sobota, 30 września 2017

Wrzesień na zdjęciach

Liczyłam na spokojny wrzesień i na to, że wreszcie znajdę więcej czasu na swoje hobby, czyli m.in. na blogu, ale się przeliczyłam. Z minionego miesiąca najlpiej pamiętam to, że przez 3 tygodnie niemal bez przerwy padało, a na mojej części politycznej sceny działo się dużo - aż zbyt dużo. Ale że to blog o rzeczach lekkich więc nie o tym:)
Zobaczcie jak wyglądał mój wrzesień.

Dwa miesiące orzechobrania.

Maliny i borówka amerykańska, czyli połączenie idealne.

Chmury i deszcze☁💧☔

Spódnica Max&Co., która również Wam przypadła do gustu. Jest tak cudna😍

Powyższa spódnica marki COS jest wyjątkowa ponieważ w rzeczywistości wygląda dużo lepiej niż na zdjęciu. Niestety nie miałam okazji jej założyć, ale coś mi się zdaje, że w przyszłym roku będzie moją ulubioną.

A złota torebka Patrizia Pepe będzie idealna i na złotą polską jesień i na lato.

Jeszcze jedną z ciekawszych rzeczy, jakie kupiłam jest niebieska bluzka Simple. Sama nie wiem dlaczego nie doceniałam tej polskiej marki. Obecna kolekcja jest świetna i mam jeszcze na oku inne rzeczy. Jeszcze jutro ubrania Simple są tańsze aż o 30%.

Ostatnio idę za radą mojego taty, który zawsze mi mówi, że jak już muszę wydawać na głupoty, to lepiej na ubrania, bo chociaż widać, że mam coś nowego😂 I coś w tym jest, bo do kosmetyków mnie nie ciągnie. Kupiłam tylko najpotrzebniejsze. Niestety byłam zmuszona kupić spray L'Oreal, który maskuje siwe włosy. Co do maskowania, to nabyłam m.in. także świetną maseczkę nawilżającą Origins.

Skoro mowa o kosmetykach, to tak z reguły wygląda mój codzienny zestaw.

Kotunio w promieniach słońca:)

Węgierki:)

Gala:)

Nie żebym się chwaliła, ale w tym roku udało mi się zrobić dżemy z truskawek, wiśni, czarnej porzeczki, borówek amerykańskich, śliwek i widocznych na zdjęciu malin. Mam ponad 100 słoików:)

Tak jak już pisałam na Instagramie - nowy zapach Chanel to porażka. A może ja za dużo się po nim spodziewałam? Wszak perfumy marki oceniam wszystkie źle - nijakie, bez ogona, bez tego czegoś. No i jeszcze Kristen Stewart jako twarz Gabrielle?!

Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to nie przepadam za polskimi gwiazdami. Wyjątkiem jest Martyna Wojciechowska - silna, prawdziwie niezależna kobieta z pasją. Oby to ona była inspiracją dla dziewczyn, a nie panienki robiące dziubki na Instagramie. A wywiad jakiego udzielił dla "Pani" bardzo ciekawy.

Szczerze pisząc nie spodziewałam się, że ostatni tydzień września może być tak słoneczny.

Najlepsze co widziałam we wrześniu to trwający 4 minuty film o historii Polski w latach 1939-1989. Jeśli nie widziałyście, to polecam:
https://youtu.be/M7MSG4Q-4as

Miało być o rzeczach lekkich, ale może któraś z Was przeczyta artykuł mojego autorstwa.
Ponary to miejscowość koło Wilna. Nazwa wielu osobom nic nie mówi, a tam w czasie wojny rozegrał się dramat - Litwini z Niemcami zamordowali 100 tysięcy (sic!) Polaków i Żydów. Polecam mój tekst o tej zbrodni:
http://borzeckamarta.blogspot.com/2017/09/zbrodnia-ponarska-czyli-jak-litwini-z.html?m=1

A jak Wasz wrzesień?







niedziela, 17 września 2017

Lipiec i sierpień na zdjęciach

Poza kilkunastoma dniami lata za bardzo nie było w tym roku. Lipiec okazał się być lipcopadem i dopiero sierpień przyniósł trochę tak miłych mi upałów. Niemniej jednak w taki szary dzień jak dziś warto wspomnieć minione lato, które jak zwykle odeszło zbyt szybko.

Kotunio - czy lato, czy zima, to on zawsze stale odpoczywa:)

Warszawa zablokowana przez Donalda Trumpa.

Republikanie na przemówieniu republikańskiego prezydenta:)

Przemówienie było porywające. Warto było tam być.

Polsko-amerykański piknik wojskowy pod Stadionem Narodowym.

Rasistowskie zdjęcie.

Mnóstwo ludzi było.

Świeże warzywa - niestety nie moje, ale pozyskane w ramach wymiany za owoce.


W leszczynowym sadzie - Czerwona jest piękna😍

Marta w pracy.

 Międzynarodowy Dzień Szminki - trzy moje ulubione - Chanel, MAC i Dior.

Lipiec upłynął mi pod znakiem dżemów.

Lipcopad:(

Piękny zachód słońca.

Nie ma niedzieli bez pomidorowej.

Kicz na niedzielę. Ale raz na jakiś czas chyba nie zaszkodzi.

Nie przypuszczałam, że lipiec skończy się afrykańskimi upałami.

Ralph Ralph Lauren to perfumy, których używałam jeszcze w liceum i które idealnie się sprawdzają w upały.

Jedyny taki dzień w roku - 1 sierpnia Warszawa.

Kotunio kiepsko znosił upały.

Żniwa:)

Leszczynowy sad.

Czujny Kotunio:)

Estee Lauder Sensuous to jeden z moich ukochanych zapachów.

Książka o moim ulubionym świętym - św. Maksymilianie.

Odpust w Czerwińsku:)

Pod listkami miłorzębu.

A jak Wasze wakacje?