wtorek, 31 stycznia 2017

Styczniowe nowości - kosmetyki i ubrania

Jak wiecie miałam bardzo dużo pracy z ostatnim wpisem. Wszystko przez to, że nie dodawałam regularnie nowości. Ale tym razem już co miesiąc będę pokazywała co kupiłam, nawet jeśli kosmetyków nie będzie zbyt dużo, czyli tak jak to miało miejsce w styczniu.

Kosmetyki
Podkład Estee Lauder Double Wear odcień Fresco, czyli kolejna buteleczka kosmetyku, który jest moim makijażowym ulubieńcem od dekady. Cena regularna to 179 zł/30 ml w Sephorze, Całe szczęście, że mam tyle różnych zniżek, że w tej francuskiej perfumerii już od dawna nie płaciłam pełnej ceny:)
Wpis dotyczący Double Wear odcień Fresco:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html

Róż do policzków, tudzież rozświetlacz do twarzy Benefit Dandelion to jeden z moich ulubionych kosmetyków amerykańskiej marki. Daje bardzo subtelny efekt i stosuję go wyłącznie jako róż - nie sposób nałożyć go za dużo. Jakiś czas temu został wycofany ze sprzedaży, ale teraz znowu powrócił:) Kosztuje 149 zł/14 g w Sephorze.

Atelier Cologne Mandarine Glaciale - niedawno napisałam na Instagramie, że chciałabym mieć ten zapach w większej pojemności niż próbka i dostałam na urodziny:)

Krem-żel pod oczy Clinique All About Eyes - wspomniane urodziny to pretekst do przyłożenia się do pielęgnacji. A w końcu skóra pod oczami starzej się ponoć najszybciej dlatego wybrałam ten krem z uwagi na bardzo dobre opinie. Zobaczymy czy jest wart swojej ceny - 175 zł/15 ml w Sephorze.

Żelowa maseczka z ogórkiem Peter Thomas Roth - to właściwie zakup jeszcze z grudnia, ale dotarła do mnie w styczniu. W Sephorze była wyprzedaż tych maseczek. I to jaka! Ze 199 zł zostały przecenione na 58,90 zł/150 ml. Co prawda czaiłam się na wersję różaną, ale w ciągu dosłownie kilkudziesięciu sekund ktoś mi ją sprzątnął sprzed nosa, a raczej sprzed ekranu laptopa. Niemniej jednak i tak uważam, że to była super okazja.

W Super-Pharm nie było mojego ulubionego mleczka do demakijażu Mixa więc musiałam kupić płyn. Bardzo cenię tę markę i mnie nigdy nie zawiodła więc mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi. Cena to 15,99 zł/200 ml.

Zapas wody różanej Dabur - jedna buteleczka kosztowała 9,50 zł/250 ml na allegro.

Maseczki do twarzy Dermika Oczarowanie - kiedyś często kupowałam ten kosmetyk i bardzo dobrze go wspominam. Do kupienia w Super-Pharm za 4,99 zł sztuka (10 ml).

Jak zapewne już wiecie mam teraz krótkie włosy, co oznacza, że będę musiała teraz codziennie je układać, żeby wyglądać w miarę przyzwoicie. U Fryzjerów, gdzie przeszłam metamorfozę,  pan polecił mi puder do włosów La Biosthetique. Kosztuje nieprzyzwoicie dużo, bo 80 zł/14 g, ale rzeczywiście jest rewelacyjny.

Krem do stylizacji włosów Bumble&Bumble Don't Bow It (H)Air Styler - przecież oczywiście nie mogę mieć tylko jednego kosmetyku do stylizacji włosów, prawda?:) Zwłaszcza, że ten produkt jest przeznaczony do nieco lżejszych fryzur, w przypadkach kiedy włosy trzeba tylko trochę ogarnąć. Kosztował 59 zł/15 ml w Sephorze.

Pomada na połysk włosów Bumble&Bumble Semisumo - a to cudo ma z kolei zapewnić mojej fryzurze piękny połysk. Przyda się także na później, kiedy włosy mi nieco podrosną. 129 zł/50 ml w Sephorze.

Od dnia w którym ścięłam włosy, to zaczęłam je zapuszczać. Tylko proszę nie doszukiwać się w tym sensu, ani logiki:) W każdym razie w jak najszybszym wzroście ma mi pomóc Mon Rin koncentrat energetyzujący przecie wypadaniu włosów. Kosztował 61,99 zł/60 ml na Allegro.

Energizujący żel pod prysznic i do kąpieli Yves Rocher Mango i Kolendra. Już od dawna nie miałam żadnego kosmetyku tej francuskiej marki. Jednak ostatnio weszłam do ich sklepu w Klifie i kupiłam to skuszona promocją - do płynu dostałam miniaturkę płynu do demakijażu i kremu, a przy następnych zakupach mam dostać tusz do rzęs, nawet jak kupię jakiś tani produkt. I to się nazywa marketing. Żel - 16,90 zł/400 ml.

Ubrania
Granatowy żakiet Hugo Boss linia Boss. Oczywiście idzie do krawcowej, bo jest na mnie za duży, mimo iż mniejszego rozmiaru nie było.

Drugi granatowy żakiet Hugo Boss linia Hugo. Nic nie poradzę na to, że bardzo lubię granatowe żakiety, a że nie mam żadnego, to musiałam kupić dwa, zwłaszcza, że ten był w naprawdę dobrej cenie.

Wspominałam ostatnio, że mam dwa identyczne cienkie szare golfy jak ten powyżej, pamiętacie? No to kupiłam jeszcze trzeci. Na wszelki wypadek, bo bardzo mi się podobają więc będę miała zapas. Polecam markę First and I na Zalando.

Biały T-shirt G-Star, czyli baza w najlepszym wydaniu. Również z Zalando.

Niebieska czapka Carhartt - mam taką w kolorze ciemnogranatowym i postanowiłam kupić jeszcze jedną, ale niebieską. To chyba jedyne czapki w których nie wyglądam źle więc w tym przypadku większy zapas również był wskazany. Na Zalando jest jeszcze więcej kolorów.

I to na tyle:)


niedziela, 22 stycznia 2017

Nowości z ostatnich miesięcy - kosmetyki i ubrania

Wreszcie udało mi się napisać o wszystkich kosmetycznych i odzieżowych nowościach, które zakupiłam w ciągu minionych 5 miesięcy. Stwierdziłam, że lepiej jest zebrać więcej rzeczy, bo wtedy post będzie ciekawszy, ale zebrało się tego tyle, że musiałam trochę dłużej nad tym popracować. Szczerze pisząc to nawet myślałam, że to zostawię i nie skończę, ale dałam radę:)

Kosmetyki:
Atelier Cologne Necessaire Azur to zestaw 4 miniaturek zapachów po 4 ml każdy:
 - Mandarine Glaciale
 - Sud Magnolia
 - Figuier Ardent
 - Cedre Atlas.
Niszowa marka (choć skoro jest dostępna w Sephorze to już chyba nie taka niszowa), którą poznałam dzięki próbkom dodawanym do zakupów. Moją szczególną uwagę zwrócił piękny zapach Sud Magnolia, ale bardzo mi się spodobał również Mandarine Glacial i Cedre Atlas, który kojarzy mi się z ... Viktorem Orbanem. Jeśli będę miała kiedyś okazję go poznać, to kupię mu ten zapach. Oby tylko przypadł mu do gustu:) Zestaw tych miniaturek, które w sumie liczą sobie 16 ml kosztował 109 zł w Sephorze.

Mgiełka do twarzy Merci Handy Chill Out to kosmetyk kupiony przypadkiem, na zasadzie "Prysnę się tym jak będzie upał". Jednak okazało się, że była to jedna z tych rzeczy, które po dwukrotnym użyciu stoi sobie nieużywana w łazience. Mgiełka kosztowała 9,90 zł/30 ml.

Stella Stella McCartney to przepiękny, intrygujący zapach, którego motywem przewodnim jest róża. Kosztowała 329 zł/50 ml w Douglasie. Bardzo Was zachęcam do poznania tego zapachu, który bardzo przypadł mi do gustu jeszcze w liceum, a niedawno zdecydowałam się go kupić i nie żałuję:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/11/stella-stella-mccartney-intrygujaca.html

Baza pod makijaż zmniejszająca widoczność porów The PoreFessional Benefit to jeden z tych kosmetyków, których mi brakowało. Zwykle podkład nakładam na krem, ale jednak po użyciu bazy makijaż trzyma się i wygląda lepiej. Miniaturka kosztowała 55 zł/7,5 ml. Więcej na temat tego produktu możecie przeczytać pod tym linkiem:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/01/benefit-porefessional-baza-pod-makijaz.html

Podkład Estee Lauder Double Wear, czyli moja miłość nieprzerwanie od ponad 10 lat (no, były jakieś eksperymenty z innymi, ale zawsze do niego wracałam). Kupiłam nieco ciemniejszy odcień niż zwykle, bo to nie Fresco, a Pale Almond. Cena regularna to 179 zł/30ml w Sephorze. Pisałam już dwukrotnie o Double Wear, ale o innych kolorach:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/05/podkad-estee-lauder-double-wear-stay-in.html

Zestaw miniaturek kremów BB Skin79 Gold, Orange, Pink - postanowiłam wypróbować te cuda, zwłaszcza, że kosztowały niewiele, bo 34,90 zł za trzy sztuki każda o pojemności 7 g. I jedyne co teraz mogę o nich napisać to to, że ich używałam i któryś był nawet dobry, ale nie pamiętam który. Dobre do wypróbowania, ale mnie nie porwały. Jednak postaram się o nich napisać co oznacza, że nie obejdzie się bez hejtu:)

Tusz do rzęs Benefit Roller Lash to kosmetyk, który uważam za doskonały. Zanim go poznałam długo szukałam idealnej mascary i już na szczęście nie muszę dalej prowadzić poszukiwań. Wstyd mi tylko, że Roller Lash jeszcze nie poświęciłam oddzielnego wpisu. Kosztuje 135 zł/8,5 g w Sephorze. W ciągu ostatnich 5 miesięcy kupiłam dwie sztuki i przy okazji regulacji brwi w Brow Barze dostałam jeszcze taką miniaturkę, która jest idealna do noszenia ze sobą.

Benefit Ready, Set, Brow!, czyli utrwalający żel do brwi, Mam z natury gęste i długie brwi i żeby je ujarzmić potrzebuję kosmetyku, który je wygładzi. Wcześniej używałam innego kosmetyku Benefit - Gimme Brow, ale ten jest zdecydowanie lepszy. Przede wszystkim dlatego, że jest bezbarwny i w subtelny, naturalny sposób dyscyplinuje brwi, Nie dla mnie malowanie brwi i robienie sobie na twarzy maski clowna. Swoją drogą kiedy to moda na oszpecanie sobie twarzy makijażem brwi wreszcie wyjdzie z mody? Benefit Ready, Set, Brow! kosztuje 125 zł/7 ml w Sephorze.

Różany peeling do ust Pat&Rub planowałam kupić od dawna, ale traktowałam go w kategoriach "może i fajny, ale nie potrzebny". Zatem kiedy znalazł się na wyprzedaży bezzwłocznie go kupiłam. Kosztował 22,90 zł/25 ml w Sephorze.

Peeling do ust LUSH Bubble Gum to tzw. kosmetyk kultowy. Kiedy byłam w Budapeszcie postanowiłam wreszcie iść do sklepu marki i coś sobie w nim kupić. Padło na peeling do ust i jeszcze jedną rzecz. Na razie jeszcze nie użyłam ani razu, ale już niedługo pierwsze testy. Kosztował ok. 35 zł/25 g.

Balsam do ust Tony&Moly Cherry - cóż, fajne opakowanie i dobrze mi się kojarzące jako osobie z sadem wiśniowym, ale to jest jeden z największych niewypałów minionych miesięcy. O tym i paru innych bublach będę niedługo pisać. Balsam kosztował 29 zł/7,2 g w Sephorze.

Pomadka w kredce Golden Rose 10, czyli hit na blogach i Instagramie. Polskie produkty trzeba oczywiście wspierać, ale nie jest to takie cudo jak można o tej pomadce przeczytać. Jednak cena zachęca do kupna - 11.10 zł/3,5 g w Minti Shop.

Balsam silnie nawilżający do ust Sephora to mój kolejny kosmetyczny ulubieniec. Kosztuje 29,90 zł/10 g i nie wyobrażam sobie już bez niego pielęgnacji ust. Możecie o nim poczytać więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/05/sephora-silnie-wygadzajacy-balsam-do-ust.html

Róż do policzków Chanel Joues Contraste 360 HyperFresh to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ten przecudowny, wyrazisty odcień różu zobaczyłam na Instagramie u Piękności Dnia (przy okazji bardzo polecam i zachęcam do obserwowania: https://www.instagram.com/pieknoscdnia/), którą miałam okazję poznać przypadkiem na jednej z warszawskich ulic. Zresztą ta kosmetyczna królowa nawet o tym u siebie wspomniała:
http://www.pieknoscdnia.pl/chanel-la-collection-libre/
Róż kosztował bodajże 165 zł/6 g oczywiście w Sephorze.

Pędzelek do różu Sephora Blush Multi-textures 54 - wreszcie sobie kupiłam profesjonalny pędzel do nakładania różu, bo te Chanel są niestety, ale nie najwyższej jakości. Co prawda w nazwie jest mowa o pudrze, ale już mniejsza o to. Mogę go stosować do czegoś innego. Kosztował 65 zł w, a jakżeby inaczej, Sephorze.

Lakier do paznokci Chanel Rouge Noir 18 to zdecydowanie mój ulubiony lakier do paznokci. Kosztuje dość dużo, bo 119 zł/13 ml, ale jest to według mnie najpiękniejszy głęboki burgund na świecie. Możecie sobie poczytać i obejrzeć więcej zdjęć jak klikniecie w ten link:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/10/lakier-do-paznokci-le-vernis-chanel.html

Sally Hansen Mega Shine, czyli nabłyszczający top podpatrzyłam u mojej pani od paznokci. Rzeczywiście przedłuża trwałość lakieru i sprawia, że cały czas paznokcie ładnie  błyszczą. Kosztował 25,99 zł/12,7 ml w Rossmannie.

Lakier optycznie wybielający paznokcie Inglot Whitener 04 - trafiłam w grudniu na promocję i zamiast kosztować 28 zł jeden kosztował 14 zł/15 ml dzięki czemu kupiłam aż trzy. Polecam poniższy wpis:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/11/lakier-optycznie-wybielajacy-paznokcie.html

Lakier hybrydowy Semilac Pink Marshmallow 128 kupiłam chyba w sierpniu, ale jakoś nie mogłam przekonać się co do tego, że hybryda będzie elegancko prezentować się na paznokciach. Bo hybrydy są bardzo wygodne, fajne, itd,. ale jednak nieco mnie rażą swoją sztucznością. W wakacje ujdzie, ale nie do pracy. Kosztował 29,90 zł/7 ml w Minti Shop.

Krem Olaz dostałam w prezencie od mojej koleżanki z Twittera. Nie wiem ile kosztował, ale jest jednym z moich odkryć i sprawdził się doskonale jako krem na zimę - jest dość tłusty, ale wchłania się błyskawicznie. Dziękuję Ci, Kamilo:)

Krem nawilżająco-energizujący Origins GinZing - poświęciłam mu już osobny wpis. Kosztował 99 zł/30 ml w Sephorze i jest doskonały:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2016/09/krem-nawilzajaco-energizujacy-origins.html

Biotherm Aquasource żel do skóry normalnej i mieszanej kupiłam, aby mieć miniaturową wersję porządnego nawilżacza do skóry. Jak na razie bardzo dobrze sprawdza się w tej roli. Kosztował 45 albo 55 zł za 15 ml w Sephorze.

Mleczko do demakijażu Mixa Optymalna Tolerancja kupuję od lat i nie mam zamiaru szukać następcy, bo sprawdza się doskonale. Kosztuje w granicach 11,99 - 16,79 zł/250 ml w Rossmannie. Pełna recenzja:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/04/mleczko-do-demakijazu-mixa-optymalna.html

Woda różana Dabur to również mój pielęgnacyjny niezbędnik. Kosztuje od 7 do 10 zł/250 ml na allegro. Więcej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/02/woda-rozana-dabur-zamiast-toniku.html

Pianka do twarzy It's Skin Have a Orange - pachnie przecudownie. Kupiona w TKMaxxie za 19,99 zł/150 ml.

Peeling do twarzy Balea kupiony w drogerii DM za ok. 10 zł/150 ml.

Pasta do mycia twarzy LUSH Aqua Marina o której niedawno pisałam. Naprawdę rewelacyjny produkt, którego wygląd może być nieco kontrowersyjny - vide poniższy link. Kosztowała 36 zł/100 ml:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2017/01/lush-aqua-marina-pasta-do-mycia-twarzy.html

Ostatnimi czasy bardzo modne stały się maseczki w płachcie. Skusiłam się na trzy w Minti Shop:
 - Mizon Enjoy Vital-Up Time Tone Up maseczka orzeźwiająca - 7,90 zł
 - Skin79 Clean-on 2 Step zestaw oczyszczający pory - 10 zł
 - Holika Holika Pig-Nose Plasterek na pory na nosie - 4,90 zł.

Na blogu już kilkukrotnie polecałam Wam peelingi Organic Shop, bo są ekologiczne, pięknie pachną i świetnie peelingują skórę. Kosztują 250 ml/25 zł sztuka i można je kupić w drogeriach internetowych. Więcej na ich temat znajdziecie poniżej:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/08/peeling-do-ciaa-malinowy-i-mango-oraz.html

Peeling Balea Pomarańcza i Mięta to z kolei nieznany mi dotąd kosmetyk, który kupiłam w drogerii DM na Węgrzech. Kosztował ok. 8,50 zł/200 ml.

A teraz trochę mydełek i rzeczy do kąpieli:
 - mydło Roses et Reines L'Occitane- 19 zł/75 g
 - mydło Kwiat Wiśni L'Occitane - 19 zł/75 g
 - mydło PurPur Rose Garden - kupione w jakimś sklepie w Budapeszcie za ok. 14 zł/190 g
 - kostki do kąpieli Bonne Mere L'Occitane - 9 zł sztuka
 - kostka do kąpieli Balea - ok. 8 zł sztuka.

Szampon John Frieda Visibly Deeper dla brunetek ma oczyścić włosy, pogłębić ich kolor i sprawić, aby stały się bardziej lśniące. Kosztuje 35 zł/250 ml w Sephorze.
Odżywka John Frieda Visibly Deeper ma podobne zadania i również kosztuje tyle samo.
Szampon John Frieda Colour Protection ma wzmocnić i wydobyć ciemną barwę włosów. Podobnie odżywka. Obie mają pojemność 250 ml i kosztują po 35 zł. Oczywiście kupiłam w Sephorze.
O produktach John Frieda dla brunetek już pisałam:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2014/04/john-frieda-brilliant-brunette-multi.html

Spray do włosów zwiększający objętość Bumble&bumble Thickening kupiłam ponieważ miałam już dość swoich przyklapniętych włosów. I muszę przyznać, ze rewelacyjnie je podniósł u nasady i sprawił, że istotnie zwiększyły swoją objętość. Teraz już raczej będzie mi tylko służył do drobnych poprawek, bo jak zapewne wiecie z Instagrama mam krótkie włosy. Spray kosztował 55 zł/40 ml w Sephorze.

Wersja mini szamponu wygładzającego Brazilian Keratin Smooth - 14,99 zł/88,7 ml  w Rossmannie. Wpis dotyczący tego kosmetyku okazał się być niezwykle popularny, bo i chyba mało dziewczyn o nim napisało:
http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/2015/05/wygadzajacy-szampon-z-keratyna.html


Ubrania, buty, dodatki:
Spodnie granatowe Benetton - idealne do pracy w Sejmie. Choć po raz kolejny przekonałam się, że włoska marka bardzo obniżyła loty. Ubrania Benettona, które miałam w gimnazjum czy w liceum były dużo lepszej jakości, nie niszczyły się tak szybko. Dlatego będę raczej omijać firmę szerokim łukiem.

Levi's to kolejna marka, która zeszła na psy. Kupiony przeze mnie model 712 Slim kupiłam głównie ze względu na to, że to był mój rozmiar. Jednak poza tym te spodnie są jakieś zbyt miękkie, wylazła jakaś duża nitka, wyblakły. Jednym słowem - legendarna marka bardzo straciła w moich oczach.

Spódnica Naf Naf w przepięknym kobaltowym odcieniu. Kupiłam ja pod koniec wakacji i często nosiłam. Liczę, że to jedna z tych rzeczy, które będą służyć przez lata. Kupiona na Zalando.

Szary, czy też raczej melanżowy cienki golf First and I spodobał mi się tak bardzo, że kupiłam dwa, a jutro powinien do mnie przyjechać trzeci. Świetny ciuch i pasuje do wielu zestawów. Są jeszcze dostępne na Zalando.

Fanką H&M to ja nie jestem, ale gdzieś w internecie przemknęła mi ta bluzka i postanowiłam ją mieć.Jest bardzo dziewczęca i urocza.

Czarny golf Top Shop to mój kolejny strzał w dziesiątkę. Obcisły i bardzo przyjemny materiał, nie rozciąga się. Z Zalando.

Kolejny czarny golf kupiony na Zalando i marki Zalando. Niestety nie prezentuje się już tak dobrze jak ten z Top Shop. Dość toporny, nieładnie się rozciąga i czerń dość dyskusyjna.

Szary golf Zara (tak, bardzo lubię golfy) ze złotymi guziczkami przy rękawach. Kupiłam w Budapeszcie, ale chyba w Polsce też takie były w sprzedaży. Na szczęście nie wygląda tak workowato jak na zdjęciu.

Niebieska koszula Mango, której zdjęcia niestety nie mogłam odnaleźć w internecie więc musiałam sama zrobić jej zdjęcie. Bardzo zgrabny model, jest taliowana, choć na taką nie wygląda na powyższym foto. Jak za tę cenę to bardzo dobry zakup.

Niebieska koszula Massimo Dutti od razu wpadła mi w oko jak tylko weszłam do sklepu. Szkoda tylko, że nie przeczytałam tego co było napisane na metce. A było tam napisane, żeby jej, uwaga!, nie prać (sic!). Ja ją uprałam ze 3 razy i o tyle tonów wyblakła. Niestety, ale za taką cenę (swoją drogą to dość drogi sklep, a kojarzyłam markę jako jakąś tańszą sieciówkę) to nie stać mnie, żeby kupować ubrania na jeden raz.

A oto bluza Red is Bad potrzebna mi do stylizacji na 11 listopada:)

Najzwyklejszy biały top Zalando kupiony na Zalando.

Z Budapesztu musiałam sobie przywieźć kolejny szal.

Granatowa czapka Carharrt wyjątkowo przypadła mi do gustu, bo trudno teraz o normalną czapkę w której nie wygląda się jak krasnolud. Niedawno kupiłam kolejną w błękitnym odcieniu.

Granatowa czapka z daszkiem Converse - idealna, aby się ukryć przed światem.

Niebieskie szpilki Zign pokochałam od pierwszego wejrzenia i założenia. 9, 5 cm to moja ulubiona wysokość, a są przy tym bardzo wygodne i dobrze się w nich chodzi.

Czarne kozaki polskiej marki 7MIL, która ma w Warszawie dwa sklepy, w tym ten w Alejach Jerozolimskich z przemiłą obsługą. Są z zamszu i mają obcas 7,5 cm - trochę mało, ale w końcu dobrze zimą nic sobie nie połamać.

Czarne botki ze streczu jakiejś polskiej firmy kupione na allegro. Mają obcas 6 cm i to je noszę najczęściej, bo są mega wygodne i świetnie się prezentują. Niestety już nie są dostępne w sprzedaży, a szkoda, bo z chęcią kupiłabym drugą parę.

Kapcie w chmury Oysho, Kupiłam dwie pary, chciałabym jeszcze kolejne, ale już nie ma w sprzedaży:( Są to chyba najładniejsze kapcie jakie miałam.

Niestety muszę nosić ze sobą tyle rzeczy, iż musiałam kupić plecak. Mój wybór padł na Jack Wolfskin model Berkeley S. Bardzo wygodnie mi się go dźwiga i nie czuję ciężaru tego wszystkiego co muszę targać ze sobą.

I to byłoby na tyle. Nie ukrywam, że długo siedziałam nad tym wpisem. Dlatego styczniowe nowości pokażę Wam już w najbliższych dniach, a nie po pół roku.

Miłego wieczoru:)