sobota, 18 marca 2017

Pianka do twarzy It's Skin Have a Orange

Kalendarzowa wiosna zawita do nas za kilka dni więc żeby ją przywołać przygotowałam dla Was recenzję niezwykle soczyście wyglądającego, pachnącego i działającego kosmetyku. Przedstawiam piankę odświeżającą do codziennego oczyszczania skóry zawierającą wyciąg z pomarańczy - It's skin Have a Orange.

Skład:
Water, Stearic Acid, Glycerin, Potassium Hydroxide, Lauric Acid, Myristic Acid, Glycol Distearate, Propylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DWA, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Beeswax, Citrix Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Fragrance, Xanthan Gum, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Caprylyl Glycol, Tetrasodium EDTA.

Obietnice producenta:
Odświeżająca pianka przeznaczona do codziennego oczyszczania skóry zawierająca wyciąg z pomarańczy.
Pianka znakomicie oczyszcza skórę z pozostałości makijażu, zanieczyszczeń oraz nadmiaru sebum. Zawarty w pomarańczy kwas cytrynowy należy do grupy alfa hydroksykwasów (AHA) i ma znakomite działanie redukujące nadmierne rogowacenie skóry, dzięki czemu odblokowuje pory oraz zmniejsza tendencję do powstawania zaskórników. Dodatkowo ekstrakt z pomarańczy jest bardzo dobrym źródłem witaminy C i przynosi wymierne efekty pielęgnacyjne - m.in. uszczelnia naczynia krwionośne, zabezpiecza skórę przed wolnymi rodnikami oraz delikatnie ją rozświetla.
Po użyciu pianki skóra jest wyraźnie odprężona oraz przygotowana do dalszych kroków pielęgnacyjnych .
Pianka jest przeznaczona do cery mieszanej, tłustej, trądzikowej oraz pozbawionej blasku.
Efekty:
 - głębokie oczyszczanie skóry ze wszelkich zanieczyszczeń
 - przeciwdziałanie powstawaniu zaskórniķow
 - wygładzenie struktury skóry
 - przywrócenie twarzy naturalnej promienności.

Przyznaję, że opisywany kosmetyk kupiłam że względu na opakowanie - wręcz tryskało cytrusową energią. Pianka jest w wygodnej, elastycznej tubce - kiedy kosmetyku zostanie niewiele, to po rozcięciu jest go jeszcze na 2 - 3 razy. To pewnie dziwne spostrzeżenie, ale tubka jest bardzo miła w dotyku.

Zapach to cytrusy dodające energii. Bardzo wiernie oddany zapach pomarańczy.

Konsystencja pianki It's Skin Have a Orange jest jedwabista, gładka i dość tępa. Kolor kosmetyku to perłowa biel.

Pianki używa mi się bardzo dobrze - niewielką ilość rozprowadzam po twarzy i już po kilku sekundach kosmetyk bardzo się pieni. Mimo to łatwo się zmywa. Cera jest nieco ściągnięta, ale to szybko mija. I pozostaje uczucie głębokiego oczyszczenia i wygładzenia skóry. Stanowi doskonałe dopełnienie demakijażu. Cera jest rozświetlona, a przy dłuższym stosowaniu, tak jak obiecuje producent, pory są niemal niewidoczne.
W takie obietnice jak uszczelnianie naczyń krwionośnych jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć.

Pianka koreańskiej marki towarzyszy mi 3 - 4 razy w tygodniu, zamiennie z peelingami. Ale był czas, kiedy używałam jej codziennie - rano i wieczorem i jedna tubka wystarczyła mi na niemal miesiąc.

It's Skin Have a Orange pierwszy raz kupiłam przypadkiem w TK Maxxie za 19,99 zł/150 ml. W sklepach internetowych kosztuje w granicach 29,90 - 43 zł.

Reasumując to dobry kosmetyk za rozsądną cenę. Jak skończy mi się tubka, którą mam obecnie, to muszę wypróbować jakieś inne kosmetyki marki It's Skin.

A jak Wasze wrażenia jeśli chodzi o koreańskie kosmetyki?:)

15 komentarzy:

  1. Spodziewałam się dużo wyższej ceny, a tu takie przyjemne zaskoczenie :) Rozglądnę się za nią przy okazji w TK Maxx. Z koreańskich kosmetyków to znam tylko maseczki w tkaninie i kilka kremów BB, głównie marki Skin79, a niedawno zamówiłam sobie zestaw masek z Innisfree, podobno są dobre i mają przyjazne składy, zobaczymy... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapach musi miec piękny :) Ja mam piankę aloesową ze Skin79 i bardzo dobrze mi się jej używa, więc myślę, ze i ta by mi odpowiadała. Do tego ma całkiem fajną cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze nic myjącego z koreańskich kosmetyków. Zwykle sięgam po maseczki i sera. Taki cytrusowy w zapachu i lekko złuszczający produkt chętnie widziałabym w swojej kosmetyczce. Choć nie jest teoretycznie przeznaczony do mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nigdy nie miałam do czynienia z koreańskimi kosmetykami. ;) Ale zapach na pewno jest cudowny, uwielbiam takie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że pianka dobrze się sprawdziła i na dodatek nie kosztuje majątku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zaciekawiła mnie ta pianka, a szczególnie info, że zmniejsza pory. poszukam i zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam nic tej firmy ale przyznam że kilka kosmetyków z ich oferty mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie było mi jeszcze po drodze do produktów tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam ją u siebie w Tk-maxxie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam pewna że już komentowałam :-P te pianki bardzo mnie kuszą i myślę, żeby kupić którąś wersję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele dobrego mówi się teraz o koreańskich kosmetykach :) i te pomarańcze:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Z koreańskich kosmetyków pielęgnacyjnych znam tylko serum marki Mizon.
    W przypadku pianki, o której piszesz bardzo doceniłabym skuteczność w niwelowaniu rozszerzonych porów:).

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie miałam nic z tej firmy, ale ciągle jest na mojej liście zakupowej, bo osłuchałam się o istnych cudach w związku z koreańską pielęgnacją i sama chciałabym ją przetestować na własnej skórze. :) Po Pani wpisie chyba już dłużej z zakupem nie będę czekała i zacznę moją przygodę z tymi kosmetykami od tej właśnie pianki. :)

    OdpowiedzUsuń