobał, choć zaznaczam, że wielu perfum Atelier Cologne jeszcze nie poznałam i być może któryś zapach wskoczy na jego miejsce;).

    Chętnie przeczytam recenzję tuszu Roller Lash:)
    Dziwna sprawa z tą koszulą Massimo Dutti;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cedre Atlas to właśnie ten zapach kojarzący mi się z Viktorem Orbánem:)
      Muszę się w takim razie wreszcie za to zabrać:)
      Bulwersujące, nie dziwne😕

      Usuń
  16. kremy BB skin 79 znam doskonale , to one i podkłady mineralne są moją miłością, mam Podkład Estee Lauder Double Wear, jednak używam go baaardzo rzadko , tylko na całonocne imprezy lub inne wielkie wyjścia. Przesyłka dziś dotarła. dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja go używam na co dzień😑 Ciekawe jakie to będzie dla mnie miało skutki po latach😕
      Cieszę się😊

      Usuń
  17. Poszalałaś trochę. Co do kredek Golden Rose to faktycznie są fajne, ale nie jest to rewelacja. Jeśli miałabym wybierać, to bardziej pasują mi kredki Celli. Szczególnie dwójeczka. A popularna dziesiątka GR zupełnie mi nie odpowiada. Na kremy BB Skin79 mam ochotę. Szczególnie na złoty. Chętnie poczytam ten Twój hejt. Może mi się odwidzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😉
      Nie znam kompletnie kosmetyków Celia, a poza tym muszę nieco przystopować z wydatkami na kosmetyki.
      To niedługo napiszę.

      Usuń
  18. Tusz bardzo mnie zainteresował, ale cenę to ma powalającą :D

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja mam od miesiąca spodnie Levi's i bardzo bardzo mi odpowiadają. Stałam w przymierzalni długo i wybierałam, macałam sprawdzałam i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kobaltowa spódniczka Naf Naf mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Duzo ciekawych rzeczy, kilka ubran mnie zainteresowalo. Zaluje, ze nie znalazłam tych kapci w Oysho i ostatecznie kupiłam z przeceny w H&M. Moja totalna nowość ostatnich miesięcy to lakiery hybrydowe. Strasznie się wkręciłam w to- idzie mi calkiem dobrze, wiec biore udział w konkursie EM nail- o tematyce karnawałowej :)

    OdpowiedzUsuń