środa, 4 stycznia 2017

LUSH Aqua Marina - pasta do mycia twarzy

Jednym z moich noworocznych postanowień jest częstsze dodawania wpisów na bloga. W ciągu minionego roku, na skutek wielu zajęć, niestety, Kosmetycznie i modnie, bardzo zaniedbałam. Postaram się, aby w tym roku nowe posty były co 3 - 4 dni, częściej na pewno nie dam rady.
Dziś miałam Wam pokazać nowości kosmetyczne z ostatniego półrocza, ale jest ich sporo i nie udało mi się tego jeszcze ogarnąć. Dlatego dziś recenzja słynnego i zachwalanego czyścika do twarzy LUSH Aqua Marina. Zapraszam do przeczytania recenzji:)

Opis producenta (skopiowany z wizaz.pl, oczywiście z pominięciem paru błędów - wydał mi się najciekawszy):
Aqua Marina wygląda jak gigantyczne sushi faszerowane łososiowym musem. To łagodny, uspokajający, ale efektywny oczyszczacz, którego używanie sprawia przyjemność. Zawiera aloes, który uspokaja podrażnioną skórę, zwłaszcza po narażeniu jej na warunki atmosferyczne (słońce, wiatr), orzeźwiające i pełne minerałów algi, szczyptę soli tonizującej oraz glinkę kaolinową, która głęboko oczyszcza. Natychmiastowy efekt: gładsza, bardziej miękka i jędrna skóra. Długotrwały efekt. Aqua Marina pomoże oczyścić skórę z toksyn i chronić ją od trudów codziennego życia.
Dla wszystkich typów skóry.

Skład
Glycerine, Calamine Powder, Kaolin, Irish Moss Gel (Chondrus crispus), Fair Trade Organic Aloe Vera Gel (Aloe barbadensis), Fine Sea Salt, Nori Seaweed (Algae), Sweet Wild Orange Oil (Citrus sinensis), Patchouli Oil (Pogostemon cablin), Carrageenan Extract (Chondrus crispus), Lilial, Hexyl Cinnamal, Perfume.

Pasta myjąca do twarzy Aqua Marina jest zamknięta w standardowym opakowaniu dla kosmetyków marki LUSH - czarny plastik o pojemności, w tym przypadku, 100 ml. Na opakowaniu znajdziemy takie informacje jak skład, sposób użycia, krótki opis i data ważności (uwaga! Termin ważności tego kosmetyku jest krótki i może się okazać, że macie na zużycie jedynie miesiąc. Dlatego zawsze uważnie patrzcie na datę ważności. W przypadku Aqua Marina powinna ona wynosić co najmniej 5 - 6 tygodni od dnia pierwszego zastosowania). Mała ciekawostka - na opakowaniach są także nalepki z podobiznami pracowników firmy, którzy zrobili dla nas dany kosmetyk. Mój czyścik wykonał Toni, którego urzekającą twarz możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu.

Spróbuję opisać wygląd LUSH Aqua Marina, ale najlepiej to po prostu zobaczyć. Kiedy kupowałam ten kosmetyk wiedziałam o nim tylko tyle, że jest bardzo dobry i wiele dziewczyn go poleca. Kiedy otworzyłam pudełeczko przeżyłam szok! Ten kosmetyk rzeczywiście wyglądem przypomina gigantyczne sushi faszerowane łososiowym musem, Albo jakiś pasztet z dodatkiem zieleniny czy kozi ser ze szpinakiem - o skojarzenia nietrudno:)

Pasta Aqua Marina ma gęstą, zbitą konsystencję. Początkowo obawiałam się tego, czy uda mi się nałożyć kosmetyk, ale na szczęście okazało się to nie być aż tak skomplikowane:)

Mój sposób użycia polega na oderwaniu kawałka pasty, namoczeniu dłoni i nałożeniu na wcześniej zwilżoną twarz. Chwilę trwa aplikacja kosmetyku, po czym zostawiam go na kilka minut i dopiero później zmywam. Po zmyciu jest nieco sprzątania, bo zazwyczaj w umywalce zostają zielone resztki, których zaraz staram się pozbyć.

Zapach może się wydawać dziwny. Niektórzy, nie wiedzieć czemu - chyba przez to, że sugerują się algami, czują zapach ryb, ale według mnie jest to proszek do prania z wodą. Przyznaję, że na początku trudno mi było się przyzwyczaić do tej woni, a nawet myślałam, że może mój LUSH jest przeterminowany, ale jak trochę poszukałam, to okazało się, że ten typ tak ma.

I na koniec najważniejsza część recenzji, czyli ocena działania. Uważam, że pasta myjąca LUSH Aqua Marina jest świetnym kosmetykiem. Po zastosowaniu moja skóra jest wyraźnie gładka, czysta, odżywiona, ma wyrównany koloryt, jest rozjaśniona i bardzo dokładnie oczyszczona. Po użyciu nie ma mowy o uczuciu ściągnięcia, jak to nieraz bywa w przypadku tego typu kosmetyków, czy o jakimkolwiek dyskomforcie. Cera wygląda rewelacyjnie i z pewnością wrócę do tego kosmetyku.

Poniżej zdjęcie na którym widać ile kosmetyków zużywałam na jedno mycie - jest trochę za dużo, może być nawet o połowę mniej, ale data ważności mnie "poganiała" i sobie nie żałowałam. Aqua Marina stosowałam dwa razy dziennie - rano i wieczorem.

Prezentowany kosmetyk kupiłam w Budapeszcie i 100 ml kosztował 2.550 forintów, czyli ok. 36 zł. Jest to dobra cena biorąc pod uwagę wspaniałe efekty.
Tak Aqua Marina wygląda z bliska.

Tak kosmetyk wygląda na twarzy.

A Wy miałyście do czynienia z kosmetykami LUSH? Zgadzacie się ze mną, że skoro na Węgrzech jest 10 milionów mieszkańców, to tym bardziej firma powinna wejść na polski rynek, który jest przecież 4 razy większy?

Miłego wieczoru:)

22 komentarze:

  1. Lubię takie cudaczne kosmetyki. Lepszy zapach proszku niż ryby:D Z Lush miałam tylko czyścik Let the good times roll i milutko wspominam:) Szkoda, że marka nie jest u nas dostępna:( Zdecydowanie powinni wkroczyć do Polski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zdecydowanie, bo zapachu ryb, to w najlepszym kosmetyku bym nie zdzierżyła:)
      Ale mam nadzieję, że już niedługo LUSH zawita do Polski:)

      Usuń
  2. chciała bym wypróbować kiedyś coś z tej marki, ale nigdy chyba nie będę miała okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety póki co mamy przerąbane jeśli chodzi o (nie)dostępność:(

      Usuń
  3. Ja to nie wiem czy by chciało mi sie tak bawić z tą gęstwiną ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam obiekcje, ale na szczęście miałam taką chęć:)

      Usuń
  4. Znam ten kosmetyk i nawet mam obecnie już kolejne (chyba 3-cie) nowe pudełeczko do zużycia. Siostra mi przywiozła z Anglii jak była w odwiedziny na święta :)
    To jedna z lepszych past jakie znam. Lubię też czyścik Herbalism, jest zupełnie inny :)
    I oczywiście jestem za tym, żeby Lush pojawił się w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to fajnie, że ktoś Ci to przywozi. Ja dopiero może w lutym będę za granicą, chyba, że kogoś poproszę o zakup.
      Fajnie, że również jesteś fanką tego kosmetyku:)
      Koniecznie muszą być w Polsce!

      Usuń
  5. Uwielbiam czyściki Lusha ...Akurat Aqua nie do końca mi podeszła z uwagi na zapach ale na przykład aniołki były wspaniałe..
    Tak, tak, tak - to niedopuszczalne, że u nas go jeszcze nie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwszy kosmetyk marki, który stosuję, ale mam jeszcze Bubble Gum, który chyba Ty masz:)
      Musimy napisać jakąś petycję:)

      Usuń
  6. Nigdy nie miałam takiej pasty do mycia buzi ;) Podoba mi się skład i polityka firmy z podobiznami osób, które dla nas wykonały dany kosmetyk!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa rzecz :) a tak swoją drogą ja nawet lubię aromat proszku do prania :D lepszy zdecydowanie niż ryba :P

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam jeszcze tych kosmetyków ale czytałam o nich wiele dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie mogliby wejść na nasz rynek. Na pewno mieliby zbyt, bo kosmetyki choć u nas niedostępne to i tak są dość popularne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - na pewno mieliby u nas wiele klientek. Mam nadzieję, że w tym roku LUSH wkroczy wreszcie do Polski.

      Usuń
  10. Nie używałam jeszcze produktów Lush, ale gdyby weszli na Polski rynek myślę, że z chęcią bym coś wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Żeby wreszcie weszli na nasz rynek 😕

      Usuń
  11. Nie stosowałam jeszcze kosmetyków tej marki. Nie miałam także do czynienia z pastą do mycia twarzy, a muszę przyznać że jej konsystencja wygląda dość ciekawie. Ciekawe czy sprawdziłaby się u mnie lepiej niż tonik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to rewelacyjny czyścik. Nie zastąpi mleczka czy płynu do demakijażu, ale sprawi, że cera będzie doskonale oczyszczona.

      Usuń